Jest powodem do dumy również ze względu na unikatową, maślaną konsystencję i słodkawy, wyrazisty smak, szczególnie odmiana z Dunajca. Oprócz zup robi się z niej również pasztety, rolady, farsz na pierogi, a nawet torty i regionalną kiełbasę. W porównaniu do dobrej jakości mięsa, kosztuje grosze (szczególnie taka z puszki), a jest bardzo wydajna (w wersji suszonej nabiera objętości) i syci tak samo dobrze. Chodzi o starą dobrą, wyjątkowo wszechstronną w kuchni białą fasolę. 

Biała fasola w daniach kuchni świata - nie tylko wypełniacz do zup

Biała fasola ma w innych krajach zdecydowanie lepszą reputację niż u nas. We Włoszech to obowiązkowy składnik bogatej w warzywa i pełnej drobnego makaronu, gęstej od dodatków zupy minestrone w każdym wariancie - zarówno wiosennym, jak i zimowym. W Meksyku dodaje się ją do pikantnych potrawek, gulaszów, burrito (po rozgnieceniu i doprawieniu, jako pastę do posmarowania - taka pasta łączy też resztę dodatków - jest dla nich spoiwem) czy tacos. Życia bez białej fasoli nie wyobrażają sobie również Grecy. Tam jest ona podstawą wielu dań, w tym:

  • fasolady (zupy fasolowej z nutą pomarańczy)
  • gigantes plaki - dużej pieczonej fasoli z warzywami i ziołami
  • gigantes salata - sałatki z dużej fasoli z czerwoną cebulą, natką pietruszki i czerwonym octem oraz oliwą

Brytyjczycy kochają ją w sosie pomidorowym, podaną do śniadania angielskiego - do tostów, bekonu i jajka sadzonego. Kochają ją też Amerykanie w wersji pieczonej. Hiszpanie jedzą z nią swoją wersję gulaszu - fabada asturiana, z dodatkiem chorizo, kaszanki, wędzonego boczku i golonki. To jednak nie jedyne opcje. Są też bardziej swojskie, a równie pomysłowe.

Getty/iStock IMAG3S

Do czego najlepiej sprawdzi się biała fasola?

Jeśli masz w szafce opakowanie suszonej lub puszkę białej fasoli, głód ci nie grozi. Powiedzieć, że nadaje się głównie do zup czy fasolki po bretońsku byłoby dużym niedopowiedzeniem. Niektórzy podają ją również do świątecznej kapusty zamiast grochu. Biała fasola to jednak świetny dodatek na co dzień: do przeróżnych potrawek jednogarnkowych. Biała fasola jest też bazą wielu sałatek - szczególnie dobrze pasować będzie np. do sałatek śledziowych. Zastąpi też ziemniaki w sałatkach ziemniaczanych - jest równie, a nawet bardziej sycąca, bo ma więcej białka. 

Po zmieleniu i wymieszaniu z dodatkami, w tym warzywami i przyprawami, zamieni się w pasztet - a jeśli jej nie zapieczesz, w pastę do chleba - popularny „smalczyk”. Możesz ją też zapiec w całości, np. w sosie pomidorowym lub z jabłkami i cebulą - albo w podobny sposób przesmażyć i podać jak wątróbkę, z chlebem do przegryzienia.

Z fasoli powstaną też świetne, tanie kotlety - wystarczy przeważnie niewielka ilość mąki, by masa stała się jednolita i nie rozpadała się na patelni. Takie kotlety na pewno nie staną się mączne w smaku. Możesz też zrobić z takiej masy kluski. Trzeba ją porządnie doprawić, wrzucić na wrzątek i gotować kilka minut od wypłynięcia na wierzch. 

Jak gotować suszoną białą fasolę?

Wiele osób skarży się na białą fasolę - nie lubią jej jeść, bo po zjedzeniu pojawiają się niechciane „efekty dźwiękowe” i nie tylko. Da się jednak zmniejszyć ryzyko nieprzyjemnych skutków po jedzeniu strączków. Suszoną białą fasolę najlepiej gotować jak kapustę: z dodatkiem kminku, majeranku, czosnku, nasion kopru włoskiego czy liści laurowych. W podobny sposób dobrze jest też doprawiać fasolę z puszki.

Suszoną fasolę przed gotowaniem trzeba obowiązkowo namoczyć. W ten sposób można się pozbyć sporej części polisacharydów odpowiedzialnych za nieprzyjemne efekty uboczne. Fasolę moczymy przez 8-12 godzin, następnie odlewamy wodę, przepłukujemy ziarna i zalewamy świeżą zimną wodą i gotujemy na małym ogniu, w niezbyt dużej ilości wody. Najlepiej robić to bez przykrywki, przynajmniej na początku - przykrywka zatrzymuje polisacharydy w środku, a bez niej będą one wyparowywać.

Aby przyspieszyć gotowanie fasoli, do wody, w której moczą się ziarna, warto dodać sól. Fasola przy okazji też wstępnie zyska na smaku. Suszona i ugotowana samodzielnie, jest zdecydowanie bogatsza w smaku niż z puszki. Ma też lepszą konsystencję. Różnica jest wyczuwalna szczególnie w przypadku Pięknego Jasia.