Moim grillowym odkryciem okazała się marynata w płynie klasyczna Kotlin, którą znalazłam w Dino zupełnie przypadkiem. Wzięłam jedną saszetkę „na spróbowanie”, chociaż sezon na grillowanie wtedy nawet jeszcze nie ruszył - przetestowałam ją po prostu do karkówki pieczonej w piekarniku. Dziś nie wyobrażam sobie bez niej żadnego grilla ani nawet niedzielnego obiadu.
Największe zalety boskiej marynaty
Największy atut? Prostota. Nie musisz mieć w domu miliona przypraw, nie musisz zastanawiać się, ile dodać papryki, ile czosnku, a ile soli. Tutaj wszystko jest już gotowe i dobrze zbalansowane. Otwierasz saszetkę, polewasz mięso, mieszasz i właściwie możesz uznać temat za zamknięty. To ogromne ułatwienie, szczególnie gdy przygotowujesz jedzenie dla większej liczby osób albo robisz wszystko w pośpiechu.
Marynata ma przyjemny, intensywny aromat przypraw i ziół, który od razu kojarzy się z grillowaniem. Konsystencja jest lekko oleista, dzięki czemu bardzo dobrze otula mięso i równomiernie się rozprowadza. Już po chwili widać różnicę - mięso nabiera koloru, wygląda bardziej apetycznie i zaczyna „pracować” z przyprawami.
Najczęściej używam jej do karkówki i tutaj efekt jest naprawdę najlepszy. Wystarczy pokroić mięso, dokładnie obtoczyć w marynacie i odstawić na kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Po takim czasie karkówka jest idealnie przegryziona przyprawami, a po wrzuceniu na ruszt wychodzi soczysta, miękka i bardzo aromatyczna. Nie wysycha, nie robi się twarda, tylko zostaje przyjemnie delikatna i pełna smaku.
Co ważne, smak jest klasyczny: bez dziwnych dodatków czy przesadnej ostrości. To taka marynata, która pasuje praktycznie każdemu. Dzięki temu spokojnie możesz ją podać gościom i masz pewność, że będzie smakować zarówno tym, którzy lubią tradycyjne smaki, jak i tym bardziej wybrednym.
Redakcja MojeGotowanie.pl
Do czego jeszcze pasuje?
Świetnie sprawdza się też do innych mięs. Kilka razy użyłam jej do skrzydełek z kurczaka i wyszły naprawdę rewelacyjne - lekko przypieczone, aromatyczne i soczyste w środku. Pasuje też do żeberek czy nawet do kiełbasy. Wystarczy cienka warstwa marynaty, żeby podkręcić smak.
Można ją wykorzystać nie tylko na grillu. W piekarniku działa równie dobrze. Mięso upieczone w takiej marynacie wychodzi rumiane, pachnące i bardzo soczyste. To świetne rozwiązanie na szybki obiad, kiedy nie masz czasu na długie przygotowania, a chcesz zjeść coś konkretnego.
Zdarzało mi się też używać jej do warzyw. Cukinia, papryka czy pieczarki po lekkim obtoczeniu w marynacie i wrzuceniu na grill nabierają zupełnie innego charakteru. To prosty sposób, żeby nawet dodatki smakowały ciekawiej.
Dużym plusem jest wydajność. Jedna saszetka spokojnie wystarcza na sporą porcję mięsa, więc bez problemu przygotujesz obiad dla całej rodziny albo zestaw na spotkanie ze znajomymi. A przy cenie 2,49 zł trudno o lepszą opcję - można zrobić zapas i mieć zawsze pod ręką coś sprawdzonego.
















