Są takie potrawy, które kojarzą mi się wyłącznie z chłodniejszymi miesiącami. Gdy za oknem robi się szaro, wyciągam brytfankę, kilka gałązek tymianku, czosnek i porządne masło. Nie zawsze jednak mam ochotę na dużą pieczeń wieprzową czy ciężką kaczkę. Wtedy wybieram znacznie mniejszego ptaka, o którym dziś trochę się zapomniało.
Lubię ten przepis również dlatego, że nie wymaga przekopywania sklepu w poszukiwaniu kilkunastu przypraw. Tutaj najważniejsze są dobre mięso, masło i kilka prostych dodatków. Resztę robi piekarnik.
Kuropatwa to mięso, które trochę zniknęło z polskich stołów
Kuropatwa może dziś brzmieć jak kulinarna ciekawostka, ale dawniej dzikie ptactwo miało znacznie mocniejszą pozycję w polskiej kuchni. Pieczone kuropatwy pojawiały się szczególnie na stołach dworskich i ziemiańskich, a przepisy na nie znajdziesz w starych książkach kucharskich.
Z czasem wyparło je mięso łatwiejsze do kupienia i przygotowania. Kurczaka czy indyka znajdziesz w każdym markecie, kuropatwy trzeba zwykle szukać w sklepach z dziczyzną, delikatesach lub u wyspecjalizowanych dostawców. I właśnie dlatego dla wielu osób stała się mięsem niemal zapomnianym.
Kuropatwa wraca na jesienny stół
Kuropatwa niewielki ptak łowny, który w kuchni ma zupełnie inny charakter niż popularny kurczak. Mięso jest delikatne, ale jednocześnie ma wyraźniejszy, lekko dziki smak. Właśnie dlatego moim zdaniem najlepiej wypada jesienią, w towarzystwie ziół, masła, grzybów, jabłek czy pieczonych warzyw.
Kuropatwy nie warto przykrywać intensywnymi przyprawami. Kiedy przygotowuję ją pierwszy raz dla kogoś, kto wcześniej jej nie jadł, stawiam na absolutną prostotę. Sól, pieprz, tymianek, czosnek i masło w zupełności wystarczą.
Największym wyzwaniem jest zachowanie soczystości. Ptak jest niewielki i dość chudy, dlatego zbyt długie pieczenie szybko daje o sobie znać. Mięso robi się suche, a cała jego delikatność znika. Kuropatwa zdecydowanie nie jest mięsem, które warto zostawić w piekarniku „jeszcze na kwadrans dla pewności”.
Jak przygotować kuropatwę, żeby była soczysta?
Przed pieczeniem wyjmij mięso wcześniej z lodówki. Osusz je dokładnie ręcznikiem papierowym, a następnie natrzyj solą i świeżo mielonym pieprzem. Do środka włóż kawałek masła, gałązkę tymianku i lekko rozgnieciony ząbek czosnku.
Ja dodatkowo nacieram kuropatwę miękkim masłem od zewnątrz. Ten prosty zabieg bardzo lubię, bo podczas pieczenia skórka zaczyna się rumienić, a masło łączy się z sokami znajdującymi się na dnie naczynia.
Kuropatwę możesz najpierw krótko obsmażyć na patelni. Połóż ją na rozgrzanym tłuszczu i obracaj, aż skóra nabierze złotego koloru. Dopiero wtedy przełóż do niewielkiej brytfanki. Wlej odrobinę bulionu albo wytrawnego wina i dodaj jeszcze trochę masła.
Piecz w temperaturze około 180°C. Dokładny czas zależy od wielkości ptaka i piekarnika, dlatego zamiast ślepo pilnować minut, kontroluj stopień wypieczenia mięsa. Po wyjęciu z piekarnika koniecznie daj mu kilka minut odpocząć przed krojeniem.
Z czym podawać pieczoną kuropatwę?
Najbardziej lubię kuropatwę z dodatkami, które smakują jesienią najlepiej. Świetnie pasują do niej borowiki i podgrzybki podsmażone na maśle. Dobrym pomysłem jest również purée ziemniaczane, selerowe albo ziemniaczano-pietruszkowe.
Jeżeli chcesz przełamać wytrawny smak czymś słodszym, dorzuć do brytfanki ćwiartki jabłek lub gruszek. Owoce zbiorą część maślanego sosu i soków z mięsa, a przy okazji lekko się skarmelizują.
Do kuropatwy pasują też pieczone buraki, dynia, brukselka oraz duszona kapusta. Nie przesadzaj jednak z liczbą dodatków. Ten niewielki ptak zdecydowanie najlepiej smakuje wtedy, kiedy pozostaje głównym bohaterem talerza.
Getty/iStock, Nikolay_Donetsk


Obserwuj nas na Google














