Pamiętam jak za dzieciaka na placu zabaw zajadaliśmy się listkami tej roślinki. Mówiliśmy na nią „serduszka”, bo miała właśnie taki kształt. Nikt nie myślał wtedy, że to coś więcej niż chwast. A to jest tasznik pospolity, niepozorne zioło, które rośnie praktycznie wszędzie: przy ścieżkach, na trawnikach, w ogrodach i na nieużytkach. Najlepiej zbierać go wiosną i na początku lata, kiedy jest młody i delikatny. Wtedy liście mają najlepszy smak i najwięcej wartości. Jeśli raz zaczniesz go zauważać, zobaczysz, że masz go pod ręką niemal codziennie.

Z podwórka prosto na patelnię

Smak tasznika trochę mnie zaskoczył, kiedy wróciłam do niego po latach. Jako dziecko nie analizujesz takich rzeczy, po prostu coś skubiesz i biegniesz dalej. Dziś czuję, że jest lekko pikantny, trochę jak rukola, ale delikatniejszy. Ma w sobie też coś świeżego, co przypomina młode liście rzodkiewki. Nie dominuje dania, raczej je podkręca.

Co ważne, jadalna jest praktycznie cała roślina. Najczęściej sięga się po liście, bo są najłatwiejsze w użyciu, ale młode pędy też się nadają. Nawet te charakterystyczne „serduszka”, czyli torebki nasienne, możesz dorzucić do sałatki. Mają bardziej wyrazisty smak, więc dodawaj je raczej jako akcent.

Jeśli próbujesz porównać tasznik do innych ziół, to jest gdzieś pomiędzy dziką sałatą, a rukolą. Nie jest tak gorzki jak mniszek, nie jest też tak intensywny jak pokrzywa. Dzięki temu łatwo go wprowadzić do codziennego jedzenia. Nawet jeśli nie masz doświadczenia z dzikimi roślinami, szybko się z nim oswoisz.

Ja lubię to, że nie wymaga kombinowania. Nie musisz znać skomplikowanych przepisów ani technik. Wystarczy umyć, posiekać i dodać do tego, co już robisz na co dzień.

Getty/iStock, Orest Lyzhechka

Co możesz z niego zrobić w kuchni

Najprostsze pomysły często działają najlepiej i tasznik jest tego dobrym przykładem. Ja najczęściej wrzucam go na patelnię z masłem i dodaję do jajecznicy. To mój szybki sposób na śniadanie, które ma coś więcej niż tylko jajka. Jeśli chcesz spróbować różnych opcji, zacznij od takich prostych rzeczy:

  • posiekaj świeże liście i dodaj do kanapek
  • wrzuć garść do sałatki zamiast rukoli
  • podsmaż krótko na maśle i wymieszaj z jajkami
  • dodaj do twarożku z jogurtem i szczypiorkiem
  • zblenduj z oliwą, czosnkiem i pestkami na szybkie pesto
  • dorzuć do zupy pod koniec gotowania

Ja najbardziej lubię moment, kiedy liście lekko zmiękną na patelni i zaczynają pachnieć czymś między ziołami a orzechami. Wtedy dodaję jajka i robi się z tego coś naprawdę przyjemnego.
Fajnie sprawdza się też jako dodatek „na świeżo”. Jeśli masz ochotę na coś lekkiego, po prostu posyp nim gotowe danie. Ziemniaki, kasza, nawet zwykły makaron z oliwą, wszystko dostaje trochę charakteru.