Wysoko w Andach, gdzie kapryśna pogoda nie rozpieszcza rolników, od wieków uprawia się roślinę, która w Europie wciąż pozostaje kulinarną ciekawostką. Miejscowi znają jej wartość od pokoleń, my dopiero zaczynamy odkrywać jej możliwości. Kaniwa, znana również jako canihua, wygląda skromnie, ale ma całkiem imponujące CV. Nie jest zbożem, choć z powodzeniem zastępuje kaszę, a jej maleńkie nasiona kryją więcej, niż można by sądzić po ich wyglądzie. W kuchni potrafi zaskoczyć nie tylko smakiem.

Czym jest kaniwa? Ziarenka drobne niczym mak

Kaniwa (Chenopodium pallidicaule) pochodzi z Andów, przede wszystkim z terenów Peru i Boliwii. Miejscowa ludność uprawia ją od setek lat. Roślina dobrze radzi sobie na dużych wysokościach, gdzie niskie temperatury i silny wiatr utrudniają uprawę wielu popularnych zbóż.

Chociaż kaniwa bywa nazywana siostrzyczką komosy ryżowej, w rzeczywistości nie jest młodsza ani słabsza, a po prostu mniejsza. Obie rośliny są blisko spokrewnione i należą do tego samego rodzaju botanicznego. Canihua ma jednak znacznie drobniejsze nasiona, zwykle o średnicy od 0,5 do 1,5 mm.

Przypominają one ziarenka maku. Mogą mieć kolor czerwonobrązowy, kasztanowy, a nawet niemal czarny. W kuchni traktuje się je podobnie jak kaszę, chociaż botanicznie nie są zbożem. Z tego powodu kaniwę zalicza się do tzw. pseudozbóż.

Jej największym atutem jest smak. Kaniwa ma łagodną, lekko słodkawą i orzechową nutę, która pasuje zarówno do potraw wytrawnych, jak i deserów. Drobne ziarenka zachowują przyjemną jędrność po ugotowaniu, a podprażone dodają daniom wyraźniejszej chrupkości.

Dlaczego kaniwa ma przewagę nad komosą ryżową?

Osoby, które przygotowywały komosę ryżową, wiedzą, że przed gotowaniem często trzeba ją dokładnie przepłukać. Na powierzchni jej nasion mogą znajdować się saponiny, czyli naturalne związki kojarzone z gorzkim, nieco mydlanym posmakiem.

Z kaniwą sprawa jest prostsza. Jej nasiona nie mają charakterystycznej goryczki występującej w wielu odmianach komosy, więc nie wymaga oczyszczania przed obróbką cieplną.

To duże ułatwienie, szczególnie gdy przygotowujesz szybki obiad lub lunch. Wystarczy odmierzyć odpowiednią porcję nasion i ugotować je zgodnie z instrukcją na opakowaniu. 

Kaniwa dobrze przyjmuje aromaty przypraw, warzyw i sosów. Nie dominuje nad pozostałymi składnikami, dlatego sprawdza się w daniach, w których tradycyjna kasza wydawałaby się zbyt ciężka.

Jak gotować ziarenka, żeby nie zamieniły się w papkę?

Przygotowanie kaniwy jest łatwe, ale warto pamiętać o jej niewielkim rozmiarze. Drobne nasiona szybko chłoną wodę, a zbyt długie gotowanie sprawia, że tracą jędrność.

Na początek wypróbuj proporcje: 1 porcja kaniwy na około 2 porcje wody. Przygotuj wrzątek ze szczyptą soli, wsyp nasiona i zmniejsz ogień. Gotuj pod przykryciem przez około 15–20 minut, kontrolując ilość płynu. Dokładny czas może zależeć od produktu.

Po ugotowaniu odstaw garnek na kilka minut, a następnie delikatnie przemieszaj ziarna widelcem. Jeśli planujesz wykorzystać je do sałatki, rozłóż je cienką warstwą na talerzu, by szybciej ostygły i nie sklejały się pod wpływem pary.

Ciekawym sposobem przygotowania jest również prażenie kaniwy na suchej patelni. Rób to na niewielkim ogniu, często mieszając, ponieważ drobne nasiona łatwo przypalić. Kiedy zaczną wydzielać przyjemny, orzechowy aromat, zdejmij patelnię z palnika.

Kulinarny fenomen niepozornych ziaren. Cudo nie tylko do sałatek

Kaniwa daje sporo możliwości kulinarnych. Ugotowane nasiona możesz wykorzystać podobnie jak kuskus, kaszę jaglaną czy komosę ryżową. Świetnie komponują się z pieczoną dynią, marchewką, burakami i batatami.

Jeśli lubisz sałatki, połącz ostudzoną kaniwę z ogórkiem, pomidorkami koktajlowymi, natką pietruszki i serem feta. Dodaj oliwę, sok z cytryny oraz odrobinę pieprzu. Dla mocniejszego kontrastu posyp całość niewielką ilością podprażonych nasion.

Kaniwa sprawdzi się też na słodko. Możesz ugotować ją na mleku lub napoju roślinnym, dodać cynamon, jabłko i garść orzechów. W ten sposób przygotujesz śniadanie przypominające owsiankę. Lub po prostu posyp ziarenkami sałatkę owocową z granolą.

W Andach popularnym sposobem jej wykorzystania jest przygotowywanie mąki z wcześniej prażonych nasion. Nazywa się ją cañihuaco. Dodaje się ją między innymi do napojów i wypieków.

Warto zwrócić uwagę, że suche nasiona stanowią źródło białka i błonnika. Są też naturalnie bezglutenowe. Można je kupić w sprzedaży internetowej lub specjalistycznych sklepach z żywnością ekologiczną.

Fot. Adobe Stock, Rieke