Mamy lipiec, więc sezon na maliny powinien już ruszać z kopyta, jednak w tym roku sytuacja wygląda znacznie gorzej niż w poprzednich latach. Zamiast dużej dostępności owoców i atrakcyjnych cen, klienci muszą mierzyć się z rekordowo wysokimi cenami.
Na początku sezonu pogoda mocno pokrzyżowała plany plantatorom. Najpierw przez Polskę przeszła fala upałów, która osłabiła uprawy gruntowe, a następnie pojawiły się chłodne, pochmurne i deszczowe dni. Takie warunki spowolniły dojrzewanie malin, przez co na rynek trafiło znacznie mniej owoców gotowych do sprzedaży.
Ekspert rynku hurtowego w Broniszach Maciej Kmera w rozmowie z serwisem Portal Spożywczy zwraca uwagę, że obecnie w sprzedaży dominowały praktycznie wyłącznie maliny dojrzewające w tunelach foliowych. To właśnie one w dużej mierze zastąpiły owoce z upraw gruntowych, które najbardziej ucierpiały wskutek niekorzystnych warunków atmosferycznych.
Malinowa drożyzna w 2026
Niedobór malin bardzo szybko znalazł odzwierciedlenie w cenach. Na rolno-spożywczym rynku hurtowym w Broniszach pod Warszawą jeszcze parę dni temu ceny przekroczyły 30 zł za kilogram i zbliżały się do 40 zł za kilogram. A to oznacza znacznie wyższe ceny detaliczne, czyli te, które na bazarach widzą klienci.
Według Macieja Kmery na rynku po prostu brakuje malin. Wpływ na to miała przede wszystkim kapryśna pogoda oraz straty poniesione przez plantacje gruntowe podczas fali upałów. Mniejsza podaż sprawiła, że większe znaczenie zyskały owoce pochodzące z tuneli foliowych, które zwykle są droższe od malin uprawianych w gruncie.
Połączenie ograniczonej podaży i utrzymującego się popytu sprawiło, że maliny znalazły się wśród najdroższych owoców sezonu. W efekcie osoby odwiedzające bazary, sklepy i targowiska muszą liczyć się z cenami znacznie wyższymi niż oczekiwano na początku lata.
Dlaczego maliny w tym roku są tak drogie?
Jak wyjaśnia ekspert, maliny należą do owoców jagodowych szczególnie wrażliwych na gwałtowne skoki temperatury. Temperatury przekraczające 30-35 stopni Celsjusza, a nawet dochodzące do 40 stopni, mogą powodować znaczne straty w uprawach, ograniczać plonowanie oraz pogarszać jakość owoców.
Maciej Kmera podkreśla również, że krzewy malin są bardziej podatne na skutki upałów niż drzewa owocowe, ponieważ mają płytszy system korzeniowy i nie wytwarzają własnego cienia. Po okresie wysokich temperatur sytuacji nie poprawiło ochłodzenie. Deszczowa i pochmurna pogoda dodatkowo opóźniła dojrzewanie malin, co jeszcze bardziej ograniczyło liczbę owoców trafiających do sprzedaży.
Czy sytuacja na rynku malin się poprawi?
Mimo obecnych wysokich cen ekspert uspokaja, że malin nie powinno zabraknąć. Obecnie mamy początek sezonu, a na rynku dominują odmiany wczesnoletnie.
W Polsce bardzo popularne są również późnoletnie odmiany malin, m.in. takie jak Polka i Polana. Zgodnie z jego oceną ich sezon rozpocznie się na początku sierpnia i potrwa aż do mrozów. Wraz z pojawieniem się większej ilości owoców podaż powinna wzrosnąć, co może przełożyć się na spadek cen.
Ekspert zaznacza jednak, że wiele będzie zależało od pogody w najbliższych tygodniach. Jeżeli warunki atmosferyczne będą bardziej stabilne, zbiory powinny być większe, a presja cenowa może się zmniejszyć. Początek tegorocznego sezonu pokazuje jednak, jak duży wpływ na rynek malin mają skrajne zjawiska pogodowe. Kilka dni intensywnych upałów, a następnie okres chłodu i opadów wystarczyły, aby znacząco ograniczyć podaż owoców i wywindować ich ceny na rynku hurtowym
Źródło: Portal Spożywczy


Obserwuj nas na Google














