Choć tak wielu z nas często z dumą podkreśla, że kupuje jajka tylko i wyłącznie na targu, z zaufanego źródła lub bezpośrednio od rolnika, to spora część polskiego społeczeństwa ze względów ekonomicznych wciąż zaopatruje się w wytłaczanki w marketach. Do tego grona należę także i ja. 

Pech chciał, że ostatnio wyjątkowo nie mam do nich szczęścia. Coraz częściej zamiast świeżych jaj, po rozbiciu skorupki okazuje się, że zamiast zwykłego białka natrafiam na lejącą się, wodnistą maź. To nic innego jak po prostu oznaka nie pierwszej świeżości jajek. W teorii to nic niezwykłego, jednak zawsze dokładnie sprawdzam termin ważności kupowanego produktu, który w tym przypadku był bez zarzutu. W czym więc problem?

Skąd pochodzą jajka w sklepach Biedronka?

Aż głupio się do tego przyznać, ale dopiero kolejny taki przypadek z nieświeżymi jajkami zmusił mnie do tego, by zbadać skąd felerne jajka w ogóle pochodzą. Ku mojemu zaskoczeniu nie była to żadna ferma z terenu Polski. Większą część jajek dostępnych w olsztyńskich Biedronkach (tam właśnie mieszkam) to jaja pochodzące z dalekiej Łotwy.

Jak to w ogóle możliwe? Okazało się, że przyczyną są większe problemy na rynku. Branża drobiarska już od dłuższego czasu alarmuje, że w całej Europie narasta problem z dostępnością jajek. To złożony problem. Jednak jednymi z najważniejszych czynników, które do niego doprowadziły jest proces wycofywania ze sprzedaży w polskich marketach jaj z chowu klatkowego (tak zwane „trójki”), a także ogniska ptasiej grypy, które trawią hodowle na całym Starym Kontynencie.

Problemy na rynku jaj w Europie

Kłopoty z dostawami jajek do sklepów nasilać się będą zwłaszcza w okresie zwiększonego popytu na ten produkt, czyli w okolicach świąt wielkanocnych. Ponadto klienci muszą nastawić się także na to, że jaja znów zdrożeją, choć i obecnie ich ceny nie należą do szczególnie atrakcyjnych (zwłaszcza na tle taniejącego cukru, mąki, mleka, masła czy oleju).

No dobrze – tyle realia rynku. Ale dlaczego niektóre sieci spożywcze w Polsce (np. Lidl i Auchan) sprzedają swoim klientom tylko i wyłącznie polskie jajka, a inne, takie jak właśnie Biedronka, niejako po cichu, wybiórczo dostarcza niektórym swoim sklepom na północy kraju jajka łotewskie? Oddajmy głos pracownikowi sklepu:

Priorytetem sieci Biedronka jest zapewnienie swoim klientom ciągłego i stabilnego dostępu do podstawowych produktów spożywczych najwyższej jakości, w konkurencyjnych cenach, w tym jaj – powiedział dla serwisu Strefa Biznesu Maciej Bystrzycki, dyrektor kategorii odpowiedzialny za ofertę jaj w sieci Biedronka.

Menadżer sieci dodał także następujące zdanie: 

Jeśli chodzi o pochodzenie jaj oferowanych w naszej sieci, współpracujemy ze stałą i stabilną bazą dostawców, obejmującą polskich producentów oraz jednego dostawcę zagranicznego. Zdecydowana większość jaj dostępnych na półkach sklepowych pochodzi z Polski, a informacje dotyczące kraju pochodzenia można znaleźć każdorazowo na opakowaniu - czytamy w serwisie Strefa Biznesu.

Jak sprawdzić, skąd pochodzą jajka w sklepie?

I rzeczywiście szybki przegląd oferty jajek na półkach Biedronki daje sporo do myślenia. Opakowania jaj łotewskich niewiele różnią się od tych pochodzących z Polski, poza jednym małym niuansem – brakuje malutkiej grafiki „Produkt polski”. Samo miejsce pochodzenia jajek nie jest ukryte, ale jednak nie rzuca się większości klientom w oczy. Ponadto kod kraju pochodzenia jaj klasycznie umieszczony jest także już na samej skorupce.

Przypadek więc zrządził, że akurat ja w Biedronce co rusz trafiam na nieszczęsne jajka łotewskie. Czy wydłużony łańcuch dostaw prowadzący z dalekiej północy może mieć wpływ na ich świeżość? Tego już nie sposób zweryfikować, a odpowiedzi można się jedynie domyślać... 

Źródło: strefabiznesu.pl