Wiele osób zastanawia się, czy po powrocie z zakupów jajka powinny od razu trafić do lodówki. W internecie można znaleźć sprzeczne porady, a dodatkowe zamieszanie wywołuje fakt, że amerykańskie i polskie sklepy stosują zupełnie inne zasady ekspozycji tego produktu. Prawda jest taka, że zarówno Polacy, jak i Amerykanie mają rację, a kluczowa jest tu 1 zasadnicza różnica. Ekspert wyjaśnił to raz na zawsze. 

Dlaczego w Polsce jajka mogą stać na półkach sklepowych?

Sama długo zastanawiałam się, dlaczego jajka w sklepach stoją na półkach i czy nie lepiej by było przenieść je do lodówek. W końcu tak właśnie robi się w Stanach. Potem jednak obejrzałam krótkie wideo Damiana Wiatrowskiego z facebookowego profilu @MotywatorDietetyczny i nagle wszystko stało się jasne. Cały sekret tkwi w naturalnej budowie jajka. Tuż po jego zniesieniu skorupka pokryta jest cienką, niewidoczną warstwą ochronną nazywaną kutykulą. To naturalna bariera, która ogranicza przenikanie bakterii przez pory znajdujące się w skorupce. Dzięki niej wnętrze jajka jest lepiej zabezpieczone przed wpływem czynników zewnętrznych.

W Polsce producenci nie myją jaj przed sprzedażą, więc kutykula pozostaje nienaruszona. Na skorupkach mogą więc czasem pojawić się niewielkie ślady ściółki, piór czy innych naturalnych zabrudzeń pochodzących z gospodarstwa. Choć nie wyglądają idealnie, są dowodem na to, że ochronna warstwa nadal znajduje się na powierzchni skorupki.

Dzięki zachowaniu kutykuli jajka mogą być przechowywane w temperaturze pokojowej przez określony czas bez utraty bezpieczeństwa mikrobiologicznego. Z tego powodu sklepy nie mają obowiązku umieszczania ich w chłodniach. Nie oznacza to jednak, że po zakupie lodówka jest złym rozwiązaniem. Wręcz przeciwnie. Chłodniejsze warunki pomagają zachować świeżość na dłużej, spowalniają procesy starzenia się produktu i ograniczają utratę jakości białka oraz żółtka.

Jak wygląda to w Stanach Zjednoczonych?

Amerykański system produkcji i sprzedaży jaj wygląda zupełnie inaczej niż europejski. Tam standardową procedurą jest dokładne mycie jaj jeszcze przed zapakowaniem. Celem jest usunięcie zabrudzeń oraz poprawa estetyki produktu trafiającego do konsumenta. Na pierwszy rzut oka wydaje się to rozwiązaniem idealnym. Klienci otrzymują czyste skorupki pozbawione śladów ściółki czy innych zanieczyszczeń. Problem polega jednak na tym, że podczas mycia usuwana jest również wspomniana kutykula.

Po utracie tej ochronnej warstwy pory skorupki stają się bardziej podatne na działanie środowiska zewnętrznego. Jajko traci część swojego naturalnego zabezpieczenia przed bakteriami. W efekcie wymaga stałego przechowywania w niskiej temperaturze od momentu opuszczenia zakładu produkcyjnego aż do chwili spożycia.

Właśnie dlatego w Stanach Zjednoczonych jajka niemal zawsze znajdują się w chłodniach sklepowych, bo przerwanie tak zwanego łańcucha chłodniczego mogłoby zwiększyć ryzyko rozwoju drobnoustrojów. Obejrzyj wideo z profilu @Motywator Dietetyczny, gdzie cała ta sprawa jest dokładnie wytłumaczona. 

Źródło:Facebook.com/MotywatorDietetyczny