Kiedy zaczyna się sezon grillowy, większość osób od razu sięga po karkówkę. Problem pojawia się wtedy, gdy mięso wychodzi suche, twarde albo przypalone z wierzchu i surowe w środku. Mój szwagier ma prosty i sprawdzony patent na wyśmienitą karkówkę z grilla. Klucz tkwi w odpowiednim przygotowaniu mięsa i nietypowym dodatku do marynaty.
3 zasady na start
Wiele osób kroi karkówkę zbyt cienko albo wrzuca na ruszt wielkie, nierówne kawałki. Efekt jest łatwy do przewidzenia. Jedna część robi się sucha, druga nadal pozostaje twarda. Dlatego szwagier Michał, który jest rodzinnym królem grillowania, zawsze pilnuje na start, żeby plastry mięsa miały nie mniej i nie więcej niż 2,5 centymetra grubości.
Taka grubość sprawia, że mięso grilluje się równomiernie. W środku pozostaje soczyste, a z zewnątrz łapie idealne przypieczenie. Nie musisz też martwić się, że karkówka wyschnie po kilku minutach na ruszcie.
Druga ważna rzecz to nakłuwanie mięsa. Może wydawać się drobiazgiem, ale naprawdę działa. Wystarczy zwykły widelec i kilka ruchów z obu stron plastra. Dzięki temu marynata lepiej wchodzi do środka, a karkówka szybciej przechodzi smakiem.
To szczególnie ważne wtedy, gdy nie masz czasu na wielogodzinne marynowanie. Nakłute mięso dużo szybciej chłonie aromaty i staje się bardziej kruche.
Trzecia zasada, o której również trzeba pamiętać, to żeby mięso przed marynowaniem osuszyć papierowym ręcznikiem. Nadmiar wilgoci rozcieńcza marynatę i sprawia, że przyprawy gorzej przywierają.
Ten składnik w marynacie robi największą robotę
Mój szwagier od lat używa jednego nietypowego dodatku do karkówki i za każdym razem wszyscy się zachwycają, jak mięciutkie i soczyste wychodzi grillowane mięso. Sekret tkwi w coli dodawanej do marynaty.
Może brzmi to dziwnie, ale działa zaskakująco dobrze. Napój zawiera cukier i kwasy, które pomagają skruszyć mięso oraz przyspieszają przenikanie się smaków. Na 500 g pokrojonej w plastry karkówki wystarczy mała butelka coli (330 ml). Dzięki temu karkówka już po 2 godzinach jest gotowa do grillowania i nie potrzebuje całej nocy w lodówce.
W tej marynacie ważna jest jednak równowaga. Sama cola nie wystarczy. Michał zawsze dodaje też czosnek, sos sojowy, odrobinę cytryny i ulubione przyprawy. Dzięki temu mięso nie wychodzi słodkie, tylko mocno aromatyczne i wyraziste.
Przed położeniem na ruszt karkówkę koniecznie osusz. To jeden z najczęściej pomijanych kroków. Mokra marynata skapuje do ognia, powoduje płomienie i przypala mięso. Osuszony plaster dużo lepiej się rumieni i równomiernie grilluje.
Nie wyrzucaj też od razu resztek marynaty. Michał często smaruje nią karkówkę pod koniec grillowania, ale robi to delikatnie i dopiero wtedy, gdy mięso jest już prawie gotowe. Dzięki temu plastry dostają jeszcze więcej smaku i pięknie się karmelizują.
Fot. Getty/iStock, gbh007
Temperatura grilla ma większe znaczenie, niż myślisz
Ruszt powinien być dobrze nagrzany, ale nie rozpalony do czerwoności. Szwagier zawsze powtarza, że karkówka lubi średnio-wysoką temperaturę. Wtedy mięso spokojnie się przypieka, a tłuszcz zaczyna się powoli wytapiać. To właśnie dzięki temu karkówka robi się miękka i soczysta.
Nie dociskaj mięsa łopatką do rusztu. Wiele osób robi to odruchowo, a wtedy cały sok wypływa na żar. Efekt? Sucha karkówka zamiast soczystego mięsa.
Warto też ograniczyć ciągłe przewracanie plastrów. Najlepiej dać mięsu kilka minut spokoju z jednej strony. Dopiero gdy karkówka sama zaczyna odchodzić od rusztu, możesz ją obrócić.
Szwagier zawsze grilluje karkówkę mniej więcej po 7-8 minut z każdej strony, ale podkreśla, że wszystko zależy od grubości mięsa i temperatury rusztu. Dlatego najlepiej samemu obserwować karkówkę niż trzymać się bardzo sztywno czasu.
Kiedy zdjąć i podać mięso z rusztu?
Często karkówka trafia z rusztu prosto na talerz i od razu jest krojona. A wtedy cały sok wypływa na deskę zamiast zostać w mięsie.
Mój szwagier po zdjęciu karkówki z grilla zawsze odkłada ją na kilka minut. Wystarczy chwila odpoczynku, żeby soki równomiernie rozeszły się po całym kawałku. Dzięki temu mięso pozostaje soczyste i delikatne.
Warto też pamiętać, że karkówka jeszcze chwilę dochodzi po zdjęciu z rusztu. Jeśli zdejmiesz ją idealnie gotową, po kilku minutach może okazać się przesuszona. Dlatego Michał zwykle ściąga mięso odrobinę wcześniej.

















