Kotlet schabowy XXL to popisowe danie mojej mamy, Małgosi. Jest fantastycznie soczysty w środku, a z zewnątrz otulony chrupiącą, klasyczną panierką. Ja po 1/2 takiego kotleta jestem tak najedzona, że nie potrzebuję już deseru. Drugą połowę mama pakuje mi na wynos, bo wie, że uwielbiam jej schaboszczaki. Ostatnio podejrzałam, jak pracuje z mięsem, że wychodzą jej takie zgrabne kolosy. Przy okazji udzieliła mi kilku rad, które sprawdzają się za każdym razem.
Jak zrobić przepyszne kotlety schabowe XXL - rady mojej mamy?
Podstawa to dobry produkt. Najlepszym wyborem na duże kotlety jest mięso z łopatki wieprzowej lub schabu. Mają one odpowiednią proporcję tkanki mięśniowej do tłuszczowej, dzięki czemu kotlety wyjdą soczyste i pyszne. Zwróć uwagę, żeby mięso było różowe, delikatne, bez nadmiaru żył i chrząstek. Poproś w sklepie o ukrojenie równych kotletów (idealna grubość to 2-2,5 cm).
Kluczem do sukcesu jest też właściwe rozbicie kotletów schabowych. Mięso trzeba rozbijać równomiernie tłuczkiem z delikatnie karbowaną powierzchnią i nie za mocno, żeby mięsa nie przedziurawić. Zajmie to chwilę, ale warto w ten etap włożyć całe serce. Moja mama zawsze zaczyna uderzać od środka kotleta, przesuwając się do jego brzegów kolistym ruchem i starając się, żeby już przy rozbijaniu osiągnąć jak największą powierzchnię i jak najbardziej równy kształt. Trzeba to robić ostrożnie i z wyczuciem. Nie należy rozbijać mięsa zbyt cienko, bo podczas smażenia kotlet może się przesuszyć i stracić jędrność (nie będzie wtedy soczysty).
Kolejna rada mojej mamy jest prosta: nie używaj przy rozbijaniu folii spożywczej. Patent z folią jest często polecany w internecie, ponieważ pomaga zachować czystość tłuczka i nie zrobić bałaganu wokół kotleta. Jednak przy okazji wbijesz w mięso cząsteczki mikroplastiku. To dużo gorsze niż sprzątanie po szykowaniu kotletów.
Gdy mięso na kotlety masz już dobrze rozbite, teoretycznie wystarczy już tylko opanierować je w mące, jajku i bułce tartej, a potem wrzucić na gorącą patelnię. Jednak zanim to zrobisz, poznaj maminy trik z pokrywką.
Na czym polega trik z pokrywką?
Możesz mieć porządnie rozbity plaster mięsa w rozmiarze XXL, ale w czasie smażenia bywa, że mięso traci nadaną formę, lekko się kurczy albo nie smaży równomiernie, jeśli któryś z boków nadmiernie wystaje. Wystarczy najzwyklejsza pokrywka, by temu zapobiec.
Zanim opanierujesz kotlet, połóż na nim pokrywkę, odpowiadającą mu rozmiarem, i ostrym nożem odetnij wystające spod niej kawałeczki mięsa, żeby osiągnąć możliwie równy okrąg. Ten banalnie prosty zabieg sprawi, że schaboszczak będzie niemal jak „od linijki” i idealnie się usmaży.
Kawałki mięsa, które odciąłeś, nie pójdą na zmarnowanie. Posiekaj je drobno, dodaj do nich ulubione warzywa (np. posiekaną cebulkę, odrobinę kukurydzy z puszki, kawałek pokrojonej w paski papryki oraz łyżeczkę majonezu) i ulep z tej masy kotlecik siekany. Moja mama zawsze smaży takie kotleciki na końcu i podaje wnuczętom, które za nimi przepadają.

















