Niby zwyczajna Wielkanoc przy suto zastawionym stole. W zasięgu wzroku pisanki, rzeżucha, sałatka jarzynowa, biała kiełbasa, domowe wędliny. A jednak coś od razu przykuło moją uwagę. Spodziewałam się zupy lekko szarej, o zawiesistej konsystencji, z dużą ilością majeranku. A moim oczom ukazał się prawie śnieżnobiały płyn w miseczce, zapachem zapowiadający już właściwie wakacje. Nie miał wiele wspólnego z ciężkim i tłustawym wywarem, jaki znam z żurku. Potrawa, której miałam okazję spróbować raz w Bukowinie Tatrzańskiej, bardzo mnie zaskoczyła, ale wróciłabym po więcej bez wahania.    

Czym jest sodra?

Podhalańska sodra, zwana także święceliną, to nietypowa zupa wielkanocna, która wykorzystuje wędliny i kiełbasy oraz jajka z koszyczka jako wkładkę. I może nie byłoby to zaskakujące, gdyby nie to, że w przeciwieństwie do żurku można ją właściwie przygotować na ostatnią chwilę. Co ciekawe, nie potrzebuje żadnego gotowania. 

Sodra jest regionalną zupą podawaną w formie chłodnika. Nie trzeba gotować wywaru ani przyrządzać z wyprzedzeniem zakwasu. Chociaż nie brakuje w niej charakterystycznych smaków kojarzących się z typową wielkanocną zupą. A dlaczego jej zapach przywołał mi na myśl wakacje? Ponieważ jej bazą jest maślanka – orzeźwiająca, kwaskowa, latem podawana z ziemniakami. 

Kiedyś nie wypadało w Niedzielę Wielkanocną w ogóle gotować. Stąd wzięła się sodra. Składniki wystarczy zalać maślanką i już. Żadnego zachodu, a smak w punkt i mocno świąteczny.   

Jak powstaje i kiedy gości na stole?

Zacznijmy od tzw. wkładki. Podstawą są tu wędliny i mięsa ze święconki. Mogą być to takie elementy jak kiełbasa, szynka i pieczony schab. Wystarczy je pokroić w mniejsze kawałki i umieścić w miseczkach. Do tego jajko na twardo – część może być pokrojona w kostkę, część w ćwiartki lub ósemki do dekoracji. Dobrze, żeby nie zabrakło tu również rzeżuchy, która dodaje koloru i świeżości. 

Druga sprawa to sam chłodnik, czyli odpowiednio podkręcona maślanka. Czasem łączy się ją z kwaśną śmietaną dla podbicia smaku i konsystencji. Do tego koniecznie starty chrzan – wielkanocny pewniak i nieodzowny towarzysz kiełbas oraz jajek. Oprócz tego nie potrzeba specjalnych przypraw. Wystarczy sól i pieprz do smaku. 

Na koniec wystarczy wszystko połączyć i gotowe. Prosty, a jednocześnie złożony w smaku chłodnik z chrzanowym aromatem jest gotowy do podania. Spotkałam się też z wersją, gdzie w miseczce zagościły również kawałki chleba. Wtedy sodra jest bardziej sycąca. Chłodną zupę podaje się na uroczystym głównym posiłku wielkanocnym. Jest ciekawym łącznikiem między zupą a daniami głównymi

Inne nietypowe dania na Wielkanoc

Wiadomo, że co region, to obyczaj. U mnie na przykład nigdy nie serwowało się paschy wielkanocnej, choć wiem, że jest ważną tradycją, zwłaszcza w kuchni wschodniej. Niemniej jednak jest mi znana. A są też takie potrawy, o których większość Polski nawet nie słyszała. Oto niektóre przykłady:

  • sułkowicka krzonówka (na zdjęciu poniżej) – małopolska zupa chrzanowa. Ciekawe, że dla zakwaszenia dodaje się zwykle serwatkę
  • strząska – coś pomiędzy sałatką a pastą lub sosem. To mieszanka świątecznych wędlin oraz jajek z dodatkiem octu i chrzanu. Podawana na wielkanocne śniadanie.
  • święcelnik – śląski przysmak, ciasto drożdżowe zapiekane z wędlinami.
  • prażnica – kaszubska jajecznica z wędzonym węgorzem.

Fot. Getty/iStock, Andrey Zhuravlev