Dojrzałe śliwki mają w cieście zamienić się w miękkie, kwaskowe i soczyste nadzienie. Niestety ich sok szybko wsiąka w kruchy spód i odbiera mu to, co najlepsze. Można ratować się bułką tartą czy kaszą manną, ale ja wolę zatrzymać wilgoć w samych owocach. Nie odsączam ich jednak i nie pozbawiam smaku. Dodaję przed pieczeniem jeden prosty składnik, dzięki któremu sok gęstnieje i otula śliwki, a spód pozostaje kruchy. Po przekrojeniu placek trzyma formę jak ten z dobrej cukierni, a jest jeszcze pyszniejszy.
Czym warto zagęścić śliwki przed pieczeniem?
Dodatek jest prosty i pewnie masz saszetkę w szafce. Chodzi o kisiel. Nie musisz go wcześniej przygotowywać. Nie gotuj go ani nie rozpuszczaj w wodzie. Potrzebny jest suchy proszek prosto z opakowania, a dokładniej zawarta w nim skrobia.
Podczas pieczenia śliwki puszczają sok. Skrobia zaczyna go zagęszczać, dzięki czemu płyn nie wsiąka tak łatwo w kruche ciasto. Zamiast wodnistego soku pomiędzy miękkim miąższem powstaje gęsty, treściwy owocowy sos.
Ten sposób przydaje się szczególnie wtedy, gdy masz bardzo dojrzałe i soczyste śliwki. Takie owoce są świetne w smaku, ale bez dodatkowego zagęszczenia mogą mocno rozmoczyć spód.
Kisiel ma jeszcze jedną zaletę. Odpowiednio dobrany jeszcze wzmacnia smak śliwek, więc metoda przyda się też, kiedy masz do dyspozycji lekko niedojrzałe owoce.
Jak przygotować śliwki, żeby nie puściły za dużo soku?
Śliwki umyj, dokładnie osusz, przekrój i usuń pestki. Duże owoce możesz podzielić na ćwiartki, ale nie krój ich na drobne kawałki. Mocno rozdrobnione szybciej się rozpadają i łatwiej puszczają sok.
Na około 700–800 g wypestkowanych śliwek użyj 35-40 g kisielu w proszku. Jeśli owoce są jędrne i mało soczyste, możesz dać nieco mniej. Przy bardzo miękkich i dojrzałych użyj więcej.
Proszek wsyp do śliwek przed wyłożeniem owoców na ciasto. Delikatnie wszystko wymieszaj, tak aby kisiel pokrył kawałki śliwek. Od razu przełóż je na przygotowany spód.
Nie zasypuj śliwek dużo wcześniej cukrem. Wyciąga on z owoców wodę i po kilkunastu minutach na dnie miski może zebrać się sporo soku. Jeśli owoce są kwaśne i potrzebują dosłodzenia, dodaj 1-2 łyżki wybranego słodzidła razem z kisielem.
Co najlepiej pasuje do śliwkowego nadzienia?
Smak kisielu dobierz tak, żeby nie zdominował śliwek. Dobrze sprawdzi się wiśniowy, malinowy albo porzeczkowy. Szczególnie lubię ten pierwszy, ponieważ podkreśla kwaskowaty smak owoców późnego lata i nadaje nadzieniu głębszy kolor.
Jeżeli zależy ci przede wszystkim na zagęszczeniu, zwróć uwagę na skład produktu. Najważniejsza jest skrobia. Sprawdź też, czy wybrany kisiel zawiera cukier. Jeśli tak, możesz całkowicie zrezygnować z dosładzania owoców.
Do nadzienia możesz dorzucić odrobinę cynamonu, wanilii albo kardamonu. Nie przesadzaj jednak z przyprawami. Kisiel już wnosi dodatkowy aromat, dlatego najlepiej pozwolić, żeby głównym smakiem nadal pozostały śliwki.
Co jeszcze można zrobić, żeby kruche ciasto nie nasiąkło?
Kisiel rozwiązuje dużą część problemu, ale przy wyjątkowo soczystych śliwkach możesz dodatkowo zabezpieczyć spód. Dobrym sposobem jest jego krótkie podpieczenie go przed ułożeniem owoców. Dzięki temu powierzchnia ciasta zdąży się ściąć, zanim zetknie się z sokiem.
Możesz też oprószyć spód cienką warstwą kaszy manny, która wchłonie pierwszą porcję wilgoci. Nie syp jej jednak zbyt dużo. Wystarczy 1 łyżka na standardową formę. Podobnie działa bułka tarta.
Znaczenie ma także ilość śliwek. Nie układaj bardzo grubej warstwy, jeśli przepis tego nie przewiduje. Im więcej owoców, tym więcej soku musi zostać związane lub odparować podczas pieczenia.
Cierpliwość popłaca – dlaczego nie warto spieszyć się z krojeniem?
Gorące nadzienie może wtedy wyglądać na zbyt płynne. To normalne. Kisiel stabilizuje się podczas stygnięcia, a sok stopniowo zmienia się w gęsty sos.
Dlatego koniecznie zostaw placek do całkowitego wystudzenia. Nie przykrywaj gorącego ciasta folią ani pokrywką, bo zatrzymasz parę, która ponownie zwilży wypiek.
Jeżeli zależy ci na równych kawałkach, pozwól plackowi odpoczywać przez kilka godzin. Po tym czasie śliwkowe nadzienie powinno być zwarte, ale nadal soczyste. Przy krojeniu nie będzie wypływać na talerz, a kruchy spód zachowa swoją strukturę.


Obserwuj nas na Google














