Te polskie owoce sezonowe co najmniej od kilku sezonów budzą ogromne emocje. Wszystko przez ceny, które potrafiły wystrzelić do poziomu kojarzonego raczej z rzadkimi owocami z drugiego końca świata niż z polskim latem i obfitymi zbiorami na działce czy u sąsiada za płotem w ogrodzie. W latach, gdy pierwsze partie pojawiały się na rynku wyjątkowo wcześnie, za kilogram trzeba było zapłacić nawet około 200 zł. Wtedy internet zalały żarty, że na czereśnie mogą pozwolić sobie wyłącznie najbogatsi i trzeba zacząć traktować je jako inwestycję. 

Jeszcze niedawno kosztowały fortunę. Dziś na czereśnie stać każdego

Z danych największej polskiej giełdy hurtowej Bronisze wynika, że w ostatnich dniach na polski rynek trafia coraz więcej importowanych czereśni. Najwięcej owoców przyjeżdża obecnie z Serbii, Grecji i Hiszpanii.

Różnice cenowe są spore. Najtańsze pozostają czereśnie z Serbii, za które trzeba zapłacić od około 15 zł za kilogram. Znacznie droższe są duże owoce premium sprowadzane z Hiszpanii. Największe egzemplarze, których średnica przekracza 30 mm, kosztują nawet około 50 zł za kilogram.

Eksperci rynku zwracają uwagę, że im częstsze dostawy,  tym niższe ceny, bo owoce szybko się psują i trzeba zdążyć je wyprzedać. Ceny zmieniają się jednak jak w kalejdoskopie. Jeszcze na początku maja pierwsze partie importowanych czereśni osiągały poziom przekraczający 100 zł za kilogram. Dziś stawki są już wielokrotnie niższe.

Skąd takie problemy z czereśniami w Polsce?

Duży wpływ na dostępność czereśni mają problemy, z którymi od lat zmagają się sadownicy. Na plony wpływają zarówno susze, jak i długotrwałe opady deszczu. Do tego dochodzą ptaki, które potrafią błyskawicznie ogołocić drzewa z dojrzewających owoców. Sama mam pod domem rodzinnym czereśnię i dobrze wiem, że szpaki potrafią być szybsze od właściciela ogrodu.

Sezon na polskie czereśnie zwykle rozpoczyna się w drugiej połowie czerwca, a jego szczyt przypada na przełom czerwca i lipca. Wiele zależy jednak od pogody i ilości słońca wiosną.

Polskie czereśnie już za chwilę. Na bazarze zobaczyłam coś, w co trudno mi uwierzyć

Na polskie czereśnie trzeba jeszcze chwilę poczekać, choć niektórzy sprzedawcy już próbują przyciągać klientów. Podczas zakupów na lokalnym Placu Imbramowskim w Krakowie natknęłam się na skrzynkę oznaczoną jako „polskie czereśnie” w cenie 15 zł za kg. Takiej ceny nie widziałam już od lat. I jak widać, była już końcówka - owoce miały ogromne wzięcie:

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Biorąc pod uwagę kapryśną pogodę z ostatnich tygodni i drzewo czereśni w rodzinnych okolicach, trudno mi uwierzyć, że polskie owoce zdążyły już dojrzeć. Na sąsiednich stoiskach widać było jednak również owoce za 20, 25 i za 35 złotych za kilogram, więc od razu włączyłam swojego wewnętrznego sceptyka - tak duża rozpiętość wydała mi się podejrzana, szczególnie przy padających deklaracjach, że owoce są polskie.

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

U mojej mamy wszystkie owoce na czereśni w sąsiedztwie mojego domu rodzinnego zostały wyjedzone przez ptaki (nawet jeszcze niedojrzałe), a resztki po prostu pospadały z drzew. Jeżeli jednak krajowe owoce faktycznie zaczną masowo trafiać do sprzedaży w najbliższych tygodniach, ceny owoców powinny dalej spadać. I obejdzie się już bez żartów takich jak ten:

Truskawki kosztują podobnie. A wkrótce mogą być jeszcze tańsze

Co ciekawe, obecnie najtańsze czereśnie można kupić w cenach bardzo zbliżonych do truskawek. Na rynku tych drugich owoców trwa okres dużych zmian. Podaż nie jest jeszcze stabilna, ponieważ dojrzewanie plantacji przebiega etapami, a dodatkowo wpływa na nie kapryśna pogoda.

Efekt jest taki, że ceny zmieniają się niemal z dnia na dzień. Różnice między kolejnymi notowaniami sięgają nawet kilkudziesięciu procent. Obecnie kilogram truskawek w Krakowie na Placu Imbramowskim kosztuje zwykle od 15 do 22 zł, choć nie wiadomo, jak będzie za parę dni.

Jeżeli pogoda dopisze i więcej owoców trafi na rynek, ceny mogą jednak szybko spaść. Warto też pamiętać, że truskawki i inne owoce można kupować nie tylko na targowiskach czy w sklepach. W wielu regionach kraju rolnicy organizują samozbiory, dzięki którym można samodzielnie zebrać owoce prosto z pola i często zapłacić mniej niż w tradycyjnej sprzedaży. Informacje o samozbiorach w różnych regionach kraju można najszybciej znaleźć w internecie. 

Jeszcze niedawno kilogram czereśni potrafił kosztować tyle, co porządny obiad dla całej rodziny w restauracji. Dziś najtańsze owoce można kupić za około 15 zł za kilogram, czyli praktycznie w tej samej cenie co truskawki. Patrząc na to, co działo się w ostatnich latach, taki widok naprawdę potrafi zaskoczyć - dla odmiany od panującej drożyzny, tym razem całkiem miło.