Jeszcze kilka lat temu matcha była produktem, którego szukało się głównie w sklepach z azjatycką żywnością. Dziś matcha latte zamówisz w niemal każdej modnej kawiarni. Zielony proszek trafia też do deserów, serników, lodów i naleśników. Nic więc dziwnego, że zaczęły pojawiać się jego lokalne interpretacje.
Jedna z najbardziej oryginalnych powstała pod Hajnówką. Z daleka wygląda znajomo: drobny zielony proszek wsypujesz do kubka, dodajesz wodę albo mleko i dokładnie mieszasz. Dopiero skład pokazuje, że z japońskim pierwowzorem łączy ją przede wszystkim forma podania.
Polska „matcha” powstaje z liści poziomki
Technicznie podlaska matcha nie jest matchą. Klasyczny japoński produkt powstaje z odpowiednio uprawianych i przetwarzanych liści herbaty Camellia sinensis. Podlaska wersja nie zawiera ich wcale.
Jej podstawą są liście poziomki. Do nich trafiają różeniec górski, pokrzywa oraz zielony owies. Wszystkie cztery składniki pochodzą z upraw Mirosława Romaniuka znajdujących się pod Hajnówką.
Nazwa „matcha” odnosi się więc przede wszystkim do sposobu przygotowania. Rośliny są suszone, a następnie bardzo drobno mielone. Powstaje zielony proszek przypominający wyglądem popularną japońską herbatę. Możesz rozmieszać go w wodzie albo przygotować z niego mleczny napój.
To właśnie liście poziomki są tu najciekawszą kulinarną zamianą. Zamiast sprowadzanej z Azji herbaty wykorzystuje się roślinę dobrze znaną z polskich lasów i ogrodów. Liście nie smakują jednak jak owoce poziomki. Dają bardziej roślinny, lekko ziołowy profil, który dobrze pasuje do pozostałych składników mieszanki.
Najbardziej niezwykły składnik rośnie pod Hajnówką
Szczególną rolę w recepturze odgrywa różeniec górski. Producent wykorzystał go jako jeden z elementów odróżniających mieszankę od zwykłej sproszkowanej herbaty ziołowej. Liście poziomki nie zawierają teiny, dlatego kompozycję uzupełniono właśnie różeńcem.
Sama roślina jest ciekawa także od strony uprawy. Na pierwsze większe zbiory trzeba czekać długo. Od posadzenia do momentu, gdy można wykorzystać roślinę, może minąć siedem lub osiem lat. To zupełnie inna perspektywa niż w przypadku wielu popularnych ziół zbieranych już w pierwszym sezonie.
Do tego dochodzą dwa bardziej znajome składniki: pokrzywa i zielony owies. Dzięki nim smak nie idzie wyłącznie w stronę liści poziomki czy charakterystycznego różeńca. Powstaje mieszanka o wyraźnie roślinnym charakterze, która ma przypominać matchę przede wszystkim kolorem, konsystencją i sposobem przygotowania.
Podlaska matcha smakuje inaczej niż japońska
Jeśli spodziewasz się dokładnie tego samego smaku, co w klasycznej matchy, różnica będzie wyraźna. Japoński proszek ma charakterystyczny roślinny smak z wyczuwalną goryczką i głęboką, lekko wytrawną nutą. Podlaska wersja idzie bardziej w stronę naparu ziołowego.
Na pierwszy plan wychodzi zielony, świeży smak liści i traw. Pokrzywa i zielony owies wzmacniają roślinny charakter, a liście poziomki nadają całości delikatniejszą nutę. Różeniec górski może wprowadzać lekko korzenny, nieco wytrawny akcent.
W efekcie napój jest mniej herbaciany, a bardziej ziołowy. Nie ma też typowej dla matchy intensywnej goryczki. Jeśli pijesz go z mlekiem, smak staje się łagodniejszy i bardziej kremowy. W takiej wersji najłatwiej potraktować go jak lokalną odpowiedź na matcha latte.
Jak zrobić podlaską matchę?
Nie potrzebujesz skomplikowanego sprzętu. Na jedną szklankę wystarczy około jednej płaskiej łyżeczki zielonego proszku.
Możesz zrobić napój na dwa sposoby. Na gorąco wsyp proszek do kubka, dodaj niewielką ilość ciepłej wody i dokładnie rozmieszaj. Potem dolej resztę wody albo spienione mleko. Jeśli lubisz matcha latte, właśnie ta wersja będzie najbardziej znajoma.
Napój przygotujesz też na zimno. Wsyp proszek do szklanki, dodaj odrobinę wody i energicznie wymieszaj, a następnie dolej zimne mleko i wrzuć kilka kostek lodu. Sprawdzi się mleko krowie, ale też napoje owsiane czy migdałowe.
Proszek możesz potraktować również jak kulinarny składnik. Dodaj niewielką ilość do koktajlu, owsianki, jogurtu albo ciasta naleśnikowego. Zielony kolor daje sporo możliwości, szczególnie jeśli lubisz eksperymentować ze śniadaniami i deserami.


Obserwuj nas na Google













