W Polsce wiele roślin traktujemy jako niepożądane, rozplewiające się niesfornie okazy na grządkach czy polach. Tymczasem część z nich ma długą tradycję kulinarną poza Europą. Tak jest w przypadku żółtlicy - rośliny, którą wielu z was widziało, ale niewielu pomyślałoby, żeby ją przerobić i zjeść. To jedna z podstaw domowej kuchni w Kolumbii. Tam nikt nie dziwi się jej obecności w kuchni - w żadnej postaci. Ja zbieram ją i przerabiam podobnie jak pokrzywę - a moim zdaniem po obróbce jest nawet ciekawsza, mniej oczywista i smaczniejsza.

Nienawidzony chwast czy kulinarny skarb? Poznaj bliżej żółtlicę

Żółtlica należy do rodziny astrowatych i w naszym kraju uchodzi za pospolity chwast, którego rolnicy starają się jak najszybciej pozbyć. Zapewne nieraz mijałeś ją na polach, szczególnie tam, gdzie rosną ziemniaki i inne warzywa okopowe. Nie bez powodu mówi się na nią „ziemniaczane ziele” - lubi pojawiać się w takich uprawach i prawdopodobnie właśnie z nimi trafiła do Europy. 

Choć u nas nie cieszy się dobrą opinią, w Ameryce Środkowej i Południowej, zwłaszcza w Kolumbii, traktuje się ją jak normalne warzywo liściaste. Można używać jej świeżej albo suszonej - wtedy pełni rolę przyprawy. Suszone liście żółtlicy (znane jako guascas) można kupić w sklepach internetowych i stacjonarnych z żywnością latynoamerykańską. W Polsce jej potencjał wciąż pozostaje niedoceniony. 

Najczęściej spotkasz dwa gatunki: żółtlicę drobnokwiatową oraz owłosioną. Ta pierwsza jest bardziej włóknista, ale ma wyraźniejszy aromat. Druga jest delikatniejsza i bardziej soczysta, nawet gdy rośnie wysoko. Po zebraniu liście należy obowiązkowo umyć.

Żółtlica drobnokwiatowa / Getty/iStock Orest Lyzhechka

Niepozorne liście, które podkręcają smak i kolor potraw

Żółtlica potrafi zaskoczyć przede wszystkim smakiem. Na surowo bywa dość neutralna i nie każdemu przypadnie do gustu, ale wystarczy krótka obróbka, by wydobyć z niej zupełnie inny charakter. Po podgrzaniu staje się wyraźna, lekko słodka i przyjemnie orzechowa. Suszone liście mają delikatny aromat przypominający liść laurowy, choć moim zdaniem dużo subtelniejszy. Dzięki temu możesz traktować je jak przyprawę, która wzbogaci smak zup, dań mięsnych czy sosów, ale ich nie zdominuje.

Wrzuć do zupy, farszu albo do ciasta. Zdziwisz się efektem

Żółtlicę możesz wykorzystać podobnie jak szpinak czy inne zielone liście. Świetnie sprawdzi się w zupach, sosach do makaronu, farszach do pierogów i tart. Możesz dodać ją do duszonych dań albo wykorzystać jako składnik nietypowych wypieków.

Jednym z najbardziej znanych dań jest kolumbijska zupa ajiaco, gotowana z kurczakiem, kilkoma rodzajami ziemniaków i kukurydzą, często podawana z dodatkami takimi jak awokado czy kapary. To właśnie żółtlica nadaje jej charakterystyczny smak i barwę.

Kolumbijska zupa ajiaco / AdobeStock Brand

Jeśli chcesz zacząć od czegoś prostszego, przygotuj zupę podobną do szpinakowej czy swojskiej pokrzywowej. W bulionie ugotuj do miękkości ziemniaki, marchewkę i kawałek selera. Na sam koniec wrzuć liście żółtlicy - wystarczy chwila, żeby zwiędły. Dla lepszego efektu możesz całość zmiksować. Im więcej, tym bardziej wyrazisty smak uzyskasz. Dopraw np. solą, pieprzem, tymiankiem i chili.

Żółtlica świetnie sprawdza się też w wypiekach. Możesz użyć jej zamiast szpinaku do zielonych ciast - na przykład do popularnego „leśnego mchu”. Sprawdzi się również jako naturalny barwnik do ciasta kruchego czy też główny składnik niezwykłych, zielonych ciasteczek. Liście żółtlicy zblanszuj we wrzątku, odcedź, przelej zimną wodą, dokładnie odciśnij i zmiksuj na pulpę. Wyrób z resztą składników na klasyczne ciasto kruche - nada się jako spód i na ciasteczka.

Żółtlica to roślina, którą łatwo przeoczyć, choć ma spory kulinarny potencjał. Jej orzechowy, niezwykły smak po obróbce i szerokie zastosowanie sprawiają, że warto dać jej szansę. Zamiast omijać ją szerokim łukiem, możesz wykorzystać ją w kuchni i odkryć coś zupełnie nowego. Rolnicy na pewno będą ci wdzięczni.