Suche ziarna fasoli potrafią długo stawiać opór i pozostawać twarde, nawet gdy garnek od dłuższego czasu stoi na kuchence. Da się jednak ugotować fasolę bez wcześniejszego moczenia tak, żeby nie zajmowało to pół dnia i nie wymagało pamiętania o przygotowaniach poprzedniego wieczoru. 

Jak ugotować fasolę bez namaczania? Zapamiętaj trzy liczby

Stosuję prostą metodę 10/10/60. Wsypuję fasolę do dużego garnka i zalewam zimną wodą. Wody powinno być dużo, mniej więcej cztery razy więcej niż ziaren na wysokość, ponieważ podczas gotowania fasola mocno ją chłonie.

Ustawiam garnek na kuchence i zaczynam gotować na dużej mocy palnika. Kiedy woda zaczyna wrzeć, gotuję fasolę przez 10 minut. W tym czasie na powierzchni będzie pojawiała się piana. Zbieram ją na bieżąco łyżką - w tej pianie znajdują się substancje odpowiedzialne za „efekty” po jedzeniu. Po 10 minutach zdejmuję garnek z palnika i odcedzam ziarna.

Teraz przychodzi drugi ważny etap. Zagotowuję świeżą wodę w osobnym garnku i zalewam fasolę wrzątkiem. Nie używam ponownie wody z pierwszego gotowania. Fasola powinna mieć jej wystarczająco dużo, żeby przez cały czas pozostawała przykryta. 

Sól zostaw na później. Teraz do garnka mogą trafić inne dodatki

Po zalaniu fasoli świeżym wrzątkiem ponownie stawiam ją na kuchence. Właśnie teraz dodaję przyprawy, które również służą temu, by ograniczyć dobrze znane skutki uboczne po jedzeniu fasoli. Do garnka trafiają u mnie liście laurowe, cząber, ziele angielskie czy majeranek. Zdarza mi się przy okazji dobierać je tak, by aromatyzowały ziarna i pasowały do dania, które z niej przygotowuję.

Na tym etapie nie dodaję soli. Posól fasolę dopiero pod koniec gotowania. Ziarna gotuję około 60 minut, kontrolując ilość wody. Jeśli mocno odparuje, dolewam wrzątku, a nie zimnej wody.

Po godzinie sprawdzam jedno większe ziarno widelcem. Dobrze ugotowana fasola nie powinna stawiać wyraźnego oporu. Pod naciskiem widelca ma rozgniatać się łatwo, niemal jak miękkie masło. Jeśli nadal jest twardawa i sprawia wrażenie ziarnistej, daję jej dodatkowe kilka lub kilkanaście minut. Czas może się nieco różnić w zależności od odmiany i samych ziaren.

Chcesz skrócić gotowanie? W sklepie zwróć uwagę na jedną rzecz

Jeśli zależy ci na czasie, wybieraj możliwie małe ziarna. Zwykle dochodzą do miękkości szybciej niż duże odmiany. Dobrym wyborem będzie również fasola wrzawska. Jej nasiona mają cienką i delikatną skórkę, dlatego dobrze sprawdzają się wtedy, gdy chcesz szybciej doprowadzić fasolę do odpowiedniej miękkości.

Metoda 10/10/60 jest szczególnie przydatna w dni, kiedy decyzję o fasolowej, paście z fasoli czy fasolce po bretońsku podejmuję na gorąco, pod wpływem apetytu. Pamiętam tylko o kolejności: 10 minut mocnego gotowania i zbierania piany, zmiana wody, a następnie około 60 minut gotowania w świeżym wrzątku. Pod koniec tego czasu sprawdzam ziarno widelcem i dopiero wtedy, gdy widzę już, że fasola dochodzi, sięgam po sól.