Jeśli lubisz odkrywać nowe składniki w kuchni, a znudziły ci się klasyczne dodatki do obiadu, mam dla ciebie coś ciekawego. Zboże, które u nas ciągle jest rzadko spotykane, za to w wielu krajach to absolutna podstawa codziennego gotowania. Jest naturalnie bezglutenowe, przyjemnie chrupiące i bardzo uniwersalne. Sprawdza się tam, gdzie normalnie wkracza ryż, kasza jaglana albo bulgur. Ja sama wzięłam je na próbę i już po kilku dniach wylądowało w gołąbkach, a potem jako baza sałatki do lunchboxa. Chodzi o sorgo - jedno z najstarszych uprawianych zbóż świata, które zyskuje popularność w Polsce.
Czym jest sorgo?
Sorgo to zboże, które na pierwszy rzut oka może przypominać drobne kuleczki prosa albo jasną grykę. Ma neutralny, lekko orzechowy smak i nie dominuje potrawy, co czyni je świetnym tłem dla sosów, ziół i przypraw. W odróżnieniu od ryżu czy makaronu nie klei się po ugotowaniu, a mimo to świetnie wchłania aromaty.
Pochodzi z Afryki i Azji, gdzie od wieków jest podstawą codziennej diety. W Indiach mieli się je na mąkę, w Sudanie gotuje z niego owsianki i kleiki, a w Ameryce Północnej coraz częściej robi się z niego makarony i bezglutenowe mieszanki do wypieków.
Co ciekawe, sorgo to jedno z najbardziej odpornych na suszę zbóż na świecie. Dlatego świetnie sprawdza się w miejscach, gdzie klimat jest suchy i wymagający. Ale nawet w Polsce, gdzie nie mamy problemów z wodą na taką skalę, jego zalety w kuchni są nie do przecenienia.
Gdzie kupić sorgo i na co zwrócić uwagę przy wyborze?
Jeszcze kilka lat temu trzeba było się trochę naszukać, żeby dostać sorgo w Polsce. Dziś sprawa jest prostsza. Znajdziesz je w większości sklepów ze zdrową żywnością, zarówno stacjonarnie, jak i online. Ale nie tylko, bo pojawia się też w popularnych marketach, takich jak Lidl lub Kaufland.
Warto zwrócić uwagę na to, czy jest to sorgo białe, czerwone czy czarne. Białe ma najłagodniejszy smak i najkrótszy czas gotowania. Czerwone i czarne są bardziej wyraziste – dobre np. do dań jednogarnkowych albo zup. Upewnij się, że kupujesz ziarna pełne, nie łamane. Takie mają lepszą strukturę po ugotowaniu.
Jak gotować sorgo?
Najlepiej zacząć od przepłukania ziaren pod bieżącą wodą. Dzięki temu pozbywasz się ewentualnego pyłu i sprawisz, że nie będą gorzkie.
Proporcje to mniej więcej 1 szklanka sorgo na 3 szklanki wody. Możesz dodać szczyptę soli już na początku. Doprowadź do wrzenia, a potem zmniejsz ogień do minimum i gotuj pod przykryciem około 40–50 minut. Po tym czasie sorgo powinno być miękkie, ale nie rozpadające się. Jeśli zostanie trochę wody – odcedź jak makaron. Jeśli wchłonęło wszystko, a jest nadal zbyt twarde – dolej odrobinę i pogotuj jeszcze kilka minut.
Jeśli chcesz skrócić czas gotowania, możesz wcześniej namoczyć ziarna na noc – wtedy gotują się szybciej, nawet w 25–30 minut. Sprawdzi się to zwłaszcza wtedy, gdy robisz większą porcję do lunchboxów na kilka dni.
Ugotowane sorgo możesz trzymać w lodówce do 4 dni. Świetnie się odgrzewa i nie traci konsystencji. Dobrze też znosi mrożenie – wystarczy później przelać wrzątkiem lub wrzucić na chwilę do wrzątku, żeby odzyskało swoją strukturę.
Jak wykorzystać sorgo w kuchni?
To ziarno daje naprawdę sporo możliwości. Dzięki neutralnemu smakowi dobrze łączy się z przyprawami i warzywami. Ja najczęściej używam go do:
- gulaszy i dań jednogarnkowych – trzyma strukturę i nie zamienia się w papkę,
- gołąbków – zamiast ryżu, dobrze chłonie sos,
- sałatek – np. z pieczoną dynią, fetą i ziołami,
- zup – zwłaszcza tych gęstych, kremowych,
- dań na słodko – jako bazę do śniadaniowych misek z mlekiem roślinnym, orzechami i owocami, zamiast owsianki.
Można też zrobić „sorgotto” – coś jak risotto, ale bez ryżu. Albo zmielić ziarna na mąkę i wykorzystać do pieczenia. Sama testowałam chlebek bananowy i placuszki z takim dodatkiem. Wychodzą lekkie i długo trzymają świeżość.
Ciekawostka: ziarna sorgo można też uprażyć na suchej patelni jak popcorn. Nie wszystkie ziarenka „strzelą”, ale te, które się otworzą, są chrupiące i mają lekko orzechowy smak.
Fot. Adobe Stock, Vitalii M

















