Fasolka szparagowa przez lata była skazana na ten sam scenariusz: wielki garnek, dużo wody, czekanie na wrzątek, a potem nerwowe sprawdzanie, czy już jest wystarczająco miękka. Zanim zdążysz ją odcedzić i podać, zamienia się w zwiędłe oliwkowe kąski. Tymczasem okazuje się, że do ugotowania kilograma strączków wcale nie potrzeba hektolitrów płynu. Co więcej, ograniczenie ilości wody wychodzi fasolce na dobre.
Jak przygotować fasolkę szparagową bez kilku litrów wrzątku?
Fasolka szparagowa cały czas konkuruje na naszym kanale nadawczym z cukinią, pomidorami i ogórkami gruntowymi, ale myślę, że ten patent pozwoli jej w końcu wysunąć się na prowadzenie. Co trzeba zrobić?
Umyj fasolkę i odetnij twarde końcówki. Bardzo długie strączki możesz przekroić na pół. Przygotuj dużą patelnię z pokrywką – fasolka nie powinna być na niej mocno ściśnięta.
Na patelnię wlej łyżkę oliwy. Dodaj 1-2 ząbki czosnku i podsmażaj je przez około 30 sekund. Wrzuć 1 kg fasolki i wlej 100-150 ml wody lub delikatnego bulionu. Dopraw solą oraz pieprzem. Przykryj patelnię i podgrzewaj na średnim lub nieco większym ogniu przez mniej więcej 5-7 minut.
I tutaj tkwi cały patent. Fasolka nie pływa we wrzątku. Niewielka ilość płynu zaczyna parować, a para zamknięta pod pokrywką szybko ogrzewa strączki. Dzięki temu fasolka mięknie, ale znacznie łatwiej zachować jej jędrność.
Dwie minuty do perfekcji
Nie czekaj, aż fasolka pod pokrywką osiągnie idealną miękkość. Zdejmij ją chwilę wcześniej. Przed tobą jeszcze jeden etap przygotowania.
Odkryj patelnię i zwiększ nieco ogień. Pozwól pozostałemu płynowi odparować. Zwykle zajmuje to około 1-2 minut. W tym czasie fasolka nadal się ogrzewa i właśnie wtedy dochodzi i zyskuje idealną sprężystość, jednocześnie nie tracąc koloru.
Gdy na dnie patelni nie ma już wody, dodaj łyżkę masła. Wymieszaj i podsmażaj fasolkę jeszcze przez chwilę. Masło oblepi strączki i nada im smak, którego nie uzyskasz, wyławiając je prosto z garnka z wodą.
Na tym etapie możesz też dorzucić więcej pieprzu, odrobinę soku z cytryny, koperek albo natkę. Spróbuj fasolki przed ponownym soleniem, szczególnie jeśli zamiast wody używasz bulionu.
Dzięki takiemu wykończeniu fasolka nie jest mokra i rozwodniona. Pozostaje jędrna, błyszcząca i wyrazista w smaku, a całość przygotowujesz w jednym naczyniu.
A co z bułką tartą?
Spokojnie, klasyki nie trzeba wyrzucać razem z garnkiem. Fasolka przygotowana na patelni nie kłóci się z masłem i bułką tartą. Warto tylko nieco zmienić kolejność.
Bułkę tartą zrumień osobno na maśle. Nie wsypuj jej na patelnię, dopóki znajduje się tam płyn, bo zamiast złocistej i chrupiącej posypki dostaniesz miękką masę. Dodaj ją dopiero do gotowej fasolki, tuż przed podaniem.
Możesz też całkowicie zrezygnować z bułki. Fasolka przygotowana w ten sposób dobrze smakuje z samym masłem i czosnkiem. Pasują do niej również prażone migdały, sok i skórka z cytryny, koperek albo odrobina chili.
Najważniejsza nie jest więc lista dodatków, lecz technika: trochę płynu, pokrywka, kilka minut parowania, a na końcu krótkie smażenie. Wielki garnek wody może tego lata trochę odpocząć.


Obserwuj nas na Google














