Niektóre dodatki potrafią zupełnie odmienić zwykłe danie. Wystarczy odrobinka, aby obiad czy kolacja od razu nabrały charakteru. Tak właśnie jest z marynowaną cebulką perłową marki Smak, którą odkryłam w Dino. Początkowo wzięłam jeden słoik z ciekawości, ale szybko okazało się, że to jeden z tych produktów, które warto mieć zawsze w zapasie. Teraz przy każdej wizycie w sklepie dorzucam do koszyka kilka sztuk, a przed świętami planuję zrobić jeszcze większy zapas.
Kilka słów o cebulce z Dino
Już sam wygląd robi wrażenie. W słoiku widać drobne, idealnie okrągłe cebulki zanurzone w klarownej zalewie. Wyglądają elegancko i bardzo apetycznie, jak małe kulinarne perełki. Po odkręceniu wieczka unosi się przyjemny, lekko słodko-kwaśny aromat. Cebulka jest chrupiąca, delikatna i znacznie łagodniejsza niż surowa cebula. Nie ma tej ostrej nuty, która czasem potrafi zdominować potrawę. Zamiast tego daje subtelny, świeży smak, który świetnie uzupełnia wiele dań.
Redakcja MojeGotowanie.pl
Do czego pasuje?
Najczęściej podaję ją jako dodatek do obiadu. Kilka takich cebulek obok pieczonego mięsa, kotleta mielonego czy schabu sprawia, że talerz od razu wygląda bardziej elegancko. Delikatna kwasowość bardzo dobrze równoważy tłustsze potrawy i dodaje im lekkości. Świetnie pasuje także do ziemniaków z koperkiem albo do klasycznych domowych klusek.
Bardzo często wykorzystuję ją też wtedy, gdy przychodzą goście. Na półmisku z wędlinami i serami wygląda świetnie i jest jednym z pierwszych dodatków, po które sięga się podczas spotkań rodzinnych. Cebulka sprawdza się też w koreczkach - wystarczy nabić ją na wykałaczkę razem z kawałkiem sera, oliwką albo plasterkiem szynki. Takie przekąski znikają z talerza błyskawicznie.
Cebulka perłowa jest też świetnym składnikiem sałatek. Dodaję ją do sałatki ziemniaczanej, do sałatki jarzynowej albo do mieszanki sałat z kurczakiem. Jej delikatna kwasowość przełamuje kremowe sosy i sprawia, że całość smakuje bardziej świeżo. Bardzo dobrze pasuje również do sałatek z tuńczykiem, jajkami albo pieczonymi warzywami.
Świetnie sprawdza się również w kanapkach i burgerach. Wystarczy przekroić kilka cebulek na pół i dodać do bułki z mięsem albo do tortilli z kurczakiem. Dzięki temu kanapka od razu nabiera wyrazistości i ciekawszego charakteru. Czasem dorzucam je też do domowej pizzy albo zapiekanek - po podgrzaniu wciąż zachowują swoją sprężystą strukturę i delikatny smak.
Kilka razy wykorzystałam je także w bardziej nietypowy sposób. Podsmażone krótko na maśle z odrobiną miodu i pieprzu tworzą bardzo ciekawy dodatek do pieczonego mięsa. Z kolei drobno posiekane można dorzucić do sosu tatarskiego albo do pasty jajecznej, gdzie wprowadzają przyjemną, lekko pikantną nutę.
Na wielkanocnym stole takie dodatki są wręcz idealne. Wyglądają elegancko, pasują do wędlin, jajek, pieczonych mięs i różnych sałatek. Dlatego już teraz robię zapas, żeby w święta nie zabrakło tych małych kulinarnych perełek. Jestem pewna, że gdy pojawią się na stole, ciocia i teściowa od razu zapytają, gdzie je kupiłam. Jeden słoik kosztuje tylko 5,59 zł, więc spokojnie można kupić kilka na zapas.
















