Powstaje w jednej miseczce, nie wymaga obróbki cieplnej i gotowania składników. To idealny przykład smarowidła typu minimum zachodu, maksimum satysfakcji. Pomysł na masło „kowbojskie”, jak można się domyślić, pochodzi ze Stanów Zjednoczonych i nie może się poszczycić długą historią, ale ma niezłe szanse, żeby wyemigrować z Ameryki i zostać kulinarnym obywatelem świata. Połączenie dwóch podstawowych składników oraz przypraw i ziół daje efekt lepszy, niż można by się było spodziewać po prostym przepisie.
Czym jest masło „kowbojskie”?
Tzw. compound butter (ang.) lub beurre maître d'hôtel (fr.) określamy w Polsce bez większego polotu jako masło smakowe. Nie jest niczym nowym, ale ciągle jeszcze potrafi zaskoczyć, bo możliwości połączeń jest tyle, ile kombinacji w najwyższej klasy sejfie.
Stosunkowo nowym, krążącym w ostatnich miesiącach po social mediach pomysłem jest właśnie cowboy butter. Pochodzenie jego nazwy trudno jest ustalić bezbłędnie, ale każdy od razu odbiera ją intuicyjnie jako zapowiedź czegoś dosadnego w smaku i nieprzebierającego w środkach. Uważa się, że określenie narodziło się w nowojorskiej restauracji Mr. Donahue’s serwującej dania w południowym stylu.
I rzeczywiście, smarowidło kowbojskie nie należy do subtelnych. Przede wszystkim łączy masło z musztardą dijon, co już zapowiada wyrazisty smak. Do mieszanki trafiają m.in. czosnek oraz słodka i pikantna papryka. W przeciwieństwie do popularnych masełek ziołowych, tutaj zielonych dodatków jest niewiele – zazwyczaj w postaci osamotnionego tymianku. Bogate smaki przełamuje sok z cytryny lub limonki, który jest kropką nad i.
Wszystko wystarczy wymieszać, przy czym masło powinno być bardzo miękkie. Potem już samowolka i albo kształtujesz je w rulon, zawijasz, chłodzisz i kroisz w plastry albo wykorzystujesz jako pastę.
Masełko wielozadaniowe – jak je wykorzystać?
Kowbojskie masło z musztardą i przyprawami najlepiej schłodzić, żeby wszystkie smaki dobrze się połączyły. Potem można je wykorzystać bezpośrednio po wyjęciu z lodówki. Smakowite plasterki warto położyć na przykład na świeżo przyrządzonych stekach lub kotletach (bez panierki). Będą się stopniowo rozpuszczać, tworząc aksamitny i wyrazisty sos.
Podobnie można je wykorzystać do przygotowania grzanek z bagietki. I tu również jest więcej niż jedna opcja. Plasterki zimnego masła po prostu układasz na kromkach albo robisz coś jeszcze bardziej apetycznego – nacinasz całą bułkę i wciskasz porcje w szczeliny. Gdy posypiesz to wszystko jeszcze serem, zyskujesz przekąskę na ciepło idealną. Taki sam patent warto zastosować też przy ziemniakach hasselback.
Z kolei miękkie masło sprawdzi się po prostu do posmarowania chleba lub jako dip do przystawek. Można zanurzać w nim różyczki pieczonego kalafiora lub nuggetsy z kurczaka.
Fot. Adobe Stock, ManfredFischer
Przepis na „cowboy butter”
Składniki:
- 120 g miękkiego masła
- 2 łyżeczki suszonego tymianku
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżka musztardy dijon
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
- szczypta pieprzu cayenne
- szczypta płatków chili
- sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
- Wyjmij masło z wyprzedzeniem z lodówki albo ostrożnie podgrzej je w mikrofali, ale tak, by go całkiem nie rozpuścić.
- Drobno posiekaj czosnek lub przeciśnij go przez praskę. Możesz też wykorzystać suszoną przyprawę, ale świeże ząbki dadzą najlepszy efekt.
- Wyciśnij sok z cytryny tuż przed przygotowaniem masła, najlepiej smakuje, gdy jest świeży, potem robi się gorzkawy.
- Połącz masło z musztardą, dodaj czosnek, sok i przyprawy. Wymieszaj wszystko dokładnie. Wykorzystaj od razu lub przechowuj w lodówce w formie wygodnych do porcjowania wałeczków.


Obserwuj nas na Google














