Każdy, kto regularnie kupuje awokado, zna ten problem. Albo jest niedojrzałe i niejadalne, albo miękkie tylko jeden dzień, po czym od razu robi się brązowe. Metoda z bananem jest wielu amatorom smaczliwki dobrze znana, ale nie zawsze działa jak należy. Owoc potrafi zmięknąć nierówno, a skórka szybko łapie plamy. Znam zupełnie inne rozwiazanie, które wykorzystuje coś, co prawie każdy ma w kuchennej szafce. Chodzi o prostą technikę, która udoskonala proces dojrzewania i daje większą kontrolę nad efektem.
Dlaczego awokado bywa takie kapryśne?
Awokado to owoc klimakteryczny, czyli taki, który dojrzewa już po zerwaniu. Kluczową rolę odgrywa tu gaz, który sam wytwarza. W domowych warunkach problemem nie jest brak tego procesu, ale jego chaos. Gdy awokado leży luzem na blacie, gaz ucieka, a dojrzewanie się rozciąga w czasie. Skórka pozostaje twarda, środek długo jest niedojrzały, a na końcu wszystko dzieje się naraz.
Do tego dochodzi wilgoć. Kuchnia to nie magazyn owoców. Para z gotowania, zmiany temperatury, a nawet przeciągi sprawiają, że skórka awokado „pracuje”. Gdy wilgoci jest za dużo, łatwo o psucie się i powstawanie pleśni. Właśnie dlatego klasyczna metoda z bananem bywa loterią.
Sięgnij po papierowy woreczek
To fundament tej techniki. Nie folia, nie plastikowe pudełko i nie szczelny słoik. Papier oddycha. Pozwala gazowi krążyć, ale nie uciekać zbyt szybko. Jednocześnie pochłania część wilgoci z otoczenia, dzięki czemu wewnątrz tworzy się stabilny mikroklimat.
Ważne, żeby woreczek był suchy i czysty. Najlepiej sprawdza się klasyczny worek śniadaniowy albo papierowa torba po pieczywie. Nie zawijaj awokado ciasno. W środku musi zostać trochę przestrzeni, żeby powietrze mogło się poruszać.
Już samo włożenie awokado do papieru przyspiesza dojrzewanie w porównaniu z blatem kuchennym. To jednak dopiero połowa sukcesu.
Cichy bohater dojrzewania awokado. Nie banan i nie pomidor
Chodzi o mąkę. Dzięki niej gazy, które wytwarza awokado, koncentrują się i prowadzą do szybkiego dojrzewania. Jednocześnie pochłania nadmiar wilgoci, więc kapryśny owoc przechowujesz w suchszym, bardziej kontrolowanym środowisku. Nie musisz martwić się o pleśń i pojawiające się jakby znikąd czarne plamy.
Najlepiej sprawdza się zwykła mąka pszenna. Nie musi być świeża ani wysokiej jakości. To nie jest składnik kulinarny w tym przypadku, tylko techniczny. Chodzi o jej strukturę, nie o właściwości smakowe.
Jak przeprowadzić cały proces krok po kroku?
Do papierowej torebki wsyp kilka łyżek mąki. Włóż awokado, lekko potrząśnij i i zamknij woreczek. Dzięki temu stworzy się odpowiedni „mikroklimat” ze skoncentrowanym etylenem.
Odłóż woreczek w temperaturze pokojowej, z dala od kaloryfera i słońca. Najlepiej sprawdza się blat lub szafka. Po 24 godzinach sprawdź owoc. Jeśli lekko ugina się pod palcem, jest gotowy. Jeśli nadal jest twardy, daj mu jeszcze mniej więcej 12 godzin.
Ta metoda działa przewidywalnie. Awokado mięknie równomiernie, nie robi się wodniste i rzadziej ma ciemne plamy w środku. Faktycznie przyspiesza dojrzewanie, a nie tylko zmiękcza miąższ jak w przypadku użycia mikrofalówki lub piekarnika.
To prosty trik, który warto zapamiętać, zwłaszcza gdy planujesz zrobić guacamole albo tosty z pastą z awokado i nie chcesz zdawać się na przypadek.
Fot. Getty/iStock, Arx0nt

















