Przez długi czas nie znosiłam zieleniny - czy to na ziemniakach, czy w zupie, wybierałam ją i odkładałam na bok. Zwykle psuła mi ona cały smak. Gdy dorosłam i po raz pierwszy spróbowałam pesto z natki pietruszki oraz sałatki buraczkowej z dressingiem musztardowym i koperkiem, zdołałam się do nich na dobre przekonać i teraz nie wyobrażam sobie już bez nich codziennego gotowania. Jedyną niedogodnością obecnie jest dla mnie fakt, że zielenina szybko więdnie. Trzeba kupować i zużywać ją z głową, a oprócz tego wiedzieć, jak ją przechowywać, a w razie konieczności odświeżyć. Po moim zabiegu kuchennego „SPA” smutne pęczki pięknie się podnoszą i zyskują nowe życie. 

Jak przechowywać pęczki zieleniny?

Nie przechowuję już koperku i natki na stole w kuchni - w kubeczkach czy słoiczkach z wodą. Po pierwsze, mam kota, któremu często zdarza się je podgryzać pod naszą nieobecność- nie szkodzi mu to, ale nie uśmiecha mi się jedzenie pogryzionej wcześniej przez naszą Niki zieleniny. Smakuje jej bardziej niż kocimiętka. Doskonale wie, że nie może wchodzić na blat, ale nic sobie z tego nie robi. Od kiedy nie ma na nim świeżego koperku, nie ma też już pokusy, więc przestała to robić. 

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Po drugie, na blacie, szczególnie w pobliżu kuchenki, przeważnie jest im za gorąco. Jest też za jasno, a poza momentami, kiedy się gotuje, również za sucho. Zielenina trzymana na widoku spija wodę jak spragniona, a koperek na domiar złego szybko też żółknie.

Wzorem mojej mamy, przechowuję bukieciki z natką i koperkiem w słoiczku z odrobiną wody na drzwiczkach lodówki - lekki chłód im służy. U mojej mamy w takich warunkach natka bez problemu i opadających łodyżek czy listków wytrzymuje kilka dni. 

Jeśli mam akurat wolny plastikowy lub szklany pojemnik, robię jeszcze coś innego. Zwilżam kawałek ręcznika papierowego, owijam nim zieleninę i ściskam mocniej łodyżki - zabezpieczam gumką recepturką. Całość wkładam do pojemnika i przymykam lekko - ale zostawiam uchyloną pokrywkę. Dzięki temu zielenina dłużej jest świeższa. Ręcznik, jeśli już wyschnie, zmieniam na świeży.

Getty/iStock Pawel Kacperek

Sprawdzony sposób na zwiędły koperek i natkę pietruszki 

Jeśli jednak przydarzy mi się przywiędły koperek czy natka prosto ze sklepu, robię im po szybki zabieg regenerujący. Wkładam je miski z lodowatą wodą i wyciskam do środka sok z połowy cytryny. Czekam 15 minut, następnie dokładnie, ale delikatnie osuszam zieleninę - przez chłonny ręcznik papierowy. Dzięki temu zielenina zyskuje nowe życie. Nie traci ani nie zmienia smaku. Znów jest świeża. Przechowuję ją w lodówce - jak opisałam powyżej. I codziennie zmieniam wodę, jeśli wybieram metodę słoiczkową. 

Inny trik na przywiędłą zieleninę

Jeśli zwiędłe pęczki są za duże i wiem, że nie wykorzystam wszystkiego w ciągu najbliższych kilku dni, zapas przerabiam na dwa sposoby. Kroję drobniutko zioła i przekładam do pojemników na lód, dopełniam wodą i zamrażam. Dzięki temu mam zioła w kostkach - zawsze gotowe do wrzucenia do sosu, zup czy nawet do gorących ziemniaków - 1-2 kostki rozpuszczą się w nich momentalnie. 

Innym sposobem na wykorzystanie takich ziół jest domowe pesto. Można je zrobić dokładnie tak samo, jak klasyczne z bazylii, z dodatkiem parmezanu, oliwy, orzeszków pinii lub z nerkowca, czosnku oraz soli i pieprzu. Takie pesto wystarczy przełożyć do czystego, suchego słoiczka, podlać oliwą (tak, by je przykrywała) i zużywać: czy to do klusek ziemniaczanych, czy do zup lub jako dodatek do past kanapkowych na bazie twarogu.