Chociaż dla wielu eksperymentujących w domu z wypiekami idealny biszkopt jest osobistym Everestem, góra wcale nie jest mile widziana na cieście, a szczyt perfekcji to wierzch równiutki jak półka skalna. Na taki efekt składa się kilka czynników, a zaradny cukiernik-amator pomaga sobie, jak może. Jednym ze sprytniejszych trików jest użycie folii aluminiowej. Na początku wydaje się nieintuicyjne, ale ma bardzo praktyczne uzasadnienie. Najlepsze, że nie musisz zmieniać swojego przepisu ani kombinować ze specjalistycznymi akcesoriami. 

Na czym polega metoda „na dziurawą narzutkę”?

Wszystko skupia się na sposobie pieczenia. To w tym momencie najczęściej twoje warunki w domu „rozjeżdżają się” z tym, co podpowiada przepis i efekt nie jest zadowalający. Głównie dlatego, że niektóre piekarniki grzeją inaczej, ciepło inaczej się rozkłada. Znaczenie ma nawet ustawienie foremki na półce. Dlatego trudno jest uzyskać dwa takie same placki, nawet przy dokładnym wykonywaniu instrukcji krok po kroku. 

Jest jednak sposób, żeby za każdym razem uzyskać równy, wilgotny i puszysty biszkopt bez zakalca, a cała siła tkwi w folii aluminiowej. Wystarczy zrobić z niej „narzutkę”, czyli nałożyć ją na wierzch tortownicy, zawijając krawędzie arkusza na ścianki. Na koniec potrzebna jest dziurka – zrób ją na środku pałeczką, wykałaczką lub cienkim nożem. Przez nią będzie ulatywał nadmiar pary.

Bardzo ważne jest, żeby lekko natłuścić folię od wewnątrz. Inaczej może się zdarzyć, że rosnący biszkopt dotknie „narzutki” i nieścięta jeszcze masa się do niej przyklei. Warto też nie rozpościerać folii całkiem na płasko – najlepiej na wszelki wypadek lekko ją unieść ponad poziom krawędzi formy.

Ciasto można odkryć na 5–10 minut przed zakończeniem pieczenia, żeby wierzch się bardziej zarumienił. Na ostatnim etapie już nie zdąży się przesadnie wysuszyć czy też mocno wybrzuszyć, a potem opaść, bo będzie już prawie gotowy wewnątrz. 

Dlaczego warto wykorzystać ten trik przy następnym biszkopcie?

Biszkopt przykryty folią aluminiową ma lepsze warunki do wzrostu. W mocno grzejących od góry piekarnikach „narzutka” chroni ciasto przed wysuszeniem i przypieczeniem z wierzchu. Temperatura rozkłada się równomiernie wewnątrz tortownicy, więc masa rośnie powoli i stabilnie. Nie ma ryzyka, że gwałtownie się wybrzuszy, po czym pęknie lub na powrót opadnie i wklęśnie. Całość będzie miała jednolity, miodowy kolor.

To oznacza, że ciasta nie trzeba potem docinać i martwić się o to, czy blaty będą równe. Żadna część biszkoptu się nie marnuje – wszystko trafia do finalnego deseru. W większości przypadków nie ma też potrzeby dodatkowego nasączania wypieku. Dzięki parze, która zgromadzi się pod folią, będzie on wystarczająco wilgotny

Metoda przyda się szczególnie wtedy, gdy przygotowujesz warstwowy deser. Równe blaty są niezwykle istotne zwłaszcza przy wielopiętrowych kompozycjach. Możesz przekładać je dowolnie, na przykład z użyciem jagód, które bezceremonialnie rozpanoszyły się w naszym serwisie i naszym kanale nadawczym

Trikiem z „dziurawą narzutką” przygotujesz różne warianty puszystego ciasta, takie jak biszkopt czekoladowy lub kawowy.  

Fot. Adobe Stock, sashka1313