Moda na kolorowe napoje trwa w najlepsze. Matcha cały czas mocno się trzyma, zieloną „kawę” przyrządza się też ze spiruliną, zaczynają się pojawiać i inne barwy (fioletowe ube latte). Tyle że wiele z tych pozycji to spory koszt. Tymczasem pod nosem masz coś, co odwołuje się do polskiej tradycji i wpisuje się w trend wykorzystania w kuchni jadalnych chwastów. Okazuje się, że coś zaskakująco delikatnego i w pięknym, wiosennym kolorze, możesz otrzymać z niepozornej, powszechnej roślinki.
Nettle latte – zielony trend z naszego podwórka
Nettle latte to nic innego jak mleczny napój z dodatkiem sproszkowanej pokrzywy. Brzmi prosto, ale efekt potrafi zaskoczyć. Kolor jest intensywnie zielony, trochę jak przy matchy, ale smak jest bardziej ziołowy i łagodniejszy. Nie ma tej charakterystycznej goryczki, która nie każdemu pasuje w japońskim proszku.
W praktyce dostajesz coś pomiędzy kawą latte, a ziołową bawarką. W napoju nie ma kofeiny, więc możesz pić go wieczorem. Właśnie to przyciąga wiele osób – szukają alternatywy, bo nie chcą rezygnować z rytuału picia czegoś ciepłego i kremowego.
Pokrzywa od dawna była obecna w polskiej kuchni. Dodawano ją do zup, robiono z niej napary. Teraz wraca w nowej formie. Zamiast gotować liście, sięgasz po proszek, który łatwo rozpuścić w mleku. To wygodne i bardziej „kawiarniane”.
Jak powstaje zielony proszek?
Podstawą jest suszona pokrzywa, zmielona na bardzo drobny proszek. Najczęściej wykorzystuje się młode liście, bo mają delikatniejszy smak. Po wysuszeniu tracą swoją „parzącą” naturę, więc nie musisz się obawiać żadnych nieprzyjemnych doznań.
Taki proszek możesz kupić w sklepach z żywnością eko, zielarniach albo online. Coraz częściej pojawia się też w większych marketach, obok innych zielonych dodatków. Szukaj po prostu opisu „pokrzywa mielona” albo „proszek z pokrzywy”. Niektóre produkty są bardzo drobno zmielone – to właśnie one najlepiej sprawdzą się do latte.
Jeśli masz dostęp do świeżej pokrzywy i trochę cierpliwości, możesz też zrobić taki proszek samodzielnie. Trzeba zebrać młode liście, dokładnie je wysuszyć i zmielić. To jednak bardziej ciekawostka niż codzienna praktyka – gotowy produkt jest po prostu wygodniejszy.
Smak, który zaskakuje od pierwszego łyku
Jeśli pamiętasz napar z pokrzywy jako coś intensywnego i ziołowego, tutaj będzie inaczej. W połączeniu z mlekiem napój robi się łagodny, lekko orzechowy i delikatnie roślinny.
Dużo zależy od tego, jakie mleko wybierzesz. Klasyczne krowie daje najbardziej kremowy efekt. Napoje roślinne też się sprawdzą – owsiane podbije naturalną słodycz, a migdałowe doda lekko deserowego charakteru.
Często dodaje się też odrobinę miodu albo syropu klonowego. Nie chodzi o to, żeby zrobić słodki napój, tylko przełamać ziołową nutę. Niektórzy dorzucają szczyptę cynamonu albo wanilii.
Domowe zielone latte
Tu nie ma wielkiej filozofii. Podgrzewasz mleko, dodajesz niewielką ilość proszku z pokrzywy i dokładnie mieszasz. Najlepiej sprawdza się spieniacz albo blender ręczny.
Proporcje są elastyczne, ale na początek wystarczy jedna łyżeczka na kubek napoju. Lepiej dodać mniej i ewentualnie zwiększyć ilość, niż przesadzić i uzyskać zbyt intensywny smak.
Jeśli chcesz bardziej „kawowy” efekt, możesz zrobić wersję warstwową. Najpierw przygotuj zieloną bazę, a potem dolej spienione mleko. Niektórzy łączą pokrzywę z espresso. To daje ciekawy efekt – delikatna goryczka kawy miesza się z roślinną nutą. Spróbuj, jeśli lubisz nowe połączenia.

















