Czereśnie to jedne z ukochanych owoców Polaków i co roku wielu z nas z utęsknieniem wyczekuje momentu gdy pojawią się one na straganach i w sklepach. Moment ten właśnie nadszedł i na ryneczkach można już dorwać pierwsze okazy, ale jest pewien haczyk. Po pierwsze, owoce te pochodzą z Hiszpanii, a po drugie - trzeba się liczyć ze sporym wydatkiem. Póki co cena jest testowa, ale kto wie co będzie za kilka tygodni.
Premiera czereśni na straganach
Pierwsze czereśnie z Hiszpanii stały się sensacją na ryneczkach i to nie tylko dlatego, że wszyscy czekaliśmy na ich smak. Przede wszystkim chodzi o ich ceny, które dla wielu osób mogą być prawdziwym szokiem. Na razie to jeszcze niewielkie, „testowe” dostawy, bo importerzy po prostu chcą wyczuć rynek i sprawdzają, czy klienci będą gotowi zapłacić za pierwsze czereśnie od 70 nawet do 110 zł za kilogram. Takie właśnie ceny pojawiały się bowiem na rynku hurtowym Bronisze.
Ekspert rynku hurtowego Maciej Kmera wyjaśnił w wypowiedzi dla Faktu, że ceny hiszpańskich czereśni zależą od kalibru owoców, czyli ich wielkości i jakości. Największe, najbardziej błyszczące egzemplarze kosztują oczywiście najwięcej, ale i za mniejsze, mniej okazałe sztuki trzeba zapłacić niemałą sumkę.
Importerzy podchodzą jednak do sprawy ostrożnie. Dostawy są niewielkie i mają charakter testowy. To oznacza, że handlowcy sprawdzają nie tylko zainteresowanie klientów, ale też to, czy wysokie ceny uda się utrzymać przez najbliższe tygodnie. Na początku sezonu takie sytuacje zdarzają się regularnie i pierwsze truskawki, maliny czy właśnie czereśnie niemal zawsze kosztują najwięcej. Warto więc zachować spokój i nie załamywać się początkowymi kwotami na ryneczkach.
Kiedy można spodziewać się polskich czereśni?
Na polskie owoce trzeba jeszcze trochę poczekać. Wszystko zależy oczywiście od kilku czynników - pogody, regionu kraju i konkretnej odmiany, ale zwykle pierwsze krajowe czereśnie pojawiają się od początku czerwca do połowy lipca. W ubiegłym roku sezon wystartował wyjątkowo wcześnie, bo już pod koniec maja można było znaleźć pierwsze polskie owoce. Wtedy ceny wahały się od około 18 do 40 zł za kilogram, więc różnica w porównaniu z obecnymi stawkami jest ogromna.
Tegoroczna aura nieco spowolniła dojrzewanie owoców, dlatego eksperci przewidują, że sezon może rozpocząć się później. Niewykluczone też, że krajowe czereśnie będą droższe niż przed rokiem. Wiele zależy od pogody w maju i od tego, jak sady poradzą sobie po chłodniejszych nocach. Pozostaje nam tylko trzymać kciuki, aby warunki pogodowe były sprzyjające, a wtedy w sezonie ceny naszych ukochanych owoców być może nie przyprawiały o zawrót głowy.

















