Usuwanie pestek ze śliwek zwykle wygląda tak samo - bierzesz nóż, nacinasz owoc dookoła, rozdzielasz połówki i wyjmujesz pestkę palcami. Przy kilku śliwkach nie ma w tym nic uciążliwego, ale sytuacja zmienia się, gdy na stole stoi kilka kilogramów owoców przeznaczonych na przetwory. Wtedy każde dodatkowe cięcie zaczyna mieć znaczenie, bo sok spływa po dłoniach, deska robi się mokra, a miękkie owoce łatwo się rozgniatają. Właśnie w takich sytuacjach przydaje się banalnie prosty patent mojej sąsiadki. Opowiedziała mi o nim jakiś czas temu i od razu go wypróbowałam, a teraz stosuję regularnie, bo pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu.
Jak usunąć pestkę ze śliwki szybciej i sprawniej?
Gdy kiedyś rozmawiałam z sąsiadką o przetworach ze śliwek, pożaliłam jej się jak długo zajmuje samo drylowanie. Ona jednak przerwała opowieść w połowie zdania i od razu podsunęła rozwiązanie. Sprzedała mi sprytny patent ze zwykłą pałeczką do sushi. Ta metoda ma jedną dużą przewagę nad klasycznym wyjmowaniem pestek dłońmi, bo nie musisz rozcinać śliwki na pół. Po usunięciu pestki pozostaje tylko niewielki kanał przebiegający przez środek owocu, a cała śliwka zachowuje swój kształt i nie rozpada się od razu podczas dalszego przygotowania.
Najlepiej sprawdza się drewniana lub bambusowa, dość sztywna i zakończona niezbyt ostrym czubkiem. Przyda ci się również miska na gotowe owoce oraz druga na pestki. A gdy przygotujesz już sobie wszystko, cała reszta pójdzie już gładko i błyskawicznie. Tą metodą można bowiem wydrylować kilka kilogramów śliwek w mgnieniu oka i bez dużego bałaganu w kuchni.
Jak drylować śliwki pałeczką do sushi?
Umyj śliwki i dokładnie je osusz. Mokre owoce będą ślizgały się w dłoni, a przy tej metodzie dobrze jest mieć nad nimi pewną kontrolę. Weź jedną śliwkę i znajdź miejsce, w którym znajdował się ogonek. Po przeciwnej stronie owocu zobaczysz niewielkie zagłębienie lub naturalny punkt na skórce. Najwygodniej jest wprowadzić pałeczkę właśnie od strony przeciwnej do ogonka.
Przytrzymaj śliwkę w dłoni, ale jej nie ściskaj. Drugą ręką przyłóż pałeczkę do środka owocu i spokojnym, zdecydowanym ruchem przesuwaj ją w kierunku pestki. Gdy poczujesz opór, trafisz na pestkę. Nie próbuj przebijać jej ani wykonywać gwałtownych ruchów na boki. Chodzi o to, aby pałeczka oparła się o pestkę i wypchnęła ją przez otwór po ogonku. Pchaj dalej jednym ruchem, a jeśli śliwka jest odpowiednio dojrzała, pestka powinna wysunąć się z drugiej strony.
Pierwsza śliwka może nie wyjść idealnie, ale po dwóch lub trzech owocach łatwo wyczujesz, pod jakim kątem trzymać pałeczkę. Najważniejsze jest trafienie w środek pestki, bo jeśli pałeczka przesunie się obok niej, może wyjść bokiem i rozerwać miąższ. Warto również dopasować grubość pałeczki do wielkości owoców. Przy dużych śliwkach możesz użyć grubszego końca, a przy mniejszych lepiej sprawdzi się węższy.
Do czego wykorzystać wydrylowane śliwki w całości?
Takie wydrylowane śliwki w całości świetnie sprawdzają się do gotowania kompotu. Dzięki temu napój będzie klarowniejszy niż wtedy, gdy wrzucisz do niego mocno rozdrobnione owoce. Śliwki nie będą też rozpadały się tak szybko podczas gotowania. Całe owoce bez pestek możesz wykorzystać także do knedli. W tradycyjnej wersji często wkłada się do ciasta śliwkę po usunięciu pestki. Jeśli nie przecinasz jej całkowicie na pół, łatwiej zamkniesz ją w cieście. Do środka możesz wsypać odrobinę cukru albo włożyć mały kawałek marcepanu.
Tak przygotowane śliwki możesz też zamrozić. Po wyjęciu pestek osusz je, rozłóż na tacy i wstępnie zamroź. Dopiero później przełóż do woreczków. Zimą wystarczy wyjąć tyle owoców, ile potrzebujesz. Nie musisz ich rozmrażać przed przygotowaniem kompotu czy sosu. A jeśli masz bardzo dużo śliwek, podziel je jeszcze przed drylowaniem. Najładniejsze i najbardziej jędrne zostaw do ciast, deserów oraz mrożenia. Miękkie przeznacz na powidła. Te lekko uszkodzone dokładnie obejrzyj, wytnij nieładne fragmenty i wykorzystaj od razu do gotowania.


Obserwuj nas na Google














