Ten, kto ma problem z regularnym piciem wody, zwykle szuka zamienników i produktów, które pozwolą wyrobić sobie ten dobry nawyk. Latem sprzedaż wszelkich napojów wzrasta - to złoty okres w roku dla ich producentów. Niekiedy jednak zdecydowanie lepiej ochłonąć i zamiast sięgać po kolejne „wynalazki”, napić się kranówki. Pan Kamil z Pomysłodawców ostatnio opisał dwa przykłady napojów, które jego zdaniem mogą budzić uzasadnione wątpliwości konsumentów. 

„Nie zawiera cukrów”, ale cukier jest w składzie

Pierwszy przypadek dotyczy koncentratu napoju herbacianego o smaku brzoskwiniowym marki OSHEE, dostępnego m.in. w sieci Aldi. Tego typu koncentrat można wykorzystać np. do zrobienia domowej mrożonej herbaty.

Jak zauważył autor profilu Pomysłodawcy, na etykiecie producent umieścił komunikaty „nie zawiera cukrów” oraz „ZERO SUGAR”. Dodatkowo w tabeli wartości odżywczych gotowego napoju widnieje informacja o 0 g cukru.

Kontrowersje pojawiają się jednak po przeczytaniu listy składników. Na czwartym miejscu znalazł się bowiem cukier inwertowany, czyli mieszanina glukozy i fruktozy - będąca jedną z form cukru.

Facebook, Pomysłodawcy

Twórca profilu Pomysłodawcy zwraca uwagę, że dla przeciętnego konsumenta takie zestawienie informacji może być mylące i bardzo nieintuicyjne. Z jednej strony opakowanie eksponuje hasła sugerujące brak cukru, z drugiej, skład wypisany małymi literkami, wymienia jego konkretną postać.

Autor zaznacza przy tym, że zgodnie z przepisami gotowy napój po rozcieńczeniu może rzeczywiście zawierać tak niewielką ilość cukrów, że producent ma prawo wykazać w tabeli wartość zaokrągloną do zera. Jego zdaniem nie zmienia to jednak faktu, że komunikat na etykiecie może brzmieć niespójnie.

Pan Kamil dodatkowo zauważył, że na stronie internetowej producenta widoczna jest wersja produktu ze zmienionym składem, bez cukru inwertowanego i zawierająca większą ilość ekstraktu herbaty.

Truskawkowa woda, w której truskawki są tylko dodatkiem

Drugi przykład dotyczy wody smakowej Jurajska o smaku truskawek. Na froncie butelki znajdują się duże grafiki soczystych owoców oraz hasła odnoszące się do naturalnej wody mineralnej. Jednak analiza składu pokazuje nieco inny obraz.

Jak wyliczył Pomysłodawcy, po wodzie drugim najważniejszym składnikiem produktu jest sok jabłkowy, którego zawartość wynosi 19,9 proc.. Natomiast sam sok z truskawek stanowi zaledwie 0,1 proc. składu.

Facebook, Pomysłodawcy

W praktyce oznacza to, że smak i aromat kojarzony przez konsumentów z truskawkami nie pochodzi głównie z owoców widocznych na etykiecie. Zdaniem autora profilu wizualna obietnica produktu mocno rozmija się z rzeczywistą zawartością butelki.

Jego uwagę zwróciła również obecność dwóch konserwantów. To o tyle interesujące, że producent deklaruje pasteryzację napoju. Pomysłodawcy przypomina, że nowoczesne procesy utrwalania żywności często pozwalają ograniczać stosowanie dodatkowych substancji konserwujących.

 

To nie wyjątek, a codzienność na sklepowych półkach

Podobne przypadki nie należą do rzadkości. Wręcz przeciwnie - napoje smakowe czy koncentraty smakowe do wody o naprawdę czystym składzie są wyjątkiem w morzu przekombinowanych składów.

Najczęściej problemem nie jest nawet obecność konkretnego składnika, lecz sposób komunikowania smaku produktu. Grafiki owoców, hasła o naturalności czy wyeksponowane komunikaty „bez cukru” - tego typu zmyłki i sztuczki potrafią skutecznie odwracać uwagę od szczegółów zapisanych drobnym drukiem.

Szczególną ostrożność warto zachować przy zakupie wód smakowych, zwłaszcza tych reklamowanych jako lepsza alternatywa dla słodzonych napojów. Znalezienie produktów o naprawdę prostym, naturalnym składzie bywa równie proste, jak znalezienie igły w stogu siana. W wielu przypadkach lista składników obejmuje aromaty, dodatki słodzące, regulatory kwasowości czy substancje konserwujące.

Jeszcze większej uwagi wymagają napoje oznaczone jako „bez cukru” lub „zero”. Brak cukru nie zawsze oznacza bowiem prosty skład. Często pojawiają się w nich słodziki, które dla części konsumentów są akceptowalnym rozwiązaniem, ale inni wolą ich unikać. Szczególnie, że wokół nich panują różne kontrowersje, a niektórzy źle tolerują nadmiar wybranych słodzików, np. erytrytolu czy ksylitolu.

Dlatego najważniejsza rada pozostaje niezmienna: zanim wrzucisz napój do koszyka, poświęć kilkanaście sekund na przeczytanie pełnej listy składników wypisanej małym druczkiem. To właśnie tam często kryją się informacje, których nie znajdziesz na kolorowym froncie opakowania.