Nie trzeba organizować wyprawy archeologicznej, żeby natknąć się na te złociste osobliwości. Wystarczy zajrzeć na półkę z żywnością eko. Pod niepozorną postacią wydłużonych ziaren kryje się bowiem dawna pszenica, której historia jest niemal tak smakowita jak ona sama. Przez lata pozostawała w cieniu popularniejszych zbóż, dziś jednak wraca na talerze w wielkim stylu. Ma orzechowy posmak, przyjemną sprężystość i kulinarny talent, którego mogą jej pozazdrościć niejedne kasze.
Pradawna odmiana pszenicy – czym są ziarna Faraona?
Choć określenie „ziarna Faraona” brzmi egzotycznie, kryje się pod nią dobrze znane zboże, czyli pszenica. Z tym, że chodzi o jej konkretną, dawną formę. Khorasan, nazywana również kamutem, wyróżnia się nietypowym wyglądem. Jej ziarna są nawet kilkukrotnie większe od ziaren współczesnych odmian. Mają wydłużony kształt, bursztynowozłoty kolor i lekko szklistą powierzchnię. Na pierwszy rzut oka można pomylić je z dużym ryżem.
Nazwa khorasan nawiązuje do historycznego regionu na obszarze dzisiejszego Iranu i sąsiednich ziem. Zboże wiąże się z dawnymi uprawami Bliskiego Wschodu, gdzie pszenica stanowiła podstawę wyżywienia już tysiące lat temu. W przeciwieństwie do wielu współczesnych odmian khorasan zachował sporo cech swoich dawnych przodków.
Co ciekawe, KAMUT® nie jest nazwą gatunku, lecz zastrzeżonym znakiem towarowym. Oznacza pszenicę khorasan pochodzącą z upraw spełniających określone wymagania, między innymi dotyczące ekologicznej produkcji. Nie każda pszenica khorasan może więc nosić tę nazwę.
Kamut wyróżnia się również smakiem. Jest delikatnie słodki, ma wyczuwalną orzechową nutę i przyjemny, lekko maślany aromat. Po ugotowaniu pozostaje sprężysty, dlatego świetnie sprawdza się w potrawach, w których ziarna nie powinny się rozpadać.
Wszystko zaczęło się od garści tajemniczego zboża
Z pszenicą khorasan wiąże się historia, która brzmi niemal jak scenariusz filmu przygodowego. Według popularnej opowieści, w 1949 roku amerykański lotnik otrzymał w Egipcie garść niezwykłych ziaren. Mężczyzna, który mu je przekazał, twierdził, że pochodzą ze starożytnego grobowca.
Lotnik wysłał je swojemu ojcu, rolnikowi z Montany. Ten zasiał je i z czasem uzyskał znacznie większą ilość zboża. Ze względu na rzekome pochodzenie zaczęto nazywać je „pszenicą króla Tutenchamona”.
Historia o ziarnach wydobytych z grobowca jest jednak legendą, a nie potwierdzonym odkryciem archeologicznym. Bardziej prawdopodobne, że zboże kupiono od egipskiego sprzedawcy, a opowieść o faraonie miała podkreślać jego niezwykłość.
Sama pszenica khorasan rzeczywiście ma jednak długą historię. Należy do dawnych form pszenicy, które przez wieki były uprawiane na Bliskim Wschodzie. W XX wieku zainteresowali się nią amerykańscy rolnicy, a później producenci ekologicznej żywności.
Jak gotować ziarna kamutu i do czego używać ich w kuchni?
Całe ziarna kamutu wymagają nieco więcej cierpliwości niż zwykła kasza. Najlepiej najpierw je przepłukać, a następnie namoczyć w zimnej wodzie przez 8–12 godzin. Dzięki temu szybciej zmiękną podczas gotowania.
Po namoczeniu odlej wodę, przełóż ziarna do garnka i zalej świeżą wodą w proporcji około 1:3. Gotuj na małym ogniu przez 40–60 minut, aż staną się miękkie, ale nadal lekko sprężyste. Bez wcześniejszego moczenia gotowanie może potrwać nawet 90 minut lub dłużej. Dokładny czas zależy od rodzaju ziaren.
Ugotowany kamut możesz wykorzystać między innymi do:
- sałatek – połącz go z pieczonym burakiem, rukolą, fetą, orzechami włoskimi i oliwą.
- zup – dodaj zamiast kaszy jęczmiennej do krupniku, zupy jarzynowej lub grzybowej.
- dań obiadowych – podawaj zamiast ryżu z duszonymi warzywami, grzybami lub mięsem.
- śniadań – ugotuj ziarna do miękkości i podaj z jogurtem, owocami, cynamonem i miodem.
W sklepach znajdziesz również mąkę z pszenicy khorasan. Możesz przygotować z niej chleb, bułki, naleśniki, ciastka czy domowy makaron. Ma delikatnie orzechowy posmak i nadaje wypiekom przyjemny, złocisty odcień.
Jeśli dopiero zaczynasz z nią eksperymentować, zastąp nią około 20–30 procent zwykłej mąki w ulubionym przepisie. Pamiętaj, że ciasto może zachowywać się inaczej niż to z tradycyjnej pszenicy, dlatego ilość płynu najlepiej dostosować do jego konsystencji.


Obserwuj nas na Google














