W przypadku tradycyjnych powideł cierpliwość jest równie ważna jak dobre owoce. Dlatego sposób Jakuba Kuronia na powidła bez mieszania od razu zwrócił moją uwagę. Wypróbowałam go i szybko zrozumiałam, że klucz tkwi w kilku drobiazgach. Trzeba dobrze przygotować owoce, właściwie dobrać naczynie i, co najtrudniejsze, powstrzymać się od sięgania po łyżkę.
Śliwki, cukier, cynamon i jedna zasada. Zacznij właśnie od tego
Jak mówi sam kucharz,
w tym przepisie największą trudnością jest wybranie odpowiednich śliwek, umycie ich i pokrojenie na mniejsze kawałki. Reszta dzieje się już wewnątrz piekarnika bez naszego udziału.
Na każde 2,5 kg węgierek odmierz 1 szklankę cukru i 1 łyżkę cynamonu. Śliwki zważ przed usunięciem pestek. Umyj je, przekrój każdą wzdłuż na pół, wyjmij pestkę i usuń ogonek. Następnie rozłóż owoce na czystej ściereczce lub ręczniku papierowym i dokładnie osusz. To drobiazg, ale niezwykle ważny. Kuroń podkreśla ten krok, ponieważ nadmiar wody wydłuża odparowywanie. Jeśli używasz bardzo soczystych owoców, efekt może nieznacznie się różnić, dlatego tak ważne jest ich wcześniejsze osuszenie.
Przełóż połówki owoców do szerokiego naczynia do zapiekania. Nie upychaj ich po sam rant. Podczas pieczenia muszą mieć miejsce, a duża powierzchnia ułatwi odparowywanie. Wybierz naczynie z grubym dnem i nieprzywierającą powłoką. Grubsze dno równomierniej rozprowadza ciepło i ogranicza ryzyko przywierania.
Wsyp cukier oraz cynamon. Teraz dokładnie przemieszaj śliwki, żeby dodatki rozprowadziły się między owocami. To pierwsze i zarazem ostatnie mieszanie.
180 stopni i 3,5 godziny. Od tej chwili nie wkładaj do środka łyżki
Piekarnik rozgrzej wcześniej do 180 stopni C, ustawiając grzanie góra-dół. Naczynie ze śliwkami wstaw bez pokrywki na środkowy poziom. Nie przykrywaj go również folią. Wilgoć ma swobodnie odparowywać - dokładnie tak, jak dzieje się to w garnku.
Od chwili wstawienia naczynia odmierz 3 godziny i 30 minut. W tym czasie nie mieszaj owoców. Kuroń wyraźnie zaznacza, że nie ma takiej potrzeby. Właśnie na tym polega wygoda, jaką dają powidła bez mieszania. Po 3,5 godziny wyjmij naczynie i oceń konsystencję. Śliwki powinny być mocno rozpadnięte, ciemne, a płyn wyraźnie zredukowany. Pamiętaj, że po wystudzeniu masa jeszcze zgęstnieje.
Jest też przyjemny „skutek uboczny” tej metody. Śliwki i cynamon przez kilka godzin pachną lepiej niż niejedna świeczka zapachowa, a aromat zostaje w domu jeszcze po wyłączeniu piekarnika. Aż ślinka cieknie.
Jeśli powidła śliwkowe mają leżakować, zrób jeszcze jedną rzecz
Gotowe, gorące powidła przełóż do wcześniej umytych i wyparzonych słoików. Zostaw około 1-2 cm wolnej przestrzeni od górnej krawędzi. Wytrzyj ranty do sucha i od razu mocno zakręć czystymi, nieuszkodzonymi zakrętkami. Kuroń podaje, że tak przygotowane przetwory mogą stać około miesiąca. Jeśli chcesz przechowywać je przez minimum kilka miesięcy, dodatkowo je zapasteryzuj.
Na dnie dużego garnka połóż ściereczkę. Ustaw zamknięte słoiki pionowo tak, aby nie dotykały siebie ani ścianek garnka. Wlej ciepłą wodę do około 3/4 wysokości słoików. Doprowadź ją do wrzenia na średnio niskiej mocy palnika i od tego momentu licz 15-20 minut. Woda nie powinna gwałtownie bulgotać.
Po pasteryzacji ostrożnie wyjmij słoiki i pozostaw je do całkowitego wystudzenia. Gdy będą chłodne, naciśnij środek każdego wieczka. Prawidłowo zamknięte jest wklęsłe, sztywne i nie klika pod palcem. Jeśli wieczko pracuje, takiego słoika nie odkładaj razem z zapasami. Takie przetwory zapasteryzuj jeszcze raz (w nowych słoikach, z nowymi wieczkami) lub wykorzystaj od razu. Pozostałe możesz przenieść w chłodne, suche i ciemne miejsce.


Obserwuj nas na Google














