Promocje na masło stały się w ostatnich tygodniach jednym z najmocniejszych magnesów przyciągających klientów do sklepów. Kostki sprzedawane po 0,88 zł początkowo błyskawicznie znikały z półek, ale z czasem konsumenci przestali masowo śledzić gazetki promocyjne sieci handlowych i do niskich cen po prostu się przyzwyczaili.
Jeszcze dwa lata temu sytuacja wyglądała jednak zupełnie inaczej. Kupujący zastanawiali się, czy kostka masła przekroczy psychologiczną granicę 10 zł, inni robili zapasy masła kupowane w promocyjnych wówczas cenach w granicy 6-7 zł. Wysokie ceny były jednym z symboli drożyzny z lat 2023-2024. Teraz rynek wykonał gwałtowny zwrot, ale eksperci podkreślają, że właśnie tak działa branża mleczarska.
Ekonomista Banku Pekao SA tłumaczy mechanizm rynku masła
Grzegorz Rykaczewski, ekonomista Banku Pekao SA, wskazuje, że rynek masła jest wyjątkowo podatny na silne wahania cenowe. Jak podkreśla ekspert:
Masło ogólnie charakteryzuje się bardzo wysokimi wahaniami. Średnio co dwa lata mamy albo sytuację, w której te ceny masła są bardzo wysokie i zastanawiamy się wspólnie, czy kostka masła może przekroczyć 10 zł, albo taką sytuację jak obecnie, kiedy te ceny masła bardzo mocno spadają – powiedział w wywiadzie dla branżowego serwisu stockwatch.pl
Ekonomista wyjaśnia, że po okresach wysokich cen mleczarnie zwiększają produkcję tłuszczów mlecznych, ponieważ staje się to bardziej opłacalne. W efekcie na rynku pojawia się większa ilość masła, a nadpodaż zaczyna spychać ceny w dół. Gdy ceny spadają zbyt mocno, produkcja ponownie hamuje. To mechanizm samokorekty, który od lat powtarza się w całej branży mleczarskiej.
Europa ma za dużo mleka. To również obniżyło ceny
Drugim kluczowym powodem obecnych przecen jest sytuacja na rynku mleka w Unii Europejskiej. Jak podkreślają analitycy, europejski sektor mleczarski od wielu miesięcy zmaga się jednocześnie ze słabszym światowym popytem i rosnącą produkcją mleka.
Nadwyżki surowca muszą zostać zagospodarowane. Dlatego zakłady mleczarskie zwiększają produkcję produktów o długim terminie przechowywania, takich jak masło czy mleko w proszku. To właśnie ten mechanizm doprowadził do gwałtownego zwiększenia podaży masła.
Sieci handlowe dopłacają do promocji
Zdaniem Grzegorza Rykaczewskiego ceny masła poniżej 1 zł niekoniecznie odzwierciedlają realną wartość produktu. Ekonomista sugeruje, że część kosztów biorą na siebie same sieci handlowe:
Ceny na promocjach to ceny, które prawdopodobnie, bo to jest jedyne w mojej ocenie logiczne wytłumaczenie, to jest po prostu koszt promocji, którą ponosi sieć detaliczna, próbując zachęcić, przyciągnąć klienta do zakupu w danym sklepie – czytamy w wywiadzie dla portalu StockWatch.pl
Mechanizm jest prosty. Klient przychodzi do sklepu po bardzo tanie masło, ale przy okazji kupuje także inne produkty, na których sieć zarabia już standardowo. Dlatego masło od lat pozostaje jednym z najważniejszych produktów promocyjnych w handlu detalicznym.
Czy tanie masło wkrótce zniknie?
Eksperci nie mają wątpliwości, że obecna sytuacja może się zmienić szybciej, niż wielu klientom się wydaje. Rynek mleczarski pozostaje bardzo podatny na zmiany podaży i popytu, a historia pokazuje, że okresy rekordowo taniego masła nie trwają długo.
Raporty sektora mleczarskiego wskazują jednocześnie, że światowy rynek produktów mlecznych nadal pozostaje niestabilny, a ceny masła potrafią bardzo dynamicznie reagować na zmiany produkcji i eksportu.
Dla konsumentów może to oznaczać jedno: obecne promocje mogą być tylko chwilową okazją. Jeśli cykl rynkowy ponownie się odwróci, ceny masła znów zaczną rosnąć, a kostki po 88 groszy szybko przejdą do historii. Lepiej więc zrobić małe zapasy, zwłaszcza, że masło to produkt, który wyjątkowo dobrze znosi mrożenie...
Źródło: stockwatch.pl


















