Niepozorne, zamknięte w ciemnych skorupkach i zdecydowanie inne od produktów, które na co dzień trafiają na polski stół. Nic dziwnego, że wiele osób przechodzi obok nich w sklepie bez większego zainteresowania. Tymczasem wystarczy wiedzieć, jak się z nimi obchodzić, żeby przygotować efektowny obiad lub kolację bez spędzania godziny przy kuchence.
Szczególnie dobrze wiedzą o tym Belgowie. Tam takie danie nie musi być zarezerwowane na wyjątkową okazję. Liczy się prosty sposób przygotowania, sporo aromatycznych dodatków oraz coś chrupiącego do podania. Dopiero wtedy na scenę wchodzą główni bohaterowie, czyli mule.
Co to są mule i jak smakują?
Mule to małże o charakterystycznych, podłużnych i ciemnych muszlach. W sklepach możesz spotkać przede wszystkim omułki. Ich mięso jest niewielkie, delikatne i ma wyraźnie morski smak. Dobre mule nie powinny jednak smakować nieprzyjemnie „rybnie”. Są lekko słone, subtelnie słodkawe i świetnie przejmują aromaty składników, z którymi je ugotujesz.
Właśnie dlatego nie potrzebują skomplikowanej obróbki. Im prostsze dodatki, tym lepiej. Cebula, szalotka, czosnek, seler, natka pietruszki, masło, bulion czy pomidory pozwalają stworzyć sos, który później aż prosi się o wyjadanie kawałkiem pieczywa.
Przed gotowaniem mule trzeba dokładnie obejrzeć. Jeśli kupujesz świeże, żywe małże, ich muszle powinny być zamknięte. Lekko uchyloną muszlę delikatnie stuknij. Jeżeli się zamknie, małż jest żywy. Jeśli pozostaje otwarta, wyrzuć go. Usuń również sztuki z pękniętymi lub mocno uszkodzonymi muszlami.
Mule oczyść pod zimną, bieżącą wodą. Z muszli usuń zabrudzenia oraz wystające włókna, nazywane potocznie „brodą”. Nie mocz ich długo w wodzie.
Po ugotowaniu obowiązuje odwrotna zasada. Mule powinny się otworzyć. Sztuki, które po prawidłowym ugotowaniu pozostały szczelnie zamknięte, najlepiej odłożyć i nie jeść.
Jak Belgowie jedzą mule?
W Belgii jednym z najbardziej rozpoznawalnych dań są moules-frites, czyli mule podawane z frytkami. To połączenie może początkowo wydawać się zaskakujące, ale szybko okazuje się bardzo logiczne. Delikatne, soczyste mięso i aromatyczny wywar świetnie kontrastują z gorącymi, chrupiącymi ziemniakami.
Mule często trafiają na stół w naczyniu, w którym były przygotowywane. Na dnie pozostaje intensywny wywar pełen smaku warzyw, przypraw i samych małży. Frytki podaje się osobno, dzięki czemu pozostają chrupiące.
Jest też charakterystyczny sposób jedzenia. Mięso pierwszego małża możesz wyjąć widelczykiem, a później pustej muszli używać niczym szczypiec do wyciągania kolejnych. To prosty patent, który sprawia, że jedzenie muli staje się częścią całego rytuału.
Jak jeść mule i z czym je podawać?
Najprostsza wersja jest jednocześnie jedną z najlepszych. Na maśle zeszklij drobno pokrojoną szalotkę lub cebulę. Dodaj czosnek oraz kawałki selera naciowego. Wlej niewielką ilość dobrego bulionu i zagotuj. Dodaj oczyszczone mule, przykryj garnek i gotuj kilka minut, aż muszle się otworzą. Na końcu dorzuć posiekaną natkę pietruszki i odrobinę masła. Powstanie intensywny sos, którego zdecydowanie nie warto zostawiać na dnie garnka.
Adobe Stock, Алиса Королевская
Mule możesz jednak przygotować na wiele sposobów:
- z frytkami - podaj je po belgijsku, z porcją cienkich i mocno chrupiących frytek;
- z bagietką - chrupiące pieczywo wykorzystaj do nabierania aromatycznego wywaru;
- w bulionie - dodaj cebulę, czosnek, seler, pietruszkę i odrobinę masła;
- z pomidorami - przygotuj sos z pomidorów, czosnku, cebuli i ziół, a następnie krótko ugotuj w nim mule;
- z makaronem - wyjmij część mięsa z muszli i wymieszaj z makaronem oraz sosem pomidorowym albo maślano-czosnkowym;
- w zupie rybnej - dodaj mule pod sam koniec gotowania, żeby pozostały delikatne;
- z ostrzejszym sosem - do pomidorów i czosnku dodaj płatki chili;
- z mleczkiem kokosowym - połącz je z imbirem, czosnkiem, chili i mleczkiem kokosowym, jeśli masz ochotę na bardziej azjatycki kierunek.


Obserwuj nas na Google














