Dla wielu grzybiarzy to tylko jeden z mniej popularnych gatunków. Ja mam z nim zupełnie inne skojarzenia. Odkąd pamiętam, w mojej rodzinie zajączki złotopore zawsze trafiały do koszyka, dlatego do dziś z przyjemnością wypatruję ich charakterystycznego popękanego kapelusza. Ta „pajęczynka” jest dla mnie małym znakiem jakości – sygnałem, że znalazłam smaczny, jadalny okaz. Może nie wzbudza takich emocji jak dumny prawdziwek, ale w mojej kuchni od lat ma swoje stałe miejsce.

Mniej znany kuzyn podgrzybka zajączka 

Borowik złotopory to mniej znany przedstawiciel borowikowatych. W starszych atlasach znajdziesz go pod nazwą Boletus chrysenteron, a obecnie występuje w opisach przyrodniczych jako Xerocomellus chrysenteron. Bywa nazywany zajączkiem złotoporym, suchogrzybkiem złotoporym albo po prostu czerwoną nogą.

Nie należy go jednak mylić z powszechnie znanym podgrzybkiem Xerocomus subtomentosus o zamszowym kapeluszu (na zdjęciu poniżej). To właśnie ten gatunek większość ma na myśli, kiedy mówi w lesie o zajączkach. Borowik złotopory jest mniej rozpoznawalny, choć również trafia do koszyków grzybiarzy.

Najłatwiej zwrócić na niego uwagę dzięki kapeluszowi. Ma zwykle oliwkowobrązową lub brunatną barwę, a z czasem zaczyna wyraźnie pękać. Szczeliny odsłaniają żółtawy lub czerwonawy miąższ, przez co powierzchnia przypomina delikatną pajęczynkę.

Od spodu znajdują się żółtozłote rurki, którym grzyb zawdzięcza swoją nazwę. Po dotknięciu mogą lekko sinieć. Trzon jest smukły, ale często widać na nim czerwone przebarwienia. 

Fot. Getty/iStock, Carlos Rodriguez

Z czym można go pomylić i gdzie najczęściej rośnie?

Borowik złotopory bywa mylony z innymi przedstawicielami borowikowatych, przede wszystkim z podgrzybkiem zajączkiem oraz innymi gatunkami rodzaju Xerocomellus. Różnice są zwykle niewielkie, ale popękany kapelusz z przebarwieniami jest jedną z jego najbardziej charakterystycznych cech.

Grzyb ten występuje niemal w całej Polsce. Rośnie w lasach liściastych, mieszanych i iglastych, najczęściej pod dębami, bukami, brzozami oraz sosnami. Lubi miejsca porośnięte mchem lub pokryte grubą warstwą liści.

Pierwsze owocniki pojawiają się już w czerwcu, ale największe szanse na znalezienie rych zajączków przypadają na sierpień, wrzesień i październik. Najczęściej rosną pojedynczo albo w niewielkich grupach, dlatego łatwo je przeoczyć podczas szybkiego spaceru po lesie.

Co zrobić ze złotoporym zajączkiem po powrocie z lasu?

Suchogrzybek złotopory jest okazem jadalnym i od lat wykorzystuje się go w domowej kuchni. Nie jest stawiany na równi z bardziej szlachetnymi borowikami i często bywa robaczywy, jednak dla wielu grzybiarzy to po prostu kolejny wartościowy gatunek, którego szkoda zostawiać w lesie. Niektórym przeszkadza ich lekko kwaskowy smak, dla innych może być atutem.

Najlepiej zbierać młode, jędrne egzemplarze. Starsze grzyby często mają bardziej rozmiękły miąższ. Po oczyszczeniu można je usmażyć z cebulą, dodać do sosu grzybowego, zupy, farszu do pierogów czy krokietów. Najlepiej sprawdzają się również jako składnik mieszanki różnych grzybów przeznaczonych do suszenia lub mrożenia.

W wielu domach zajączki od lat trafiają do tych samych potraw co podgrzybki. Nie dominują smakiem, ale dobrze uzupełniają leśną mieszankę i pozwalają w pełni wykorzystać to, co oferuje sezon.

Porady zawarte w powyższym artykule to jedynie sugestia i nie zastępują profesjonalnej oceny. Jeśli nie jesteś w pełni pewny/pewna, że zebrane grzyby są jadalne, lepiej zrezygnuj z ich spożycia. Pamiętaj, że w razie wątpliwości należy skonsultować się z doświadczonym grzyboznawcą - w stacjach sanitarno-epidemiologicznych pełnią dyżury specjaliści, którzy bezpłatnie ocenią, czy dany grzyb jest jadalny.