Tym niezwykłym owocem jest pałecznik chiński, czyli krzew coraz częściej goszczący w polskich ogrodach właśnie ze względu na swoje spektakularne, niebieskie owoce. Ich widok zachwyca, a egzotyczny charakter pozwala wprowadzić do domowej kuchni powiew prawdziwej oryginalności bez konieczności dalekich podróży.

Pałecznik chiński prosto z Chin

Pałecznik chiński pochodzi z wilgotnych, górskich lasów Chin oraz rejonów Himalajów, gdzie od wieków jej owoce były zbierane przez lokalną ludność jako darmowy, leśny przysmak gaszący pragnienie podczas wędrówek. Dziś jest coraz częściej uprawiany w całej Europie, w tym także w Polsce jako krzew ozdobny.

Wyróżnia się przede wszystkim owocami, które do złudzenia przypominają grube, mięsiste strąki fasoli, jednak o niespotykanej, stalowoniebieskiej lub wręcz kobaltowej barwie. Owoce te osiągają długość około dziesięciu centymetrów i zwisają z gałęzi w malowniczych kępach. W dotyku skórka owoców jest jakby... skórzasta i lekko pomarszczona, co tylko potęguje to wrażenie.

Kiedy jednak delikatnie rozchylisz strąk, twoim oczom ukaże się zupełnie inny świat. Wnętrze wypełnia przezroczysty, galaretowaty miąższ, w którym rzędem ułożone są płaskie, czarne nasiona. To właśnie ta lepka substancja jest jadalną częścią rośliny, która swoim wyglądem może przypominać wnętrze dojrzałej marakui lub ogórka, ale ma znacznie bardziej zwartą strukturę.

Tak zjesz pałecznik chiński

Przede wszystkim pamiętaj, że jadalny jest wyłącznie galaretowaty, przezroczysty miąższ otaczający nasiona. Sama skórka strąka, choć ma piękny kolor, jest twarda, niesmaczna i niejadalna. Podobnie sprawa wygląda z dużymi, czarnymi nasionami. Są one bardzo twarde i zawierają substancje o gorzkim smaku, dlatego podczas jedzenia należy je po prostu wypluwać, dokładnie tak samo jak pestki arbuza.

Aby dobrać się do słodkiego wnętrza, wystarczy delikatnie nacisnąć strąk wzdłuż naturalnego pęknięcia lub rozciąć go nożykiem, a następnie łyżeczką wybrać galaretowaty środek. Owoce najlepiej spożywać na surowo, tuż po zerwaniu z krzewu, gdy są najświeższe i mają najbardziej intensywny aromat. A smakują jak połączenie ogórka z melonem, niezwykle świeżo i orzeźwiająco.

Adobe Stock, guentermanaus

Do deserów i do sałatek

Słodkawy, delikatny smak miąższu pałecznika chińskiego, który kojarzy się z połączeniem banana, melona oraz subtelnej nuty ogórka, daje szerokie pole do popisu w domowej kuchni. Możesz go wykorzystać na kilka ciekawych sposobów, które zaskoczą twoich domowników i gości:

  • Słodki dodatek do deserów - galaretowaty miąższ świetnie komponuje się z klasyczną panna cottą, budyniami czy lodami waniliowymi, nadając im egzotycznego charakteru i ciekawej, lekko ciągnącej się tekstury. Wystarczy wyłożyć go na wierzch gotowego deseru tuż przed podaniem.
  • Składnik sałatek owocowych - wydobyte ze strąków wnętrze możesz wymieszać z kawałkami kiwi, pomarańczy i jabłek, tworząc unikalną kompozycję smakową. Słodycz pałecznika doskonale przełamie kwasowość cytrusów, a jego galaretowata struktura połączy wszystkie składniki bez potrzeby dodawania ciężkich sosów.
  • Baza do oryginalnych napojów - rozgnieciony miąższ, po uprzednim oddzieleniu nasion, warto dodać do letniej wody z miętą i cytryną. Możesz go również zmiksować z zimnym mlekiem kokosowym, uzyskując gęsty, niezwykle odświeżający koktajl o niebanalnym aromacie.

Gdzie kupić te niezwykłe owoce?

Jeśli chcesz spróbować tego egzotycznego przysmaku, musisz wykazać się odrobiną cierpliwości, ponieważ świeże owoce pałecznika chińskiego są praktycznie nieuchwytne w tradycyjnych polskich supermarketach czy nawet na lokalnych bazarach. Najlepszym i najbardziej pewnym sposobem na ich skosztowanie jest posadzenie krzewu we własnym ogrodzie. Czasami, przy odrobinie szczęścia, dojrzałe strąki można zdobyć na niszowych targach ze zdrową żywnością, festiwalach roślinnych.