Był taki moment, że rosół zaczął mi się po prostu nudzić. Gotowałam go regularnie, zawsze na porządnym mięsie, z marchewką, pietruszką, selerem, czasem nawet z opaloną cebulą. Klasyka, bez żadnych eksperymentów. Ale pewnego dnia coś mnie tknęło. Podeszłam do bulionu inaczej, bardziej po swojemu. Nie zmieniłam wszystkiego, dodałam tylko jeden nieoczywisty składnik. Od tej pory nie gotuję rosołu inaczej. I nie, nie mówię tu o żadnych ekstrawagancjach, to wciąż rosół, który smakuje domowo, ale ma w sobie ten jeden twist, który robi całą robotę.

Co daje rosół z imbirem i dlaczego warto go spróbować?

Jeśli kiedykolwiek pomyślałaś, że twój rosół jest trochę płaski, brakuje mu charakteru albo że smakuje "jak zawsze", to dodatek imbiru może wszystko zmienić. Dwa cienkie plasterki świeżego imbiru wrzucone do wywaru razem z warzywami i mięsem sprawiają, że zupa nabiera głębi, świeżości i lekkiego pazura. Nie chodzi o to, żeby rosół smakował jak danie azjatyckie. Nie stanie się nagle ostrą zupą z chili czy imbirem dominującym całość.

Chodzi raczej o delikatny akcent, który balansuje słodycz marchewki i cebuli. Imbir nie jest mocno wyczuwalny jako taki, ale daje wrażenie, że zupa ma więcej warstw, że jest bardziej rozgrzewająca i przyjemnie intensywna. To trochę jak z solą, kiedy jej nie ma, czujesz, że czegoś brakuje, ale sama w sobie nie powinna dominować.

Czym wyróżnia się rosół z imbirem na tle tradycyjnego?

Nie zmieniasz bazy. Wciąż masz porządną porcję mięsa, najlepiej mieszankę drobiu i wołowiny, wciąż wrzucasz włoszczyznę, przyprawy, cebulę opaloną nad gazem. Ale dodatek imbiru działa trochę jak naturalny wzmacniacz smaku. Podkręca aromat, sprawia, że rosół nie jest mdły nawet po kilku godzinach stania. I co ciekawe, dobrze znosi odgrzewanie. Nawet na drugi czy trzeci dzień, po podgrzaniu, wciąż czuć ten delikatny, cytrusowo-korzenny niuans.

To też rosół, który świetnie sprawdza się jako baza do bardziej wyrazistych dań. Zdarzyło mi się użyć go jako bulionu do risotto z kurczakiem albo jako płyn do podlewania pieczeni. Zawsze działa. Smak jest czysty, wyraźny, ale nieprzytłaczający.

Wyróżnia się też tym, że nie potrzebuje wielu przypraw. Kiedy gotujesz z imbirem, spokojnie możesz zrezygnować z lubczyku czy ziela angielskiego. Wystarczy sól, pieprz, liść laurowy i właśnie imbir. 

Jak dobrze dodać imbir, żeby nie przesadzić?

Najważniejsze to nie iść na ilość. Imbir potrafi być bardzo intensywny, a jego nadmiar może sprawić, że rosół będzie miał dziwny, gryzący smak. Dwa cienkie plasterki świeżego korzenia w zupełności wystarczą. Wrzucasz je do garnka razem z warzywami, mniej więcej na etapie, kiedy masz już opalone cebule i dodajesz seler, marchewkę, pora.

Nie ścieraj go, nie siekaj, nie używaj suszonego, tylko świeży, cienko pokrojony imbir da ten efekt, o który chodzi. Gotuj z nim wywar przez cały czas, nawet przez kilka godzin. On odda to, co trzeba, ale nie zdominuje smaku.

Ważne też, żeby nie dodawać go w ostatnim momencie. Jeśli wrzucisz imbir na koniec, uzyskasz zupełnie inny efekt, ostry, zbyt wyraźny. A nie o to chodzi.

Przepis na mój rosół, który mógłby stanąć do castingu MasterChefa

Składniki:

  • 1 udko z kurczaka lub kawałek korpusu
  • 300 g wołowiny z kością (np. szponder, mostek)
  • 3 marchewki
  • 2 pietruszki
  • kawałek selera
  • 1 por
  • 2 średnie cebule
  • 2 cienkie plasterki świeżego imbiru
  • 2 liście laurowe
  • kilka ziaren pieprzu
  • sól do smaku
  • woda (ok. 3 litry)

Sposób przygotowania:

  1. Mięso opłucz, włóż do dużego garnka i zalej zimną wodą. Powoli doprowadź do wrzenia. Zbierz szumowiny.
  2. Gdy wywar będzie już czysty, dodaj obrane warzywa: marchewkę, pietruszkę, seler, pora. Cebule wcześniej opal nad ogniem, aż zrobią się lekko czarne. To bardzo ważny etap, który daje głęboki kolor.
  3. Dodaj liść laurowy, pieprz, sól i dwa cienkie plasterki imbiru.
  4. Gotuj na bardzo małym ogniu przez minimum 3 godziny, najlepiej 4-5. Nie dopuszczaj do wrzenia, rosół ma tylko delikatnie „mrugać”.
  5. Po ugotowaniu przecedź rosół, dopraw do smaku i podawaj z cienkim makaronem, marchewką z wywaru i świeżą natką pietruszki.