Ranking „100 Worst Rated Desserts in the World” powstał na podstawie 110 952 zweryfikowanych głosów użytkowników z różnych stron świata. Według TasteAtlas takie zestawienia mają nie tylko pokazywać najmniej lubiane potrawy, lecz także zwracać uwagę na lokalne tradycje. Tyle teoria. Gdy zobaczyłam pierwsze miejsce, zaczęłam mieć pewne wątpliwości.

To naprawdę najgorszy deser świata? Naprawdę trudno w to uwierzyć

Ranking otwierają izraelskie kichel, czyli lekkie, kruche ciasteczka. Przygotowuje się je przede wszystkim z mąki, jajek i cukru. Ciasto cienko się rozwałkowuje, kroi na paski lub prostokąty, skręca w charakterystyczne kokardki, posypuje cukrem i piecze do zrumienienia. I właśnie to ma być najgorszy deser świata. Można sobie łatwo wyobrazić jak smakuje. Kruche ciastko jadł przecież chyba każdy, jeśli nie w tej, to w podobnej wersji. Sama prędzej spodziewałabym się przy takim wypieku walki o ostatnią sztukę niż grymasu przy stole.

Ciasteczka kichel / commons.wikimedia.org/, autor: David Snyder from Fresno, United States

Na drugim miejscu znalazła się Cookie Salad z Minnesoty, czyli połączenie ciastek, maślanki, bitej śmietany i mandarynek. Trzecie są kalabryjskie lody lukrecjowe. Tu akurat łatwo zrozumieć niską ocenę, bo lukrecja ma bardzo charakterystyczny smak. Albo się ją lubi, albo odkłada łyżeczkę po pierwszej próbie.

Od ryżu z ananasem po deser z krwią. Oto miejsca 4-10

Dalsza część pierwszej dziesiątki jest jeszcze bardziej osobliwa. Obok deserów, które wyglądają całkiem niewinnie, pojawiają się takie, przy których sama zastanowiłabym się chwilę przed pierwszą łyżeczką.

  • Miejsce 4: Glorified Rice (Minnesota, USA) - słodki ryż połączony z ananasem i bitą śmietaną, najczęściej udekorowany wiśniami. Brzmi raczej jak deser z rodzinnego przyjęcia niż kulinarna katastrofa.
  • Miejsce 5: Gomme (Norwegia) - gęsta, słodka pasta przygotowywana na bazie mleka, owsa lub ryżu, z rodzynkami i cynamonem. Podaje się ją m.in. z pieczywem albo norweskimi plackami lefse.
  • Miejsce 6: Uirō (Japonia) - ciasto z mąki ryżowej i cukru gotowane na parze. Ma charakterystyczną, lekko gumową i sprężystą konsystencję, a często trafia na stół jako dodatek do herbaty.
  • Miejsce 7: Ducana (Antigua i Barbuda) - słodkawe kluski z batatów i kokosa, tradycyjnie gotowane w liściach bananowca. Co ciekawe, często podaje się je jako dodatek do ryby.
  • Miejsce 8: Thong yip (Tajlandia) - niewielkie słodkości z żółtek, cukru i aromatycznej wody jaśminowej. Formuje się je tak, by przypominały kwiaty lub gwiazdki.
  • Miejsce 9: Huesos de santo (Hiszpania) - marcepanowe ciasteczka wypełnione słodkim nadzieniem z żółtek i cukru, tradycyjnie przygotowywane na Wszystkich Świętych. Marcepan potrafi podzielić gości przy stole, więc tutaj łatwo zrozumieć surowe noty. 
  • Miejsce 10: Sanguinaccio (Włochy) - zdecydowanie najbardziej kontrowersyjna pozycja tej dziesiątki. To pudding przygotowywany tradycyjnie z wieprzowej krwi, mleka i gorzkiej czekolady, doprawiony korzennymi przyprawami. Przy takim składzie trudno dziwić się, że część osób podchodzi do niego z dużą rezerwą. Podaje się go do moczenia szerokich włoskich faworków chiacchiere i wygląda jak gęsta roztopiona gorzka czekolada (jak bardzo można się pomylić...):

AdobeStock Vincenzo VAD

Na liście znalazł się też polski akcent. Ale spokojnie, nie jest to sernik z rodzynkami, który dzieli samych Polaków, ani żadne inne kultowe wśród łasuchów ciasto.

Polski deser na 61. miejscu. Ślązacy znają go od pokoleń

Jedynym polskim akcentem w całej setce jest moczka, która uzyskała ocenę 2,8 na 5. To tradycyjny śląski deser przygotowywany przede wszystkim na Boże Narodzenie.

Moczka jest gęsta, intensywna i zdecydowanie nie przypomina lekkiego kremu z cukierni. Jej podstawą jest piernik, który się namacza, a następnie łączy m.in. z suszonymi owocami, bakaliami i orzechami. Receptury różnią się między domami. Jedni robią ją gęstą niemal jak pudding, inni wolą bardziej płynną. Jeden „jedyny prawidłowy” przepis zwykle nie istnieje - w każdym śląskim domu jest nieco inny.

Commons.wikimedia.org, Autor: Abraham - Praca własna

Coraz trudniej traktować podobne zestawienia bez przymrużenia oka. Jeśli zwyczajne kruche ciastka kichel (i to nawet bez smalcu, który niektórym może wydać się obrzydliwym dodatkiem, a u nas jest standardem) górują tu nad deserem z wieprzową krwią, można zacząć podejrzewać, że TasteAtlas staje się miejscem grasowania internetowych trolli. A dopiero w drugiej kolejności jest kulinarnym rankingiem, który można brać na poważnie. Szkoda, bo lokalne specjały zasługują przynajmniej na spróbowanie, zanim przyklei im się łatkę „najgorszych na świecie” - dotyczy to również moczki, która znalazła się bardzo wysoko, choć jej smak zna przecież bardzo wąskie grono - głównie Ślązaków.