Złotówka tu, dwa złote tam. Niby nic wielkiego, bo po osiągnięciu dorosłości nie liczmy już swoich przychodów i wydatków w walucie gumy kulki lub oranżadki w proszku, więc wydaje się, że mniejsze kwoty nie mają takiego znaczenia. Nic bardziej mylnego, bo domowy budżet na zakupy spożywcze potrafi rozejść się w zatrważającym tempie. I wcale nie chodzi o impulsywne spełnianie zachcianek czy przespanie promocji. Jak alarmuje raport Too Good To Go, słono można zapłacić za innego rodzaju gapiostwo.  

Czym jest „niewidzialny rachunek”? Czy ty też go płacisz?

Z inicjatywy Too Good To Go powstał raport stworzony na podstawie badań Opinia24, który czarno na białym pokazał, jak dużo jedzenia wyrzucają Polacy. Firma, której misją jest inspirowanie i motywowanie do wspólnej walki z marnowaniem żywności, podliczyła obywateli i oszacowała, że statystycznie każdy z nas płaci rocznie „niewidzialny rachunek” w wysokości 1741 zł. I jest to kwota na osobę, a nie na gospodarstwo domowe.  

Badanie zostało przeprowadzone na podstawie nawyków mieszkańców naszego kraju od 18 do 65 lat, którzy przez tydzień skrupulatnie ważyli i zapisywali wyrzucane jedzenie z podziałem na kategorie. Co z tego wyszło? Szacunek zasmucający, ale wcale nie zaskakujący – nie dość, że po kieszeni na własne życzenie dostaje każdy przeciętny Polak, to jeszcze jako naród marnujemy tyle żywności, że za jej wartość (65 mld zł) można by zbudować 32 stadiony narodowe.

Chociaż możesz powiedzieć sobie w myślach „ja tam wszystko zjadam”, prawda o nawykach większości Polaków jest ponura – jedzenie przynajmniej raz w tygodniu wyrzuca aż 92% Polaków.

Dlaczego wyrzucamy pieniądze w błoto i tego nie widzimy?

Może się wydawać, że jeden spleśniały pomidor schowany w zakamarkach szuflady to nic takiego. Ale gdy regularnie coś ląduje w koszu, kwoty strat w skali tygodnia, miesiąca, roku niepostrzeżenie rosną, chociaż nie widać tego na paragonach.

Według badania na zlecenie Too Good To Go wyrzucamy owoców i warzyw, napojów, pieczywa, zup i nabiału. Jednak „niewidzialny rachunek” najbardziej powiększa marnowanie mięsa. Choć w śmietnikach ląduje go mniej na tony w porównaniu do innych produktów spożywczych, jego wartość w skali roku sięga 185 mln zł.

Jak można się domyślać, najczęściej wyrzucamy jedzenie dlatego, że się popsuło (32%), ale to nie jedyny powód. Wystarczy, że coś wygląda źle i już ląduje w śmieciach (16%). Co gorsza, spisujemy na straty resztki po przyrządzaniu posiłku (15%) oraz nadmiar przygotowanych potraw (14%). A przecież wiele pozornych odpadków mogłoby dostać drugie życie albo stać się zapasem na czarną godzinę dzięki sprytnemu przechowywaniu.

Fot. materiały prasowe Too Good To Go, Badanie Opinia24 dla Too Good To Go przeprowadzono metodą CAWI od 28 lipca do 3 sierpnia 2026 r

Jak ograniczyć straty? Zacznij od kuchni

Regularny przegląd lodówki i spiżarni to podstawa. Kluczowe jest wyłapanie produktu o zbliżającym się terminie ważności, jeszcze zanim przekroczy granicę, z której już nie będzie powrotu. Istotne jest też odpowiednie przechowywanie żywności świeże zakupy powinny trafić na tyły półki, a te, które leżą już jakiś czas najlepiej wysunąć na przód.

Warto zacząć też wdrażać u siebie program wykorzystywania resztek z głową. W koszu nie muszą lądować obierki owoców (zrób z nich ocet), skórki arbuza (przygotuj z nich pikle w słoikach) albo ścinki mięsa (wrzuć je do gulaszu à la przegląd tygodnia albo wywaru). Wiele pomysłów na kuchnię less waste znajdziesz na naszym kanale nadawczym.

Łatwo przerobić można także już gotowe dania, na przykład na pasztet lub smarowidło do pieczywa. Dobrze jest zawsze mieć z tyłu głowy opcję mrożenia – to sposób przechowywania, który sprawdza się częściej, niż się wydaje.

Pomocnym nawykiem, jeśli często zamawiasz jedzenie, jest także kupowanie za pośrednictwem Too Good To Go. W ten sposób można uratować jeszcze całkowicie dobrą żywność, która w przeciwnym wypadku zostanie wyrzucona przez sklep, piekarnię lub restaurację.