Nie dość, że zabrali nam sreberka, to jeszcze postanowili dać mniejszą przyjemność niż do tej pory. Zmniejszanie opakowań to praktyka, która wielu wiernych klientów potrafi zdenerwować - a zdenerwować łasucha i fana czekolady to prawdziwa sztuka. Hasło „Śmiało, bądźmy delikatni” nijak nie tonuje nastrojów u niemieckich konsumentów Milki.
Czekolada zmalała, opakowanie zostało niemal takie samo
W Niemczech ostatnio zrobiło się głośno o czekoladach Milka. Producent, firma Mondelez, zmniejszył wagę części tabliczek ze 100 do 90 gramów, ale sam wygląd opakowania zmienił jedynie kosmetycznie. Wielu klientów zauważyło różnicę dopiero po czasie.
Sprawą zajęło się Stowarzyszenie Konsumentów z Hamburga, które uznało, że klienci mogli zostać wprowadzeni w błąd. Organizacja zwracała uwagę, że nowa tabliczka jest cieńsza zaledwie o około 1 mm, więc na pierwszy rzut oka trudno dostrzec zmianę.
Sąd krajowy w Bremie przyznał rację konsumentom. Uznał, że sprzedaż 90-gramowych tabliczek w praktycznie identycznych opakowaniach narusza przepisy dotyczące uczciwej konkurencji. Według niemieckiego „Bilda” podczas rozprawy sędzia miał orzec, że przeciętny klient nie zauważa różnicy między starą a nową wersją produktu. Orzekł on zakaz wprowadzania do sprzedaży 90-gramowych tabliczek, jeśli przez ostatnie 4 miesiące w danym sklepie były dostępne tabliczki o gramaturze 100 g. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny - Mondelez może się od niego odwołać.
Producent podczas procesu bronił się tym, że na opakowaniach niemieckiej Milki oznaczenie gramatury pojawia się w 2 różnych miejscach i jest ono wyraźne. Zmiana wagi produktu była też ogłaszana na stronie internetowej i mediach społecznościowych marki. Na polskiej Milce oznaczenie wagi jest widoczne praktycznie od razu - nawet przy pobieżnym „skanowaniu” wzrokiem tabliczki, tuż pod kodem kreskowym:
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Producenci coraz częściej zmniejszają produkty
Ja sama ostatnio łapię się na tym, że biorę do ręki dobrze znany produkt, a potem czytam gramaturę dwa razy. Kiedyś kostka masła czu kubek śmietany miały swoją stałą i niezmienną wagę, a teraz człowiek musi mieć oczy dookoła głowy.
To zjawisko ma nawet swoją nazwę - shrinkflacja (tłumaczona na polski na „kurczflację”), zwana też zamiennie downsizingiem. Polega na zmniejszaniu gramatury produktu bez wyraźnego obniżenia ceny. Producent zachowuje podobne opakowanie, dzięki czemu klient ma wrażenie, że kupuje dokładnie to samo, co wcześniej. Najczęściej dotyczy to słodyczy, kawy, chipsów, lodów, płatków śniadaniowych czy nabiału. Pojawiają się też mniejsze paczki makaronów i przekąsek.
Powód tego zjawiska jest prosty - rosną koszty produkcji. Firmy płacą więcej za energię, transport, opakowania i surowce. W przypadku kakao problemem są również słabsze zbiory i coraz trudniejsze warunki pogodowe na plantacjach. Globalne ocieplenie, susze i choroby drzew kakaowca sprawiają, że kakao staje się droższe i trudniej dostępne.
Największa kontrowersja? Mniej produktu, a ta sama cena
Klientów najbardziej drażni jednak coś innego. Gramatura maleje, ale cena często pozostaje niemal identyczna jak wcześniej. I tu pojawia się największy problem. W sklepie człowiek patrzy szybko na półkę, wrzuca ulubioną czekoladę do koszyka i nawet nie zauważa, że za tę samą kwotę dostaje mniej produktu niż kilka miesięcy temu. Producenci tłumaczą, że dzięki temu nie muszą drastycznie podnosić cen i mogą utrzymać jakość receptury. Wielu konsumentów uważa jednak, że takie zmiany powinny być oznaczane znacznie wyraźniej.
Nie wszystkie firmy idą tą drogą
Na tle głośnych historii o zmniejszaniu opakowań ciekawie wygląda ostatni ruch niemieckiej marki Jacobs. Producent zdecydował się powiększyć opakowania kawy o dodatkowe 100 gramów. Co więcej, tę kawę bardzo często można znaleźć w promocyjnych cenach, więc wielu klientów odebrało to jako miły wyjątek od rynkowego trendu. Takie podejście to rzadkość, zwłaszcza dziś, gdy na plantacjach kawy są problemy - i miła niespodzianka, bo wielu świadomych klientów ma już dość „znikających gramów” w ulubionych produktach.
Jak nie dać się nabrać przy sklepowej półce?
Najlepszy sposób jest prosty - czytaj dokładnie etykiety i patrz na gramaturę, a nie tylko na wielkość opakowania. Warto też sprawdzać cenę za kilogram, jeśli jest podana na półce. To właśnie w takiej skali często najlepiej widać różnicę.
Warto wypracować sobie nawyk uważnego czytania etykiety (w tym odszukania wagi produktu), zanim dorzucimy go do koszyka. Kilka sekund więcej w sklepie potrafi później oszczędzić sporo nerwów przy kawie i deserze w domu.

















