Jeszcze niedawno na grzyby zabierało się atlas albo doświadczonego grzybiarza. Dziś wiele osób pokazuje znaleziony okaz sztucznej inteligencji i po chwili dostaje konkretną odpowiedź. Piotr Migdał, inżynier oprogramowania AI i analityk sztucznej inteligencji, postanowił sprawdzić, jak dobrze takie narzędzia radzą sobie z tym zadaniem.
Ponad tysiąc zdjęć i 16 modeli. AI dostała grzybowy sprawdzian
Ekspert wykorzystał fotografie z duńskiej bazy grzybów oraz informacje o gatunkach jadalnych i trujących spotykanych m.in. w Polsce. Do testu wybrał 55 gatunków i łącznie 1040 zdjęć. Każde z nich analizowało 16 modeli AI, w tym m.in. najbardziej znany ChatGPT i Qwen.
Zadanie było proste. Model miał podać najbardziej prawdopodobną nazwę grzyba oraz cztery inne możliwości. Najlepszy wynik osiągnął Gemini-3.8-flash. Za pierwszym razem trafnie rozpoznawał gatunek w 65 proc. przypadków, a prawidłowa nazwa pojawiała się w pierwszej piątce odpowiedzi w 85 proc. prób.
Brzmi całkiem dobrze, dopóki nie spojrzy się na wynik z drugiej strony. Przy opcji jednej możliwej prawidłowej odpowiedzi najlepszy model mylił się mniej więcej w co trzecim przypadku. Qwen3.8-27b poradził sobie znacznie słabiej. Jego pierwsza odpowiedź była poprawna jedynie w 13 proc. prób.
Kurka czy lisówka? Tu pomyłka ma znaczenie
Jak zwraca uwagę Migdał, wiele błędnych odpowiedzi nie było szczególnie groźnych. Największy problem pojawiał się wtedy, kiedy AI uznawała gatunek trujący za jadalny.
Wśród takich przypadków znalazła się lisówka pomarańczowa mylona z kurką. Błędy dotyczyły także muchomorów, w tym muchomora sromotnikowego. Qwen3.8-27b w 36 proc. takich prób przypisywał trującym okazom kategorię jadalnych, a Qwen3.8-flash robił to w 30 proc.
Najrzadziej podobną pomyłkę popełniał Muse-spark-1.2 firmy Meta – w 8 proc. przypadków. Migdał zaznacza jednak, że model częściej niż inne po prostu odmawiał odpowiedzi, zamiast zgadywać.
AI do kieszeni, a na grzyby z kimś doświadczonym
Eksperyment pokazuje więc jasno, że telefon i sztuczna inteligencja nie powinny zastępować wiedzy o grzybach. Nie jedz znalezionego okazu tylko dlatego, że sztuczna inteligencja nazwała go jadalnym. Na wszelki wypadek najlepiej trzymać się starej zasady: kiedy przy grzybie zaczyna się zgadywanie, należy zostawić go dokładnie tam, gdzie wyrósł. Pomyłka może drogo kosztować.
Jeśli nie masz pewności, również zostaw sporne grzyby w lesie i w spokoju - w ściółce, bez wyrywania ich tylko po to, by sprawdzić, co to za gatunek. Niech zajmą się nim osoby, które potrafią prawidłowo je rozpoznawać i znają las od podszewki. Na grzybobranie najlepiej wybierz się z kimś naprawdę doświadczonym. Pełny koszyk to miły dla oka widok, ale nie warto zapełniać go za wszelką cenę.
Źródło informacji: zielona.interia.pl


Obserwuj nas na Google














