Polskie sklepy mięsne w czasach PRL-u miały swój charakterystyczny zestaw produktów. Obok kiełbas czy parówek pojawiały się także wyroby, które dziś trudno znaleźć w takiej samej formie. Jednym z nich był klops. Choć z pozoru przypominał zwykłą mielonkę, w rzeczywistości był produktem znacznie ciekawszym i bardziej zbliżonym do domowego obiadu niż do typowej wędliny kanapkowej.

Klops – co to jest?

Pod nazwą „klops” krył się wyrób ze średnio lub drobno mielonego mięsa wieprzowego, który w różnych regionach i zakładach mięsnych występował pod wieloma nazwami. Można było spotkać określenia takie jak pieczeń rzymska, pieczeń chlebowa czy pieczeń wiejska. W praktyce chodziło o bardzo podobny produkt. Pieczone mięso mielone formowane w bochenek przypominający chleb lub przygotowywane w metalowej foremce.

Masa mięsna była zazwyczaj dość prosta. Składała się głównie z mielonej wieprzowiny, doprawionej solą, pieprzem i czasem dodatkowymi przyprawami. Zdarzało się, że z zewnątrz obtaczano ją w bułce tartej albo mieszance przypraw, choć nie zawsze było to konieczne. Najważniejsza była forma pieczenia. Mięso trafiało do pieca jako zwarty bochenek i po upieczeniu można je było kroić w plastry, właśnie tak jak chleb.

Klops i pieczeń rzymska a inne wędliny z PRL

Choć technicznie był to wyrób z mięsa mielonego, czyli tzw. mielonka, w sklepowej hierarchii stał zdecydowanie wyżej niż popularne mortadele czy pasztetowe. Te ostatnie tradycyjnie już wtedy przygotowywano bowiem z gorszej jakości surowców i większej liczby tak zwanych zapychaczy. Klops natomiast bardziej przypominał prostą, domową pieczeń. Dlatego wiele osób uważało go za produkt znacznie smaczniejszy i bardziej „mięsny”.

W praktyce był więc czymś pomiędzy wędliną a gotowym daniem obiadowym. Można go było jeść na zimno na kanapce, ale równie dobrze smakował podgrzany, na przykład z ziemniakami czy musztardą lub z chrzanem.

Klops – charakterystyczny wygląd i sposób produkcji

Jedną z cech, która odróżniała ten wyrób od typowej pieczeni przygotowywanej w domu, była jego lekko różowa barwa. W domowej pieczeni rzymskiej mięso po upieczeniu staje się zazwyczaj szarawe lub brązowawe. A więc właśnie takie, jak na obrazku poniżej (duży klops w bułce tartej przyrządzany na patelni):

Adobe Stock, sal

W przypadku sklepowego klopsa kolor był bardziej różowy i jednolity. To efekt zastosowania peklosoli. Jest to mieszanka zwykłej soli kuchennej z niewielkim dodatkiem azotynu sodu. W przemyśle mięsnym stosuje się ją od dawna, ponieważ pełni kilka ważnych funkcji. Przede wszystkim utrwala naturalny, apetyczny kolor mięsa, nadając mu charakterystyczny różowy odcień, a także przedłuża trwałość produktu.

Już w czasach PRL-u peklosól była powszechnie używana w zakładach mięsnych. Dzięki niej klopsy mogły dłużej zachować świeżość i nadawały się do sprzedaży w formie krojonych plastrów

Klops – zastosowanie w kuchni

W sklepach mięsnych klops najczęściej sprzedawano jako wędlinę na kanapki. Krojony w plastry przypominał pieczeń przygotowaną w domu, dlatego wielu klientów traktowało go jako bardziej „obiadową” alternatywę dla typowych wędlin.

Na chlebie smakował szczególnie dobrze z dodatkiem musztardy, kiszonego ogórka albo chrzanu. Dzięki zwartej strukturze nie rozpadał się podczas krojenia i dobrze nadawał się do grubych kanapek. W wielu domach wykorzystywano go także na ciepło. Wystarczyło podsmażyć plaster na patelni lub podgrzać go w sosie.