Grzybiarze często mówią „prawdziwek” na każdego ładnego, jadalnego, dorodnego borowika o grubym trzonku. Warto jednak pamiętać o rozróżnieniu. Prawdziwkiem nazywa się odmianę szlachetną, czyli Boletus edulis, a nie wszystkie okazy z tej rodziny. Borowik sosnowy to bliski krewniak znanego „króla grzybów”. Bardzo ceniony, jadalny i kulinarnie świetny, ale jednak osobny gatunek: Boletus pinophilus. Różni się wyglądem, ulubionymi miejscami i charakterem smaku. Warto go poznać, bo właśnie pojawił się w lasach.
Jak wygląda „iglasty” kuzyn prawdziwka?
Borowik sosnowy jest masywny i zwarty. Najbardziej zdradza go kapelusz. Zwykle ma kolor czerwonobrązowy, kasztanowy, czasem wręcz bordowy lub czekoladowy z rudym odcieniem. To nie jest jasny, orzechowy kapelusz typowy dla wielu innych borowików. U starszych okazów barwa może się trochę wypłukiwać, ale ten ciepły, rdzawy odcień często zostaje.
Trzon też jest solidny. Młody borowik sosnowy bywa pękaty, prawie beczułkowaty. Z wiekiem robi się bardziej walcowaty, ale nadal pozostaje gruby. Miąższ jest jasny, zwarty i po przekrojeniu nie powinien sinieć. To ważna cecha, bo wiele borowikowatych po uszkodzeniu zmienia kolor. Tu przekrojony grzyb zostaje kremowy i apetyczny.
Rurki pod kapeluszem u młodych okazów są jasne, później żółtawe, a u starszych mogą przybierać kolor oliwkowy. U bardzo dojrzałych grzybów spodnia warstwa bywa miękka i gąbczasta. Wtedy najlepiej ją usunąć przed smażeniem, bo na patelni potrafi zrobić się mazista. Młode rurki zostaw, bo są delikatne i smaczne.
Gdzie szukać tego borowika? Nazwa podpowiada
Jak sama nazwa mówi, borowik sosnowy najchętniej trzyma się sosen. Szukaj go więc w lasach sosnowych i mieszanych, zwłaszcza tam, gdzie ziemia jest piaszczysta, kwaśna, raczej uboga. Dobre są prześwietlone bory, miejsca z mchem, wrzosem i ściółką iglastą.
Nie zawsze rośnie przy samym pniu. Czasem pokazuje się kilka metrów dalej, tam, gdzie pod ziemią biegną korzenie drzewa. Według opisów siedliskowych najczęściej występuje pod sosną zwyczajną, rzadziej pod świerkiem czy jodłą.
W praktyce wygląda to tak: wszyscy wchodzą w „pewne” świerczyny po prawdziwki, a ty możesz sprawdzić skraj boru sosnowego. Szczególnie po kilku ciepłych deszczach. Bohater tego tekstu potrafi pojawiać się, zanim nastąpi główny wysyp klasycznych odmian. Czasem wynurza łebki już pod koniec maja.
Czy smakiem prześciga „króla grzybów”?
Borowik sosnowy jest ceniony za smak bardzo podobny do borowika szlachetnego, ale często odbierany jako nieco mocniejszy, bardziej leśny i orzechowy. Ma zwarty miąższ, więc dobrze znosi smażenie. Nie rozpada się, nie robi się od razu wodnisty, a na maśle potrafi złapać piękny aromat. Właśnie dlatego pasuje do prostych dań. Nie potrzebuje ciężkiej oprawy.
Najlepszy test to patelnia, masło, odrobina soli i cebula albo szalotka. Plasterki borowika sosnowego podsmażaj powoli, bez pośpiechu. Najpierw puszczą trochę wilgoci, potem zaczną się rumienić. Wtedy w kuchni pojawia się ten zapach: ciepły, orzechowy, leśny. Taki, który od razu kojarzy się z niedzielną jajecznicą po grzybobraniu albo świeżym i kremowym sosem do makaronu.
Świetnie wypada w suszeniu. Borowik w ogóle jest do tego idealny, a sosnowy nie są wyjątkiem. Po ususzeniu robi się jeszcze bardziej aromatyczny. Kilka plasterków wystarczy do kapusty, barszczu, sosu pieczeniowego albo farszu do pierogów.
W świeżej wersji pasuje do jajek, kaszy gryczanej, makaronu i ziemniaków oraz śmietany, koperku i natki pietruszki. Ja nie przesadzałabym z przyprawami. Pieprz, sól, masło, cebula, czasem czosnek, ale z umiarem. Borowik sosnowy sam ma tyle charakteru, że łatwo go zagłuszyć. Nie dawaj od razu ostrej papryki czy sosu sojowego. To dobre dodatki do mniej wyrazistych grzybów. Tu wystarczy prostota.
Fot. Getty/iStock, matteodestefano


Obserwuj nas na Google














