Jeśli lubisz poznawać jadalne rośliny podczas podróży, południe Europy jest prawdziwą skarbnicą niespodzianek. Czasem to, co wygląda jak zwykłe przydrożne drzewo, skrywa owoce o długiej i bogatej kulinarnej historii. Jeden z takich gatunków spotkasz między innymi w Chorwacji, gdzie jego owoce określa się słowem „rogač”.
Wygląda niepozornie, ale jego strąki były „chlebem” biedaków
Chodzi o szarańczyn strąkowy (łac. Ceratonia siliqua), nazywany też drzewem karobowym lub chlebkiem świętojańskim. Jak zwraca uwagę etnobotanik prof. Łukasz Łuczaj, liście szarańczynu przypominają nieco liście jesionu, a w jego strąkach znajduje się słodkawy miąższ. Dawniej stanowił pożywienie uboższej ludności, a po wysuszeniu mielono go również na mąkę.
Szarańczyn jest charakterystyczny dla obszaru śródziemnomorskiego. Rośnie m.in. w Chorwacji, Grecji, Hiszpanii, Portugalii, we Włoszech, na Cyprze czy w Turcji. To wiecznie zielone drzewo o gęstej koronie, dobrze radzące sobie z gorącym i suchym klimatem. W Polsce nie przetrwałoby kapryśnej zimy.
Najciekawsze są jego owoce: długie, początkowo zielone strąki, które po dojrzeniu stają się ciemnobrązowe. Jadalna jest przede wszystkim otaczająca twarde nasiona pulpa. Dojrzały strąk można żuć jak gumę, a w smaku przypomina połączenie daktyli, karmelu i kakao. Jest naturalnie słodki, dlatego nie potrzebuje dodatku cukru jak kakao.
AdobeStock volff
Dlaczego nazywamy go chlebkiem świętojańskim? Trop prowadzi do Biblii
Polska nazwa karobu ma zaskakujące korzenie. Według tradycji owoce szarańczynu miały być pokarmem św. Jana Chrzciciela podczas pobytu na pustyni. W Ewangelii pojawia się wprawdzie informacja o „szarańczy i miodzie leśnym”, jednak z czasem powstała interpretacja, według której mogło chodzić właśnie o strąki karobu, a nie o agresywne owady.
„Chleb” ma natomiast bardzo praktyczne uzasadnienie. Owoce były łatwo dostępne i wykorzystywano je jako jedzenie w trudniejszych czasach, między innymi podczas nieurodzaju. Co ciekawe, około sto lat temu strąki trafiały także do Polski. Można było spotkać je na odpustach i festynach, a dzieci jadły je zamiast czekolady i innych słodyczy.
Karob wrócił do kuchni. Jesz go częściej, niż myślisz
Dzisiaj suszone i zmielone strąki znamy przede wszystkim jako karob. Proszek karobowy możesz dodać do ciasta, ciastek, kremów, naleśników czy domowych lodów. Nadaje się również do przygotowania polewy oraz deserowego napoju. W Turcji karob wykorzystuje się m.in. w wypiekach przypominających ciasta czekoladowe, a ze strąków powstaje też gęsta, słodka melasa. Da się ją kupić nie tylko w Turcji, ale również w Polsce. Sama trafiłam na nią kilka razy w dziale spożywczym Rossmanna - i to na przecenie, za śmieszne pieniądze.
AdobeStock ozgur
Karob ma jeszcze mniej oczywiste zastosowanie. Z nasion otrzymuje się mączkę chleba świętojańskiego, oznaczaną przez producentów żywności symbolem E410. To popularny zagęstnik i stabilizator, który możesz znaleźć na etykietach lodów, jogurtów, dżemów, sosów czy nawet pieczywa bezglutenowego.
Jeśli więc podczas kolejnego pobytu nad Adriatykiem zobaczysz na drzewie długie, ciemnobrązowe „rogi”, być może właśnie patrzysz na rogač. Dawniej jego strąki były prostym jedzeniem na trudne czasy, później niemal o nich zapomniano. Dziś karob znów pojawia się w kuchni, choć głównie u pasjonatów gotowania. Można go kupić bez problemu przez internet lub w dziale z produktami wege, eko i bio w hipermarkecie. Większość z nas wciąż nie zdaje sobie sprawy, jak często mamy z nim do czynienia na co dzień.


Obserwuj nas na Google














