Kupujesz ładny pęczek natki pietruszki, odkładasz go do lodówki, a już następnego dnia liście robią się oklapnięte? To często problem w wielu domach. Wtedy pojawia się pytanie, czy da się to jeszcze uratować, czy lepiej od razu pogodzić się ze stratą. Dobra wiadomość jest taka, że w wielu przypadkach natka wcale nie jest zepsuta, tylko zwyczajnie odwodniona i właśnie dlatego prosty trik może zadziałać zaskakująco dobrze.
Dlaczego natka pietruszki więdnie i kiedy da się ją jeszcze uratować?
Natka pietruszki jest delikatna i ma cienkie łodyżki, więc bardzo szybko reaguje na złe warunki przechowywania. Wystarczy, że pęczek poleży kilka godzin w ciepłej kuchni, w reklamówce, na blacie albo w lodówce bez żadnego zabezpieczenia i już zaczyna wyglądać gorzej. Nie zawsze oznacza to jednak, że jest do wyrzucenia. Jeśli liście są zielone, nie mają śliskiej powierzchni, nie czuć od nich nieprzyjemnego zapachu i nie widać oznak pleśni, bardzo możliwe, że wystarczy je po prostu dobrze nawodnić.
W praktyce łatwo odróżnisz zwiędnięcie od zepsucia. Zwiędła natka jest oklapnięta, ale wciąż pachnie pietruszką. Może być mniej sztywna, mniej soczysta, ale nadal ma normalny kolor. Zepsuta natka zaczyna żółknąć, ciemnieć, robi się miejscami mokra, papkowata albo klejąca. Czasem liście sklejają się ze sobą, a zapach staje się kwaśny albo po prostu nieprzyjemny. Tego już nie warto ratować, bo taki pęczek nie odzyska jakości i może zepsuć smak potrawy.
Trzeba też pamiętać, że zwiędnięcie nie zawsze obejmuje cały pęczek w takim samym stopniu. Często zewnętrzne liście wyglądają słabo, a środek wciąż jest całkiem dobry. Dlatego zanim zaczniesz ratowanie, dobrze jest natkę przejrzeć. Odetnij gumkę albo sznurek, rozłóż pęczek i usuń wszystko, co jest mocno pożółkłe, zgniecione albo nadgniłe. Dzięki temu w wodzie zostaną tylko te części, które rzeczywiście mają szansę wrócić do formy. To ma znaczenie, bo jeden kiepski fragment potrafi popsuć odbiór całego pęczka.
Na czym polega trik GZW?
Metoda GZW, czyli gorąca zimna woda, opiera się na bardzo prostym schemacie. Po prostu wkłada się pęczek najpierw na minutę do gorącej wody na minutę, a potem do zimnej wody na 2 godziny. Taki zabieg często sprawia, że liście odzyskują sprężystość, stają się bardziej jędrne i znów wyglądają jak świeżo przyniesione z warzywniaka. To rozwiązanie jest szczególnie przydatne wtedy, gdy chcesz użyć natki do zupy, ziemniaków, sałatki, twarożku albo jako zielonego wykończenia obiadu i po prostu zależy ci na ładnym efekcie.
Przed zanurzeniem natki dobrze jest lekko przyciąć końcówki łodyżek, zwłaszcza jeśli są przeschnięte. Nie musisz odcinać dużo, wystarczy kilka milimetrów. Ten mały krok często pomaga roślinie lepiej pobierać wodę. Następnie włóż pęczek do gorącej wody na minutę. Pilnuj czasu. Tu nie chodzi o gotowanie ani parzenie zieleniny, tylko o krótki impuls. Po minucie szybko przełóż natkę do zimnej wody i zostaw ją tam na 2 godziny. Najlepiej, by była zanurzona możliwie równomiernie. Jeśli pęczek wypływa, możesz delikatnie go obciążyć małym talerzykiem albo po prostu rozdzielić na mniejsze porcje.
Po dwóch godzinach wyjmij natkę i oceń efekt. Często liście wyraźnie się podnoszą, odzyskują sprężystość i lepiej się prezentują. Potem warto ją dobrze osuszyć. Najlepiej sprawdza się ręcznik papierowy albo czysta ściereczka. Nie zostawiaj jej mokrej w zwartym pęczku, bo nadmiar wilgoci może później przyspieszyć psucie. Jeśli zamierzasz użyć natki od razu, możesz ją po prostu posiekać. Jeśli chcesz zachować ją na później, osusz ją dokładniej i dopiero wtedy schowaj do lodówki.
A tutaj możesz zobaczyć wideo, na którym najlepiej widać cały trik krok po kroku:
Źródło: Instagram @pomyslowe.panie.domu

















