W sklepach nie brakuje opcji na szybkie śniadanie. Regularnie pojawiają się nowe płatki śniadaniowe, granole i musli, ale nie wszystkie zasługują na uwagę. Często już po przeczytaniu składu wiadomo, że producent bardziej postawił na marketing niż zawartość opakowania. Tym razem było inaczej. Nowe musli Vitanella z Biedronki przyciągnęło mnie przede wszystkim obietnicą dużej ilości dodatków, a po otwarciu okazało się, że nie są to puste deklaracje.

Nie trzeba z lupą szukać dodatków. W tej torbie jest ich naprawdę dużo

Dobre, sklepowe muesli musi być dla mnie urozmaicone i z każdą łyżką smakować nieco inaczej. Moja ulubiona wersja z siemieniem lnianym wyróżnia się przede wszystkim składem. Producent deklaruje aż 55 proc. owoców i nasion, co na tle wielu podobnych produktów prezentuje się bardzo dobrze. W praktyce oznacza to, że po wsypaniu musli do miseczki od razu widać suszone owoce, pestki i nasiona, a nie same płatki z symbolicznym dodatkiem kilku rodzynek.

To właśnie ten element zrobił na mnie największe wrażenie. W wielu produktach tego typu dodatków jest zdecydowanie mniej, dlatego po kilku łyżkach zostają głównie płatki. Tutaj proporcja jest znacznie bardziej satysfakcjonująca, na bogato.

Na plus zasługuje również skład. Wersja z siemieniem lnianym jest ma długą listę składników, ale wszystkie są naturalne - ta wersja muesli Vitanelli jest pozbawiona sztucznych dodatków. Warto o tym wspomnieć, bo mam wrażenie, że różni producenci lubią dodawać sobie do nich różne wypełniacze - co popadnie. Druga dostępna wersja tego muesli z Biedronki, z orzechami, zawiera dodatek emulgatora - glicerydów kwasów tłuszczowych Jeśli zwracasz uwagę na etykiety i czystość składu, wersja z siemieniem może okazać się ciekawszym wyborem.

Tylko spójrz na listę składników - bez syropu glukozowo-fruktozowego (stałego bywalca gotowych muesli i innych płatków, emulgatorów i innych dodatków o nieznanych nazwach:

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Duża torba za niecałe 14 zł. W tej cenie trudno narzekać

Musli Vitanella sprzedawane jest w dużym opakowaniu o masie 700 g. To naprawdę spora, ciężka torba, która po wzięciu do ręki daje poczucie, że kupujesz konkretny zapas, a nie produkt na dwa śniadania.

Cena regularna wynosi 13,69 zł, co przy tej gramaturze wypada całkiem korzystnie. Szczególnie jeśli weźmiesz pod uwagę ilość dodatków znajdujących się w środku. W przypadku mniejszych rodzin takie opakowanie spokojnie wystarczy na dłużej, zwłaszcza gdy potraktujesz je jako przyjemne urozmaicenie jadłospisu, a nie codzienny obowiązkowy element śniadania.

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Dodatkowym atutem jest lekkość samego produktu. Zalecana porcja 40 g zajmuje w miseczce całkiem sporą objętość, więc nie ma wrażenia, że zjada się kilka symbolicznych łyżek.

Wady? Trudno przestać jeść

Nie znalazłam wielu powodów do narzekania, ale jeden minus jednak się pojawia. Chodzi o zawartość cukru. W produkcie jest go sporo (na porcję 40 g aż 9,9 g, czyli 1/4 to dosypany cukier), dlatego warto zachować umiar i traktować je raczej jako okazjonalną przyjemność niż codzienny rytuał.

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

U mnie nie jest to większy problem, bo śniadania najczęściej jadamy na słono. Muesli pojawia się więc od czasu do czasu, kiedy mamy ochotę na coś innego. W takiej roli sprawdza się bardzo dobrze. 

Paradoksalnie największym problemem okazała się jednak smakowitość produktu. Jest tak dobre, że mój mąż zaczął podjadać je prosto z opakowania. Przyłapałam go na tym wieczorem, kiedy chrupał je na sucho jak przekąskę. Od tamtej pory staram się chować torbę w miejsce znane tylko mnie, bo inaczej zawartość potrafi znikać w zaskakującym tempie.

Jeśli więc zdecydujesz się na zakup, uprzedzam - istnieje spore ryzyko, że zacznie znikać szybciej, bo domownicy zaczną podjadać je bez mleka, jogurtu czy owoców.

Nie tylko do mleka. Tak wykorzystuję je w kuchni

Choć klasyczne połączenie z mlekiem lub jogurtem sprawdza się świetnie, szybko zaczęłam wykorzystywać to musli także w innych sposobach.

Bardzo lubię posypywać nim owsiankę tuż przed podaniem. Dzięki temu danie zyskuje dodatkową chrupkość i ciekawszą strukturę. Świetnie sprawdza się także jako dodatek do lodów i deserów w pucharkach, szczególnie tych przygotowywanych na bazie jogurtu naturalnego i świeżych owoców.

Czasem wsypuję garść do domowych ciasteczek owsianych lub wykorzystuję jako chrupiącą warstwę w zapiekanych jabłkach. Dobrze komponuje się również z twarożkiem na słodko i pieczonymi gruszkami.

To właśnie wszechstronność sprawia, że opakowanie nie stoi zapomniane w szafce. Nawet jeśli nie mam ochoty na klasyczne śniadanie, zawsze znajdę dla niego inne zastosowanie.

Musli Vitanella z siemieniem lnianym pozytywnie zaskakuje zarówno składem, jak i ilością dodatków. Aż 55 proc. owoców i nasion sprawia, że każda porcja jest pełna smaku, a duże opakowanie 700 g za 13,69 zł oferuje dobrą relację ceny do zawartości. Trzeba jedynie pamiętać o umiarkowanym dozowaniu ze względu na zawartość cukru. Jeśli jednak szukasz czegoś, co odmieni śniadaniową rutynę i przy okazji może stać się ulubioną przekąską domowników, ta nowość z Biedronki zasługuje na uwagę.