Ten produkt daje poczucie komfortu – nie tylko ze względu smak, ale też przez to, że zawsze możesz na niego liczyć. Kiedy brakuje czasu, pomysłów albo po prostu chcesz zjeść coś porządnego, ale bez wielkiego wysiłku. Jest jak kulinarna droga na skróty, która wcale nie smakuje jak kompromis. Wręcz przeciwnie – to jeden z tych małych kuchennych trików, który z czasem staje się niezbędny. Gdy trafiłam na ten gęsty krem grzybowy, wiedziałam, że znalazłam skarb. Jest niezwykle uniwersalny, bo niekiedy rozsmarowuję go na pinsie, a innym razem podgrzewam z makaronem.

Co właściwie siedzi w tym słoiczku?

Niewielki słoiczek, czarna etykieta, wygląda jak produkt ekskluzywny. W środku przez przezroczyste szkło od razu widać apetyczną pastę w orzechowym kolorze. Po otwarciu nie zawodzi, w smaku czuć, że nie jest to byle jaka „masówka". W składzie pieczarki, ale także nasze polskie borowiki nie do podrobienia. Całość zmiksowana na krem, który jest jak coś pomiędzy pastą a sosem. Widać w nim kawałeczki grzybów, które od razu nęcą. 

Smakuje wytrawnie, głęboko, z lekką nutą słodyczy z warzyw. Nie jest przesadnie słony, więc można go spokojnie wykorzystywać go do różnych dań, bez obaw, że z czymś się „przesadzi”.

Słoiczek jest szczelnie zamknięty i ma długi termin przydatności, więc bez problemu możesz zrobić sobie zapas. Ja trzymam zawsze jeden w lodówce i jeszcze kilka w szafce. Tak na czarną godzinę, kiedy trzeba coś szybko zjeść, ale człowiek nie ma ochoty na eksperymenty.

Z czym to się je? Zacznij od pieczywa

Pierwszy raz użyłam tego kremu po prostu do chleba. Nie jest bardzo gęsty jak typowe smarowidła, ale dla mnie to dobrze. Dzięki temu mogę położyć go na kromce albo zanurzyć w nim grzankę lub chrupką tortillę. Świetnie odgrywa też rolę nadzienia do tostów z serem, zwłaszcza pleśniowym, typu camembert. Oba te składniki mają lekko orzechowy aromat. Pasuje do chleba żytniego, chrupkiego pieczywa, świeżej lub podpieczonej bagietki, a także modnych wrapów z serka wiejskiego. 

Dip, sos, nadzienie, czyli jak z prostego produktu zrobić coś „wow"

To nie jest pasta tylko na chleb. To jeden z tych produktów-kameleonów, które zmieniają się w zależności od tego, co z nimi zrobisz. Oto kilka patentów:

  • Sos do makaronu – wystarczy podgrzać, dodać odrobinę śmietanki i wrzucić ugotowany makaron. Na koniec posyp startym parmezanem.
  • Nadzienie do canelloni – wymieszaj pastę z ricottą i szczyptą gałki muszkatołowej. Takim farszem wypełnij rurki makaronowe, zalej beszamelem i zapiecz. Szybka alternatywa dla klasycznego mięsnego nadzienia.
  • Dodatek do risotto – pod koniec gotowania dodaj łyżkę-dwie tej pasty, a ryż nabierze głębokiego, grzybowego aromatu.
  • Farsz do naleśników – świetny pomysł na szybki wytrwany obiad bez zbędnych ceregieli. 
  • Dip do pieczonych ziemniaków – podgrzej, dodaj śmietany lub jogurtu, ewentualnie trochę ostrej papryki i masz świetny domowy dip.

W chłodne dni ta pasta świetnie się sprawdza jako baza do „kuchni kryzysowej”. Czyli kiedy masz tylko ziemniaki albo ryż i nie wiesz, co do tego dorzucić.

Gdzie kupić ten krem?

Krem pieczarkowo-borowikowy z warzywami należy do serii Deluxe, czyli tej, w której można znaleźć różne sezonowe i nietypowe produkty. Czasem w Lidlu ma oddzielną półkę, a niekiedy przewija się na półce z różnymi przetworami.

Kosztuje 11,99 zł za 190 g. W praktyce taki słoik spokojnie wystarcza na kilka porcji plus można go łączyć z różnymi bazami, na przykład z serkiem śmietankowym, więc jest wydajny. Jeśli lubisz grzybowe smaki, to inwestycja, która się opłaca. Ponieważ może stać w spiżarni i nie zawala lodówki, warto kupić kilka słoiczków. Zwłaszcza w okresie zimowym, kiedy tęskno za przechadzkami po lesie. 

Fot. Redakcja MojeGotowanie.pl