Tomasz Strzelczyk doskonale wie, jak wydobywać smak z prostych, swojskich składników. Jego przepisy cieszą się popularnością właśnie dlatego, że nie brakuje w nich szacunku do tradycji, ale też odwagi do fajnych, pomysłowych, ale i skutecznych kulinarnych eksperymentów.
Kucharz chętnie wraca do regionalnych specjałów i przypomina potrawy, które od pokoleń goszczą na polskich stołach. Tym razem wziął na warsztat flaczki po urzędowsku, czyli regionalną wersję znanej w całej Polsce zupy, pochodzącą z Lubelszczyzny. Przy okazji zdradził ważną zasadę dotyczącą przyprawiania flaków. Warto ją zapamiętać, nawet jeśli na co dzień gotujesz je według rodzinnego przepisu.
Jak Tomasz Strzelczyk gotuje flaki?
Flaczki po urzędowsku różnią się od tych, które najczęściej trafiają na nasze stoły. Strzelczyk przygotowuje je na esencjonalnym rosole z kaczki, z dodatkiem suszonych grzybów leśnych i kaszy jaglanej. Ta ostatnia nadaje zupie gęstość i sprawia, że jest wyjątkowo sycąca.
Podstawą jest jednak porządny wywar. Kucharz gotuje kacze mięso z warzywami i przyprawami przez około 3 godziny, na bardzo małym ogniu. Dopiero później dodaje flaki, podsmażone na maśle grzyby z cebulą oraz pozostałe składniki.
W jego garnku nie ma miejsca na pośpiech. Bulion, czyli baza zupy, powinien powoli pyrkać, a wszystkie dodatki muszą mieć czas, żeby oddać swój smak. Co ciekawe, podczas przygotowywania wywaru Strzelczyk sięga też po przyprawę, której wiele osób w ogóle nie kojarzy z flaczkami.
Tajny dodatek Tomasza Strzelczyka do flaczków
Chodzi o imbir, który w polskiej kuchni częściej kojarzy się z herbatą, piernikami czy rozgrzewającymi napojami niż z tradycyjnymi flakami. Nasze mamy i babcie zazwyczaj stawiały na majeranek, pieprz, ziele angielskie i gałkę muszkatołową. Tymczasem Strzelczyk uważa, że właśnie imbir zasługuje na szczególną uwagę.
„I słuchajcie, co ważne we flaczkach, imbir” – podkreślił stanowczo w swoim programie kucharz podczas przygotowywania tego dania. Do garnka z wywarem wrzuca kawałek świeżego korzenia. Zaznacza jednak, że jeśli nie mamy go pod ręką, spokojnie możemy zastąpić go imbirem suszonym. Sam zresztą wykorzystuje obie postacie tej przyprawy.
Getty Images, egal
Kiedy wywar jest już gotowy, Strzelczyk próbuje go i stwierdza, że imbirowa nuta jest zbyt słaba. Dlatego do podsmażanych grzybów, cebuli i słodkiej papryki dosypuje jeszcze odrobinę mielonego imbiru. „Flaczki imbir lubią” – przekonuje pan Tomek i ma w tym 100% racji. Imbir wnosi do zupy delikatną ostrość, korzenny aromat i przyjemne ciepło. Nie dominuje nad mięsem ani tradycyjnymi przyprawami, lecz uzupełnia ich smak.
Nie musisz przy tym gotować flaków typowo po urzędowsku, żeby wypróbować tę sztuczkę. Dodaj kawałek świeżego imbiru do wywaru albo wsyp niewielką ilość mielonego podczas doprawiania zupy. Zacznij od małej porcji i sprawdź smak. Być może właśnie tego brakowało twoim domowym flaczkom.
Inne ważne zasady dotyczące gotowania flaków
Imbir to niejedyna rzecz, na którą Strzelczyk zwraca uwagę. Równie ważna jest cierpliwość. Kucharz wyraźnie podkreśla, że dobry wywar potrzebuje czasu. Nie gotuj go więc gwałtownie. Zmniejsz ogień i pozwól, żeby mięso oraz warzywa powoli oddawały smak do rosołu.
Jeśli kupujesz flaki już ugotowane i pokrojone, nie musisz poddawać ich wielogodzinnej obróbce. Strzelczyk przed dodaniem do zupy krótko je obgotowuje i przepłukuje. Dopiero potem przekłada do gotowego wywaru.
Pamiętaj również o odpowiednim przygotowaniu przypraw. W przepisie kucharza słodka papryka i mielony imbir trafiają najpierw na patelnię z podsmażoną cebulą i grzybami. Krótkie podgrzewanie na tłuszczu pomaga wydobyć ich aromat. Pilnuj jednak patelni, ponieważ przypalone przyprawy mogą nadać potrawie gorycz.
Nie przesadzaj też z solą. Strzelczyk doprawia bulion już na początku, ale później ponownie próbuje zupy i stopniowo koryguje smak. To szczególnie ważne przy flakach, w których spotyka się wiele intensywnych dodatków.
Źródło: Tomasz Strzelczyk ODDASZFARTUCHA/YouTube


Obserwuj nas na Google














