Mam słabość do prostych, kremowych słodkości, zwłaszcza takich, przy których nie muszę niczego piec ani miksować. Tutaj dodatkowo dostałam smak, który kojarzy mi się z deserem kiedyś zarezerwowanym u mnie na specjalne okazje. A kiedy przeczytałam etykietę, zdziwiłam się jeszcze bardziej. 

Mąż przyniósł 5 kubeczków za grosze. Jeden miał być mój i przepadłam

Chodzi o roślinny deser Vemondo o smaku czekoladowo-orzechowym z Lidla. Mój mąż wypatrzył go w lodówce z produktami o krótkim terminie ważności. Kosztował tam złotówkę, więc wziął pięć opakowań - wszystko, co zostało. Przecenione opakowania, które kupuje mój mąż, mają zazwyczaj jeszcze 2-3 dni ważności. Dał mi jeden kubeczek na spróbowanie i od tamtej pory wysyłam go po ten smakowity krem czekoladowy do Lidla, bo ma sklep niedaleko pracy. Nawet bez przeceny nie wychodzi drogo: u mnie 150-gramowy kubeczek kosztuje około 3 zł. 

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Jak smakuje ten deserek? Dla mnie to bardzo bliski krewny słynnego Monte. Pamiętam szał na ten deserek czekoladowy, kiedy pojawił się w Polsce. Mama kupowała mi go na początku tylko na specjalne okazje. Oryginalne Monte kosztowało wtedy złotówkę - a to wtedy, przy ówczesnych pensjach, już było dość sporo.

Vemondo ma podobny czekoladowo-orzechowy charakter i świetną konsystencję - gładziutką, kremową, bez grudek. Co ciekawe, choć bazuje głównie na kokosie, nie czuję charakterystycznego kokosowego posmaku. Pozostałe składniki skutecznie go maskują. 

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Co kryje się w czekoladowym deserze Vemondo? Przeczytałam skład

Skład jest dość krótki i łatwy do rozszyfrowania. Na etykiecie znajdziesz: bazę roślinną, której 80 proc. stanowi ekstrakt z kokosa (woda i ekstrakt z miąższu kokosa), następnie białka słonecznika i bobu, cukier, skrobię, 4,4 proc. czekolady w proszku (cukier i kakao), olej kokosowy, aromaty, proszek z wodorostów Gracilaria oraz sól. Skład jest więc prosty i nie ma czego się doczepić - w porównaniu z innymi deserami czekoladowymi tego typu wypada wręcz nawet „czyściej”. Wodorosty działają tutaj jako zagęstnik - ale spokojnie, w ogóle ich nie czuć. Oto pełny skład produktu:

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Nie ma tutaj mleka, a tym samym laktozy. To gratka nie tylko dla wegan, lecz także dla osób, które z innych powodów nie piją mleka. Produkt oznaczono również jako bezglutenowy. Producent zaznacza jedynie, że deser może zawierać orzechy.

Ciekawa jest też sama firma, która stoi za produktem. Deser Vemondo dla Lidla wytwarza Magda Roślinna z podhalańskich Szaflar (dawniej Jogurty Magda). To tradycyjna rodzinna firma działająca od 1991 roku. Po zmianie pokoleniowej w 2017 roku zaczęła mocno rozwijać ofertę roślinną, a w czerwcu 2020 roku całkowicie zakończyła produkcję mlecznych jogurtów. Od tego czasu produkuje wyłącznie roślinne jogurty i desery. I praktycznie cały czas wprowadza nowości - choć wielu tradycjonalistów wieszczyło jej rychły koniec.

Czekoladowy deser z Lidla aż prosi się o pucharki

Najczęściej wyjadam deser prosto z kubeczka - łącznie z tym, co zostanie na wieczku. Ale jego konsystencja jest na tyle kremowa, że spokojnie wykorzystasz go jako gotową bazę do deserów na zimno. Przełóż krem do szklanki warstwami z malinami, truskawkami albo bananem. Możesz też dodać pokruszone herbatniki, bakalie i bitą śmietanę. W kilka minut zwykły kubeczek zmieni się w całkiem efektowny deser.

Za około 3 zł w regularnej cenie, a czasami złotówkę na przecenie, ten mały kubeczek stał się jednym z moich ulubionych zakupów w Lidlu. Ten deser czekoladowo-orzechowy kupuje mnie kremową konsystencją, czekoladowo-orzechowym smakiem bez irytującej niektórych kokosowej nuty i roślinnym składem. Jeśli lubisz desery w stylu klasycznego Monte, przy następnych zakupach zajrzyj do lodówki z Vemondo - niewykluczone, że po pierwszym próbnym kubeczku zaczniesz kupować je hurtowo, tak jak ja.