Klienci są coraz bardziej dociekliwi i (na szczęście) coraz częściej zaglądają na odwrotną stronę opakowania. To właśnie tam kryją się informacje, które potrafią całkowicie zmienić ocenę produktu. Niektóre etykiety przypominają długością litanie, inne zaskakują prostotą. Jedno z takich odkryć opisał właśnie popularny twórca internetowy, który od lat analizuje produkty dostępne w polskich sklepach i pokazuje zarówno dobre, jak i złe praktyki producentów.
Niepozorna butelka wody, która wywołała burzę
Autorem odkrycia jest Pan Kamil prowadzący profil Pomysłodawcy na Facebooku, obserwowany już przez ponad 1,3 mln osób. Twórca zasłynął z tropienia nieścisłości marketingowych, analizowania składów produktów oraz wskazywania marek, które stawiają na przejrzystość. Tym razem jego uwagę przyciągnęła woda smakowa Santa Marta o smaku limonki i mięty, dostępna w sieci Aldi - produkowana na zlecenie sieci.
Jak relacjonował, sięgnął po butelkę właściwie z ciekawości. Na froncie opakowania widniał duży napis „zero”, co zwykle zapowiada w domyśle obecność różnych substancji słodzących lub innych dodatków. Po odwróceniu butelki doznał jednak niemałego zaskoczenia. „Stanąłem jak wryty” – napisał w swoim wpisie, dodając, że skład produktu okazał się „czysty jak łza”.
Na etykiecie można znaleźć zaledwie kilka składników: wodę źródlaną, dwutlenek węgla, naturalny aromat mięty ogrodowej z innymi naturalnymi aromatami, regulator kwasowości w postaci kwasu cytrynowego oraz naturalny aromat limonkowy.
Facebook, @Pomysłodawcy
To właśnie ten szczegół najbardziej zaskoczył autora
Największe zdziwienie wzbudził fakt, że w napoju nie zastosowano ani cukru, ani substancji słodzących. Nie ma tu sukralozy, aspartamu, acesulfamu K, stewii czy innych popularnych dodatków wykorzystywanych w napojach oznaczanych jako „zero”.
Równie krótka okazała się tabela wartości odżywczych. Według informacji na etykiecie napój zawiera 0 kcal, 0 g tłuszczu, 0 g węglowodanów, 0 g cukrów i 0 g białka w 100 ml produktu. Pomysłodawca zwrócił też uwagę na brak konserwantów, sztucznych barwników, zagęszczaczy czy stabilizatorów. Jego zdaniem właśnie taka prostota sprawia, że produkt wyróżnia się na tle konkurencji.
Można oczywiście podobną wodę smakową zrobić sobie w domu (wkroić miętę i kilka plastrów limonki do dzbanka z gazowaną wodą źródlana), ale jeśli jesteś gdzieś w trasie i musisz szybko się napić, to może być dobry i niedrogi zamiennik dla czystej wody - jeśli chwilowo ci się ona znudziła. Z doświadczenia wiem, że czasami taka właśnie podkręcona aromatem woda „wchodzi” zdecydowanie lepiej niż taka bez dodatków. Szczególnie u osób, które dopiero wyrabiają sobie nawyk regularnego picia większej ilości wody.
Polska produkcja i skład oparty na prostych rozwiązaniach
W swoim wpisie autor zwrócił uwagę również na producenta. Za napój odpowiada wielkopolska firma Hermes z Włoszakowic, która produkuje go dla marki własnej Aldi.
Według informacji przytoczonych przez autora profilu podstawą produktu jest woda pochodząca z własnych ujęć znajdujących się na terenach Przemęckiego Parku Krajobrazowego i obszarach Natura 2000. Nie jest to żadna intensywnie filtrowana woda kranowa. Producent podkreśla, że korzysta z kilku źródeł i opiera produkcję na wodzie naturalnie czystej.
Dla wielu konsumentów może być to dodatkowy argument przemawiający za wypróbowaniem produktu, szczególnie że mowa o napoju należącym do segmentu marek własnych, który zwykle kojarzy się przede wszystkim z atrakcyjną ceną.
W Aldi znajdziesz tę wodę w wariancie limonkowo-miętowym oraz cytrynowym. Dociekliwi fani profilu dali znać w wątku, że wytropili w Lidlu wodę smakową o podobnym składzie - Saguaro. Jeśli więc z Aldi nie jest komuś po drodze, może udać się do Lidla. Całą gorącą dyskusję na ten temat przeczytasz tutaj:
Jak smakuje napój z Aldi?
Sama etykieta to jednak nie wszystko. Po zakupie Pomysłodawcy postanowił sprawdzić, jak napój wypada w praktyce. Jego recenzja była bardzo entuzjastyczna. Jak napisał, zarówno limonka, jak i mięta są wyraźnie wyczuwalne, ale żaden z tych smaków nie dominuje nad drugim. Całość określił jako dobrze zbalansowaną i wyjątkowo orzeźwiającą.
Pozytywnie ocenił również poziom nagazowania. Według niego bąbelki są obecne, ale nie przesadzone, dzięki czemu napój pije się bardzo przyjemnie.
Co istotne, charakterystyczny profil smakowy osiągnięto bez dodatku słodzików. Smak budują naturalne aromaty limonki i mięty, co zdaniem autora przekłada się na bardziej autentyczny odbiór produktu.
Takie znaleziska wciąż należą do rzadkości
Historia opisana przez Pomysłodawcy pokazuje, że znalezienie smakowej wody o tak krótkim składzie nie jest dziś łatwe. W praktyce większość podobnych produktów zawiera cukier, sok owocowy, substancje słodzące lub długą listę dodatków wpływających na smak i trwałość. Wody owocowe często zawierają też szczątkową ilość samych owoców - a resztę smaku tworzą sztuczne aromaty, jak w przypadku wielu jogurtów. Jeden z dyskontowych jogurtów, którym można i warto zaufać, linkujemy poniżej.
Odkrycie opisane przez autora popularnego profilu pokazuje, że proste składy w tej kategorii nie są niemożliwe do osiągnięcia. Są jednak na tyle rzadkie, że gdy ktoś natrafi na taki produkt, potrafi wywołać niemałe zaskoczenie. I właśnie dlatego niewielka butelka wody smakowej Santa Marta stała się bohaterem jednego z najgłośniej komentowanych wpisów kulinarnych ostatnich tygodni.

















