Nic dziwnego, że zainteresowanie czekoladą w sklepach wyraźnie spadło. Przez lata tabliczki najpopularniejszych marek kosztowały w granicach 3-5 złotych, po czym nagle zdrożały nawet o ok. 100%. Niektóre łakomczuchy zaczęły szukać alternatywy, a inne kupować swoje ulubione słodycze rzadziej - za to bardziej się nimi delektować. 

Koniec oszczędzania na kakao

Przez ostatni rok producenci słodyczy robili wszystko, by ograniczyć koszty. Niektóre firmy zmieniały receptury swoich wyrobów, dodając więcej zamienników i ograniczając ilość prawdziwego kakao, zbliżając się niebezpiecznie do poziomu wyrobów czekoladopodobnych. Reuters zwraca jednak uwagę, że przynajmniej jeden duży gracz na rynku czekolady właśnie zmienia kierunek.

Amerykański gigant Hershey zapowiedział, że zwiększy zawartość kakao w swoich produktach i wróci do dawnych receptur. Nie bez znaczenia była krytyka ze strony konkurencji - związanej z marką Reese’s. Wnuk założyciela zwrócił uwagę Hersheyowi, że ich kultowe słodycze zaczęły tracić swój charakter przez zmiany składu. Producent najwyraźniej wziął te głosy do serca. Eksperci rynku uważają, że podobną drogą mogą pójść wkrótce także inni producenci. Dziś zwyczajnie zaczyna się to bardziej opłacać.

Dlaczego czekolada tak mocno podrożała?

W 2024 roku ceny kakao wystrzeliły do rekordowych poziomów. Za tonę surowca trzeba było płacić nawet ponad 12 tysięcy dolarów, czyli niemal trzy razy więcej niż wcześniej. Powodem były przede wszystkim trudne warunki pogodowe w krajach uprawiających kakao oraz słaba kondycja roślin na plantacjach. Zbiory okazały się znacznie słabsze, a producenci słodyczy zaczęli gorączkowo szukać oszczędności.

Efekt wielu z nas widziało na własne oczy. Mniejsze tabliczki, wyższe ceny i coraz więcej produktów, które tylko przypominały prawdziwą czekoladę. Klienci zareagowali błyskawicznie - droga czekolada zaczęła zalegać na półkach. Dodatkowo popyt na kakao mocno osłabł. Według ekspertów właśnie to przyczyniło się do dużego spadku cen ziaren. Są one dziś nawet o około 70 proc. tańsze niż podczas rekordów sprzed roku.

Analityk rynku kakao Steve Wateridge przewiduje, że zainteresowanie kakao może być najniższe od wielu lat, ale jednocześnie uważa, że planowane obniżki cen powinny stopniowo zachęcić klientów do powrotu po słodkie przekąski.

Kiedy czekolada będzie tańsza? Sklepy jeszcze każą chwilę poczekać

Choć wiadomości z rynku brzmią obiecująco, przy kasach nie zobaczycie rewolucji z dnia na dzień. Producenci kupują kakao z dużym wyprzedzeniem i magazynują zapasy nawet na wiele miesięcy. Dlatego obniżki cen surowca zwykle dopiero po pewnym czasie trafiają do sklepów. Agencja Reuters podaje, że cały proces może potrwać około 10 miesięcy.

Pierwszy wiatr zmian już jednak się pojawił. Koncern Mondelez, właściciel wielu znanych słodyczy sprzedawanych w Europie (w tym marki Milka, Alpen Gold, Toblerone czy Delicje), poinformował niedawno o obniżkach cen części swoich produktów. Firma zauważa też, że klienci zaczynają znów kupować więcej czekolady.

Również Barry Callebaut, jeden z największych dostawców czekolady na świecie, spodziewa się wzrostu sprzedaży w najbliższych miesiącach. To właśnie ta firma dostarcza składniki między innymi do batonów Kit Kat czy lodów Magnum. Co ciekawe, przedstawiciele firmy przyznają dziś wprost, że przy obecnych cenach kakao produkcja prawdziwej czekolady może być tańsza niż tworzenie wyrobów z roślinnymi zamiennikami masła kakaowego.

Pozostaje obserwować ceny, promocje, cierpliwie czekać, a w międzyczasie robić zapasy, gdy trafia się atrakcyjna okazja. Wiele osób, w tym cukierników oraz po prostu smakoszy, czeka i liczy na powrót normalnych składów i rozsądniejszych cen niż dotychczas. Nie oszukujmy się, z prawdziwą czekoladą nie ma szans żaden wyrób czekoladopodobny czy czekolada, w której jest więcej dodatków niż kakao.