Przetwory śliwkowe są mocno zakorzenione w kuchni naszych południowych sąsiadów. Nic dziwnego. Porządne powidła, czyli slivkový lekvár, są tak gęste, że świetnie nadają się do nadziewania bucht, kołaczy i innych drożdżowych wypieków. Nie wypływają przy pieczeniu, mają intensywny owocowy smak i nie potrzebują góry cukru. Wymagają za to długiego odparowywania, a im mniej wody zostaje w garnku, tym łatwiej masa przywiera do dna. Trzeba więc zwykle mieszać, mieszać i jeszcze raz mieszać. Słowacy mają jednak lepszy pomysł.

Słowacki patent na powidła. Garnek zostaw w szafce

Cały sekret polega na tym, że powidła nie są smażone w garnku, tylko pieczone w szerokiej brytfannie. Dzięki temu śliwki mają dużą powierzchnię odparowywania i mogą spokojnie gęstnieć bez ciągłego pilnowania.

To właśnie jest największą zaletą tej metody. W garnku gęstniejące owoce znajdują się bezpośrednio nad źródłem ciepła. Pod koniec smażenia nietrudno więc o przypalone dno. W piekarniku ciepło działa łagodniej, a owoce powoli tracą wodę. Wystarczy do nich zaglądać co jakiś czas.

Nie oznacza to, że przez kilka godzin możesz zupełnie zapomnieć o brytfannie. Powidła warto przemieszać mniej więcej co 40–45 minut. Zobaczysz też, że ich powierzchnia mocno ciemnieje. To normalne. Wierzchnia warstwa najszybciej traci wodę, dlatego trzeba połączyć ją z wilgotniejszą masą znajdującą się pod spodem. Z każdą kolejną godziną powidła robią się ciemniejsze, cięższe i bardziej skoncentrowane.

Najlepiej sprawdzi się duża brytfanna albo blacha z wysokimi brzegami. Nie zamieniaj jej na małe i bardzo głębokie naczynie. Szeroka powierzchnia to klucz.

Jak zrobić powidła śliwkowe bez cukru po słowacku?

Na około 6 słoiczków po 225 ml przygotuj 5 kg dojrzałych śliwek. To wszystko. Nie potrzebujesz cukru, wody, pektyny ani innych zagęstników.

Wybierz słodkie, miękkie owoce. Umyj je, usuń pestki i pokrój na mniejsze kawałki. Możesz zostawić je na noc, żeby puściły sok, ale nie jest to konieczne. Następnie rozdrobnij śliwki blenderem albo po prostu mocno je rozgnieć.

Przełóż owoce do szerokiej brytfanny. Najpierw piecz je w 200 stopniach, aż masa się rozgrzeje i zacznie wyraźnie bulgotać. Wtedy zmniejsz temperaturę do 130 stopni i zostaw powidła na około 3–4 godziny.

Co mniej więcej 45 minut je mieszaj. Zbierz ciemniejszą masę z powierzchni, przejedź łopatką po dnie i bokach brytfanny, a następnie ponownie wyrównaj całość. Pod koniec pieczenia zaglądaj częściej, bo mocno odparowane powidła wymagają już większej uwagi.

Nie trzymaj się kurczowo czasu z przepisu. Jedne śliwki mają więcej soku, inne mniej. Znaczenie ma też wielkość brytfanny. Powidła są gotowe wtedy, kiedy są naprawdę gęste, a nie wtedy, kiedy minutnik pokaże określoną liczbę godzin.

Po czym poznać, że powidła są wystarczająco gęste?

Po około 3 godzinach zauważysz sporą zmianę. Masa będzie znacznie ciemniejsza i wyraźnie zmniejszy objętość. Przeciągnij łopatką po dnie brytfanny. Jeśli powstały ślad natychmiast zalewa się płynnymi powidłami, piecz dalej. Jeśli masa wraca na miejsce powoli, jesteś blisko końca.

Gotowe powidła powinny być ciężkie, zwarte i na tyle gęste, żeby nie spływały z łyżki jak sos. Pamiętaj, że po wystudzeniu jeszcze trochę zgęstnieją.

Jeśli zamierzasz smarować nimi pieczywo albo dodawać je do owsianki, mogą pozostać nieco luźniejsze. Do bucht, kołaczy, rogalików czy innych wypieków warto odparować je mocniej. Właśnie takie zwarte powidła dobrze trzymają się wewnątrz ciasta.

Cukru dosypywać nie trzeba. Bardzo dojrzałe śliwki podczas odparowywania stają się wystarczająco intensywne i słodkie. Jeśli masz kwaśniejsze owoce, spróbuj powideł pod koniec pieczenia i dopiero wtedy zdecyduj, czy rzeczywiście potrzebują dodatków. Póki są gorące, przełóż je do czystych, wyparzonych słoików i zapasteryzuj.

 

Fot. Getty/iStock, yurhus