Kiedy pierwszy raz piłam matchę w herbaciarni, dostałam ją w dużej, szerokiej czarce, która bardziej przypominała mi miskę na zupę niż naczynie do herbaty. Zażartowałam wtedy, że wygląda jak zielona zupa. Mistrz herbaty odpowiedział wtedy całkiem poważnie, że to skojarzenie ma sens, bo w Japonii naprawdę przygotowuje się zupę z wykorzystaniem zielonej herbaty. Ta ciekawostka tak mnie zaintrygowała, że postanowiłam zgłębić temat i sprawdzić, co jeszcze Japończycy robią z zieloną herbatą. Okazało się, że jest tam nie tylko napojem do popijania sushi i innych dań.
Mistrz herbaty miał rację. Japończycy naprawdę zalewają nią ryż
Zupą, o której usłyszałam w herbaciarni jest ochazuke. To prosta japońska potrawa z ugotowanego ryżu zalanego gorącą zieloną herbatą. Najczęściej jest to sencha albo prażona hojicha - choć spotkasz też wersje z dashi, czyli delikatnym japońskim wywarem m.in. z wodorostów kombu i płatków suszonego tuńczyka. Smak można wzbogacić również miso, czyli fermentowaną pastą sojową.
Ochazuke nie ma jednej obowiązkowej listy dodatków. Do ochazuke zgodnie z japońskimi przepisami można dorzucić grillowanego łososia, tofu, nori, sezam, szczypiorek, wasabi, marynowany imbir, jajko na miękko albo pieczone warzywa. Popularnym dodatkiem jest umeboshi - kwaśne śliwki.

To także świetny patent na wykorzystanie ryżu z poprzedniego dnia. W Japonii jest wiele lokalnych wersji tej zupy. Na Hokkaido spotkasz wersję z ikrą łososia, a na Kiusiu z lokalnymi rybami i piklami.
Nie tylko do czarki. Zielona herbata potrafi być przyprawą
Matcha, czyli sproszkowana zielona herbata, jest wyjątkowo łatwa do wykorzystania podczas gotowania. Można po prostu wymieszać ją z solą i używać na bieżąco. Taki sposób wykorzystania zielonej herbaty nie jest internetową nowinką. Japońska Narodowa Organizacja Turystyczna wymienia sól z matchą jako spotykany w restauracjach sposób wykorzystania herbaty w wytrawnej kuchni. Matchą z solą doprawia się choćby ciasto do smażenia warzyw na głębokim tłuszczu (w tempurze).
Matcha dobrze łączy się z tłustszymi rybami, zwłaszcza łososiem. Możesz dodać szczyptę do marynaty z sosu sojowego, odrobiny oleju, imbiru i soku z cytryny. Nie przesadzaj jednak z ilością - zbyt dużo proszku sprawi, że marynata zrobi się wyraźnie gorzka. Taką herbatę możesz również dodawać do dressingów. Spróbuj połączyć odrobinę matchy z olejem, sokiem z cytryny, miodem i sosem sojowym. Taki dressing dobrze pasuje do pieczonej marchewki, kapusty, sałatki z ogórka czy tofu. Dodaje się ją też do makaronu. W Japonii spotkasz choćby cha soba - zielony makaron gryczany z dodatkiem herbaty.
Getty/iStock EL Studio
To jednak nie jedyna opcja wykorzystania zielonej herbaty jako przyprawy, bo każda smakuje nieco inaczej. Sencha jest świeża i wyraźnie roślinna, dlatego dobrze nadaje się do ochazuke. Hojicha jest prażona, przez co nabiera tostowego, lekko orzechowego aromatu. Pasować będzie do mięs, w tym kaczki oraz do tofu, warzyw korzeniowych i sosów na bazie sezamu. Przed użyciem w ten sposób warto ją rozdrobnić w moździerzu - niewielką, potrzebną na teraz ilość. Dzięki temu reszta nie straci aromatu.
Zielone lody to dopiero początek. Wsypują ją też do ciast i kremów
Najbardziej znane jest chyba słodkie oblicze matchy. Zielony proszek wykorzystuje się do lodów, ciastek, ciast, kremów i innych deserów. Charakterystyczna roślinna nuta i lekka goryczka sprawiają, że nawet dobrze znane słodkości nabierają zupełnie innego charakteru. Z mlecznymi deserami łączy się doskonale.
Nie musisz od razu przygotowywać tradycyjnego japońskiego deseru. Jeśli masz matchę w szafce i nie smakuje ci po przyrządzeniu w tradycyjny sposób, dodaj niewielką ilość do sernika, kremu albo masy na ciasteczka. Historia mojej „zielonej zupy” okazała się więc początkiem znacznie większego odkrycia. W japońskiej kuchni herbata (nie tylko matcha, ale i inne rodzaje) nie jest tylko napojem. Może być składnikiem obiadu, przyprawą i dodatkiem do deseru - i właśnie za tę wszechstronność warto dać jej szansę nie tylko w czarce, ale też w misce z zupą czy na talerzu z daniem głównym.


Obserwuj nas na Google














